Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Domagamy się od Prokuratury Generalnej i Komitetu Śledczego, by zajęły się sprawdzeniem doniesień o torturach i pociągnęły winnych do odpowiedzialności” – pod tymi słowami widnieją podpisy przedstawicieli m.in. Białoruskiego Komitetu Helsińskiego i Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna”. We wspólnym oświadczeniu wyrażają oni zaniepokojenie zatajaniem przed białoruską i międzynarodową opinię publiczną informacji o prowadzonym przez KGB dochodzeniu. Postulują też uwolnienie 14 opozycjonistów z tymczasowego aresztu.

– Oświadczenie podpisały wszystkie najważniejsze białoruskie organizacje praw człowieka. Ta jednomyślność wynika stąd, że posiadamy informacje o torturach, którym był poddany jeden z aresztowanych, i nie możemy tego lekceważyć – mówi „Wyborczej” Aleg Gułak, przewodniczący Białoruskiego Komitetu Helsińskiego.

Białoruska milicja rozpędziła wiec opozycjiBiałoruska milicja rozpędziła wiec opozycji (AP Photo/Sergei Grits)

2 czerwca opuścił więzienie KGB jeden z zatrzymanych Siarhiej Kuncewicz, członek Białoruskiej Socjaldemokratycznej Partii „Ludowa Hromada” (ma zakaz opuszczania miejsca zamieszkania). Już na wolności oświadczył, że był torturowany. Twierdził, że funkcjonariusze KGB bili go i razili prądem, by wymusić zeznania kompromitujące przywódcę Ludowej Hromady i byłego więźnia politycznego Mikołę Statkiewicza. Opozycjonista zawiadomił prokuraturę o popełnionym wobec niego przestępstwie (inni po wyjściu na wolność na ogół unikają kontaktów z mediami i organizacjami broniącymi praw człowieka, powołując się na pisemne zobowiązanie o tajemnicy śledztwa, które musieli podpisać, by móc opuścić więzienie).

Przypomnijmy, że 21 marca prezydent Aleksander Łukaszenka oznajmił, iż służby specjalne ujęły grupę bojowników, którzy mieli przygotowywać w kraju zamieszki. W ciągu kilku godzin po jego wystąpieniu białoruskie KGB aresztowało kilkadziesiąt osób związanych z działającą w latach 90. nacjonalistyczną organizacją Biały Legion oraz członków innych opozycyjnych ugrupowań. Zdaniem rządowych mediów bojownicy planowali zorganizowanie w Mińsku „białoruskiego Majdanu”. KGB ogłosiło, że część posiadała broń; jednak później okazało się, że był to sprzęt do gry w paintball.

Obrońcy praw człowieka spodziewają się, że dzięki ich działaniom dochodzenie w sprawie Białego Legionu będzie się odbywało w majestacie prawa. – Sprawa ta jest dosyć głośna, nie tylko na Białorusi, ale też na Zachodzie. Dlatego mam nadzieję, że władze, które oczywiście nigdy nie są skłonne stawiać czoła oskarżeniom o tortury, tym razem będą musiały rzetelnie je zbadać – uważa Gułak.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.