Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według oficjalnych informacji w zakończonych 20 września rosyjsko-białoruskich manewrach Zapad 2017 na terenie Białorusi brało udział ponad 3 tys. rosyjskich żołnierzy. Zachodni eksperci uważali tę liczbę za zaniżoną i spekulowali, że po zakończeniu ćwiczeń część wojsk może tam pozostać.

Jednak podobny scenariusz raczej się nie spełni. Rosyjskie wojska są właśnie wycofywane z Białorusi w miejsca swojej stałej dyslokacji. Do Rosji powróciły już wszystkie samoloty i helikoptery; trwa wyprowadzanie czołgów, sprzętu wojskowego i jednostek piechoty.

Zapad 2017 – demonstracja potęgi ZBiR-a

W piątek w Borysewie uroczyście żegnano jednostki Pierwszej Czołgowej Armii.

– Dziś w jednym szeregu stoją żołnierze Białorusi i Rosji. Jesteśmy braterskimi narodami, nierozerwalnie połączonymi historią – mówił białoruski generał Walery Hniłazub.

W podobnym tonie wypowiadali się i Rosjanie. – Jesteśmy jednym narodem, mamy wspólną historię i wspólny los. Manewry pokazały, że jesteśmy sojusznikami i że rozumiemy swoje cele – powiedział pułkownik Aleksander Manakou z rosyjskiej Pierwszej Armii Czołgowej.

Zdaniem rosyjskich i białoruskich generałów manewry Zapad 2017 zakończyły się wielkim sukcesem, zademonstrowały światu potęgę Związku Białorusi i Rosji (ZBiR).

Białoruskie ministerstwo obrony zapewnia też, że ostatni rosyjski żołnierz opuści ten kraj do 30 września.

Putin nieobecny, rozdźwięk między Mińskiem a Moskwą

Chociaż czarny scenariusz okupacji Białorusi przez Rosję – lansowany zwłaszcza przez ukraińskie media – nie spełnił się, oficjalny Mińsk nie ma powodów do zadowolenia.

Białoruski politolog Walery Karbalewicz z  Centrum Analitycznego „Strategia” uważa, że za sprawą manewrów kraj poniósł poważne wizerunkowe straty.

– Po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. Białoruś próbowała tworzyć swój nowy wizerunek: spokojnego, pokojowo nastawionego kraju, który dąży do normalnych relacji z Zachodem. A Zapad 2017 sprawił, że świat widzi w tym kraju satelitę Rosji i jej marionetkę, która jest zaangażowana w konfrontację – powiedział „Wyborczej” Karbalewicz.

Politolog zwraca też uwagę, że nieobecność na Białorusi prezydenta Władimira Putina i ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu (stało się to po raz pierwszy w historii manewrów Zapad) wyraźnie wskazuje na poważny rozdźwięk między Mińskiem a Moskwą.

– Nie można więc teraz powiedzieć, że straciliśmy na Zachodzie, ale zyskaliśmy na Wschodzie – uważa Karbalewicz.

Zapad 2017: ZBiR kontra „Zachodni”

Manewry Zapad 2017 trwały od 14 do 20 września. Według oficjalnych doniesień uczestniczyło w nich 13 tys. żołnierzy, w tym ponad 3 tys. Rosjan. Scenariusz zakładał symulację konfliktu pomiędzy Białorusią i Rosją a „Zachodnimi”, tj. trzema wyimaginowanymi państwami – Wiejsznoriją (separatystyczna, zdominowana przez polską ludność część Białorusi), Wiesbariją (kraje bałtyckie) i Łubieniją (głównie Polska).

embed
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.