Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Artykuł aktualizowany

Biały samochód dostawczy marki Fiat wjechał po południu na plac Katalonii, po czym skierował się na chodnik i taranując pieszych, popędził w dół ku morzu głównym bulwarem miasta, La Rambla. Napastnik przejechał ok. 600 m do placu La Boqueria, celując po drodze w przechodniów. Według katalońskiej telewizji TV3 kierowca porzucił samochód i uciekł pieszo.

- Słyszałem krzyki i huk jak przy wypadku samochodowym, a potem zobaczyłem rozstępujący się tłum i tę furgonetkę, która z wielką prędkością przebijała się przez ulicę La Rambla. Od razu zrozumiałem, że to zamach terrorystyczny - powiedział programowi 4 brytyjskiego radia BBC świadek zdarzenia Tom Gueller. Jak dodał, furgonetka w ogóle nie zwolniła, wjeżdżając w tłum ludzi.

Przeczytaj: Zamach w Barcelonie. Ludzie "fruwali w powietrzu" - mówią świadkowie

Policja określiła zdarzenie jako "atak terrorystyczny". Oficjalny bilans ofiar to 13 zabitych i co najmniej 80 rannych. Wszyscy ranni zostali przewiezieni do szpitali. Odpowiedzialność za zamach wzięła organizacja terrorystyczna Państwo Islamskie przez swoją agencję propagandową Amaq.

Wieczorem policja podała, że inny kierowca wjechał tego dnia w patrol policji (hiszpańskie media wcześniej informowały o jednym rannym policjancie). Nie jest jasne, czy to zdarzenie jest powiązane z atakiem terrorystycznym.

Barcelona na celowniku terrorystów. Policja publikuje zdjęcie podejrzanego

Służby ogrodziły okolicę zdarzenia w promieniu 300 m, zamknęły okoliczną stację metra i stacje kolejowe. Zamknięte są też okoliczne restauracje i sklepy. Plac Kataloński to jedno z najbardziej ruchliwych miejsc w Barcelonie i ważny węzeł komunikacyjny miasta. W budynkach dookoła placu mieszczą się dziś hotele, eleganckie sklepy oraz siedziby ważnych instytucji finansowych. 

Zamach w BarcelonieZamach w Barcelonie 

Z rozmów radiowych policji wynika, że podejrzanym i poszukiwanym jest zamachowiec o wzroście ok. 170 cm w białej koszuli w niebieskie prążki. Hiszpańska policja opublikowała zdjęcie domniemanego sprawcy ataku. To Driss Oukabi, według lokalnych mediów urodzony w Maroku.

Kwadrans po godz. 20 policja poinformowała, że policja zatrzymała jednego mężczyznę w związku z atakiem. Dziesięć minut później dziennik "La Vanguardia" podał, że policja zabiła jednego z napastników na obrzeżach Barcelony. Policja nie potwierdziła tej informacji. Kilkadziesiąt minut później władze Katalonii poinformowały, że zatrzymano drugą osobę w związku z zamachem.

Policja ustaliła, że auto o numerze 7082JWD wynajęto razem z drugim samochodem. Jedno posłużyło do zamachu, drugim zamachowcy mieli zapewne uciec. Znaleziono je zaparkowane koło restauracji Burger King w mieście Vic na północ od Barcelony. Hiszpańskie media donoszą, że furgonetka została wynajęta jako pojazd wycieczkowy.

Barcelona pierwszy raz celem ataku. Drugi taki zamach w Hiszpanii

Organizacja terrorystyczna Państwo Islamskie zachęca swoich zwolenników do atakowania za pomocą samochodów. Od lipca 2016 r. do podobnych zamachów doszło w Nicei, Berlinie, Londynie i Sztokholmie.

Przeczytaj: Samochód - broń terrorystów nr 1. Bo zachodnich miast nie da się zabezpieczyć przed atakami z jej użyciem

Barcelona to jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów miast na świecie, każdego roku przyjeżdża tam 11 mln osób z całego świata. Do zamachu doszło w szczycie sezonu turystycznego. Ostatni zamach terrorystyczny w Hiszpanii miał miejsce 11 marca 2004 r. Islamscy terroryści zabili wówczas 191 osób, a ranili 1858.

Służby ratunkowe proszą, by osoby, które nie ucierpiały w zdarzeniu, informowały o tym swoich bliskich za pośrednictwem mediów społecznościowych, a nie telefonu. Pomoże to w uniknięciu przeciążenia sieci telefonicznej. Katalońskie służby podały numer telefonu, pod który można dzwonić, aby uzyskać dodatkowe informacje na temat zdarzenia na placu Katalońskim: +34 932 14 21 24.

Kondolencje z całego świata. "Cała Europa jest teraz z Barceloną"

Nie wiadomo, czy wśród ofiar są Polacy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że jest w kontakcie z lokalnymi władzami. Kondolencje rodzinom ofiar złożył prezydent Andrzej Duda. Kondolencje złożył też przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. "Cała Europa jest teraz z Barceloną. Nasze myśli są z ofiarami i wszystkimi, których dotknął ten tchórzliwy atak na niewinnych ludzi" - napisał na Twitterze.

Do zamachu odniósł się też prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. "Stany Zjednoczone potępiają atak terrorystyczny w Barcelonie w Hiszpanii i zrobią wszystko, co niezbędne, aby pomóc. Bądźcie twardzi i silni, kochamy was!" - napisał. Kondolencje Hiszpanom złożyli też m.in. prezydent Francji Emmanuel Macron, przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker czy premier Wielkiej Brytanii Theresa May.

Do ataku odniosły się też hiszpańskie władze. Burmistrz Barcelony Ada Colau napisała, że Barcelona jest "miastem pokoju". "Terror nie powstrzyma nas od bycia tym, kim jesteśmy: miastem otwartym na świat, odważnym i troskliwym". W podobnym tonie wyraził się premier Hiszpanii Mariano Rajoy. "Terroryści nigdy nie pokonają zjednoczonych ludzi, którzy umiłowali wolność zamiast barbarzyństwa. Cała Hiszpania jest z ofiarami i ich rodzinami" - napisał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.