Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O decyzji stołecznego komitetu poinformowała w sobotę państwowa gazeta „Sowietskaja Biełorussija”.

„Jednogłośnie! Tak członkowie komisji ds. nazewnictwa i zmian nazw ulic oraz placów zagłosowali za nadaniem imienia Edwarda Woyniłłowicza skwerowi położonemu za Czerwonym Kościołem” – napisała „Sowietskaja Biełorussija”.

Gazeta wspierała ten pomysł przez dłuższy czas, Woyniłłowicza określała mianem społecznika, mecenasa i polityka, dzięki któremu powstał w Mińsku Kościół pw. św. Szymona i Heleny, nazywany popularnie Czerwonym Kościołem. Jego kandydaturę pozytywnie zaopiniował Instytut Historii Białoruskiej Akademii Nauk.

– Bez wątpienia [Woyniłłowicz] wniósł wielki wkład do historii naszego kraju. Wspierał młodą białoruską literaturę, utrzymywał kontakty z przedstawicielami ruchu narodowego. Otwarcie potępił podział Białorusi, do którego doszło po podpisaniu ryskiego traktatu pokojowego w 1921 r. Co oznacza, że nie był propolskiej orientacji – powiedział w wywiadzie dla „Sowietskiej Biełorusii” dyrektor instytutu Wiaczesłau Daniłowicz.

Obrońca Kresów i krytyk ryskiego pokoju

Edward Woyniłłowicz (1847-1928) był polsko-białoruskim politykiem, pochodził z zamożnej ziemiańskiej rodziny. W 1906 r. był członkiem Rady Państwa Imperium Rosyjskiego. Wspierał polski i białoruski ruch niepodległościowy, należał do Rady w proklamowanej w 1918 r. Białoruskiej Republice Ludowej. Jednak później wycofał się z białoruskiego ruchu. Po wojnie polsko-bolszewickiej i zawarciu pokoju ryskiego osiedlił się w Bydgoszczy. Tu stanął na czele Związku Polaków z Kresów Wschodnich. Krytykował Warszawę za to, że zawierając pokój z bolszewikami w Rydze, zrezygnowała z ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego.

„Warszawa chciała zapomnieć o Kresach, dobrowolnie rzuciwszy je na pożarcie bolszewikom. Warszawa cieszy się pokojem, który dostała w zamian za Kresy. Liczy na korzyści, które otrzyma po otwarciu rosyjskiej granicy. To nie możliwe, by serce Polski i jej sumienie nie obudziło się, i żeby nie przypomniała sobie o swoich wschodnich ziemiach” – pisał Woyniłłowicz w swoich wspomnieniach.

– Część naszych historyków dąży do tego, by każdą znacząca postać ogłosić Białorusinem. Woyniłłowicz sympatyzował z ruchem białoruskim, jako organizacją kulturalną, ale nie wspierał go politycznie, gdyż był konserwatystą, a ruch był lewicowy. Oceniał wszystko z pozycji polskiego państwowca, ale nie był szowinistą i występował za autonomią białoruskich ziem, Kresów w składzie Polski – mówi „Wyborczej” białoruski historyk Anton Astapowicz, kierownik Białoruskiego Towarzystwa Ochrony Pomników Historii i Kultury.

Niesowiecka historia

Inicjatorem uhonorowania Woyniłłowicza jest białoruski kościół katolicki, który podkreśla jego oddanie religii oraz pomoc, jaką niósł sierotom i biednym przez całe życie. W 2006 r. szczątki Edwarda Woyniłłowicza zostały przeniesione z Bydgoszczy do Mińska i pochowane na cmentarzu przy kościele pw. św. Szymona i Heleny. Z inicjatywy archidiecezji mińsko-mohylewskiej w 2015 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Pomysł Kościoła, by nadać jego imię jednej z ulic Mińska, był dotychczas ignorowany przez władze.

– W ostatnich latach uhonorowano na Białorusi wiele niesowieckich postaci. To pewien trend, który został nazwany „miękką białorusyzacją”. Chodzi o próbę odwoływania się przez władze nie tylko do sowieckiej spuścizny. Decyzję w sprawie skweru należy rozpatrywać właśnie w tym kontekście – mówi „Wyborczej” białoruski politolog Walery Karbalewicz z Centrum Analitycznego Strategia.

W 2007 r. pojawiła się w Mińsku ulica Jerzego Giedroycia. Białoruskie władze odrestaurowały w latach 2010-12 średniowieczne zamki w Mirze i Nieświeżu, chętnie odwołują się też do spuścizny rodu Radziwiłłów. W 2014 r. stanął w Witebsku pomnik wielkiego księcia litewskiego Olgierda, który rządził w latach 1345-77 i prowadził krwawe wojny z Księstwem Moskiewskim.

Decyzje Komitetu Wykonawczego w sprawie skweru Woyniłłowicza musi jeszcze zatwierdzić Rada Miejska. To formalność, rada posłusznie zatwierdza wcześniejsze decyzje komitetu.

– Uhonorowanie Woyniłłowicza blokowały wcześniej prorosyjskie i komunistyczne organizacje. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, gdyż teraz inicjatywa ma poparcie władz i jest wspierana przez społeczność stolicy – uważa Astapowicz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.