Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

24 sierpnia Pawło Grib przyjechał do białoruskiego Homla. Miał się tu spotkać z młodą Rosjanką, z którą przez dłuższy czas utrzymywał kontakty w internecie. Po raz pierwszy mieli się teraz zobaczyć w realu.

Po spotkaniu chłopak zniknął.

– Już nazajutrz pojechałem z Czernigowa do Homla szukać syna. Białoruska milicja oznajmiła, że Pawło jest poszukiwany listem gończym przez rosyjskie FSB. I że jest podejrzewany o terroryzm – powiedział w wywiadzie dla ukraińskich mediów Igor Grib, ojciec chłopca, oficer w stanie spoczynku.

Jego zdaniem FSB przeprowadziło całą operację po to, by ściągnąć syna na teren Białorusi i aresztować.

W wywiadzie dla ukraińskiej telewizji TSN 17-letnia mieszkanka Soczi, Tatiana, z którą miał się spotkać Pawło, potwierdziła, że działała pod dyktando FSB.

– Wszystko było ukartowane. Szantażem zmusili mnie do wyjazdu do Homla, w rozmowach [z Pawło Gribem] podejmowałam takie tematy, jak nacjonalizm i inne rzeczy, o których w Rosji lepiej nie rozmawiać. Za sprawą tych rozmów wobec mnie także wszczęto postępowanie karne – wyznała Tatiana, zaznaczając, że innych szczegółów podać nie może, gdyż złożyła pisemne zobowiązanie o zachowaniu tajemnicy.

Według ukraińskich mediów FSB wszczęło wobec Griba postępowanie z art. 205 Kodeksu Karnego – „Zamach terrorystyczny”.

Moskwa na razie nie skomentowała tych informacji. Powołując się na swoje źródła, ukraińskie i niezależne białoruskie media podają, że Grib przebywa obecnie w rosyjskim więzieniu w Rostowie.

Nie był aktywistą, ale krytykował Putina...

19-letni Pawło Grib nie był aktywistą politycznym. Nie brał też udziału w walkach na wschodzie Ukrainy – z powodu problemów ze zdrowiem nie mógł bowiem odbywać służby wojskowej.

Jednak po wybuchu konfliktu na wschodzie kraju krytykował w internecie politykę Rosji i Władimira Putina. Uważa się, że to właśnie ostre dyskusje prowadzone w sieciach społecznościowych przyczyniły się do aresztowania go.

– Podczas dyskusji o wrogach ojczyzny nie przebierał w słowach – przyznaje jego ojciec.

Zgrzyt w relacjach Ukrainy z Białorusią

Ukraińska prokuratura wszczęła postępowanie karne w związku z porwaniem swego obywatela. Igor Grib zwrócił się też z prośbą o pomoc w ustaleniu miejsca pobytu syna do Komitetów Śledczych Białorusi i Rosji.

Zniknięcie Pawło Griba wywołało zgrzyt w relacjach Ukrainy z Białorusią.

– W słowach Białoruś zachowuje się jak partner, ale w rzeczywistości jest inaczej – powiedziała wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy Olena Zerkal. Jej zdaniem Mińsk nie współpracuje należycie z Kijowem w sprawie poszukiwań Griba.

– Ludzie znikają z różnych przyczyn. Z własnej woli i z głupoty, a także w wyniku przestępczych działań. Jeżeli 19-letniego obywatela nie upilnowali rodzice ani władze kraju, to trudno winić nas – oznajmił w specjalnym oświadczeniu rzecznik białoruskiego MSZ Dzmitry Mirończyk.

– Wywieźć człowieka z Białorusi do Rosji jest bardzo łatwo, bo na granicy nie ma żadnej kontroli – mówi „Wyborczej” białoruski politolog Aleś Lahwiniec. Jego zdaniem w stosunkach z Rosją prezydent Aleksander Łukaszenka ma ograniczoną suwerenność i dlatego nie może czasami odmówić przysługi tamtejszym służbom.

– Oczywiście ta historia wpłynie na relacje oficjalnego Mińska z Kijowem, gdyż pokazuje, że Białoruś wcale nie jest neutralnym państwem, tylko lojalnym sojusznikiem Kremla – uważa Lahwiniec.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.