Ponad 20 dziennikarzy Biełsatu relacjonujących ostatnie protesty na Białorusi stało się obiektem prześladowań ze strony policji i sądów - informuje stacja na swojej stronie. Dziennikarze są oskarżani m.in. o wykonywanie pracy bez białoruskiej akredytacji, udział w nielegalnym zgromadzeniu i niepodporządkowanie się poleceniom milicjantów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Biełsat to prowadzona przez TVP stacja nadająca w języku białoruskim. Od połowy marca wobec jej dziennikarzy zapadło 15 wyroków skazujących na grzywy - niektórych reporterów ukarano kilkakrotnie. Łączna wartość kar wynosi obecnie 21 tys. zł. Trzy osoby otrzymały kilkunastodniowe kary aresztu. W sumie zatrzymania dotknęły ponad 20 osób.

Pierwsze z nich miały miejsce 12 marca w Orszy na wschodzie Białorusi. Najpierw zatrzymano operatora, który relacjonował na żywo zatrzymanie opozycyjnego polityka, a potem dziennikarkę, która ostatecznie spędziła noc w areszcie. Postawiono jej zarzut wykonywania pracy na rzecz niezarejestrowanego kanału oraz niepodporządkowania się funkcjonariuszom. Została skazana na grzywnę równowartości ok. 1,5 tys. zł. Operator otrzymał mandat za złamanie przepisów drogowych, bo filmując zatrzymanie, stał na jezdni.

Dwaj inni dziennikarze dostali kary grzywny za udział w demonstracji (ok. 340 zł) i nielegalne wykonywanie pracy dziennikarskiej (1,4 tys. zł).

Z kolei współpracujący z Biełsatem wideobloger i jego operator za uczestnictwo w nielegalnym zgromadzeniu dostali po 15 dni aresztu.

Kolejna fala zatrzymań nastąpiła 18 marca. Jednego dnia milicja zatrzymała cztery ekipy Biełsatu. Jedna z nich jechała samochodem z Brześcia do Kobrynia. Funkcjonariusze milicji wywlekli dziennikarzy z samochodu, zniszczyli również należący do nich sprzęt - kamerę, telefony, oświetlenie. Według reporterów na komisariacie grożono im śmiercią, jeżeli nie zaprzestaną swojej działalności.

Inną ekipę TV Biełsat zatrzymano w Borysowie. Po kilku godzinach spędzonych na posterunku dziennikarze zostali wypuszczeni. Jedna z dziennikarek relacjonowała, że milicjanci kazali jej się rozebrać do rewizji, ale odmówiła. Ostatecznie wraz z kolegami została oskarżona o pracę bez akredytacji. Sprawa jest obecnie w sądzie.

Kolejna dziennikarka została zatrzymana w Homlu. Milicja odwiedziła również jej rodziców. Powiadomiła, że rodzinie może zostać nadany status niebezpiecznej ze względów społecznych. Otwiera to drogę do zabrania 10-letniego syna dziennikarki do domu dziecka, bo zdaniem władz matka jest zbyt często karana za swoją pracę dla Biełsatu. W sumie została skazana na grzywnę 11 razy. 

W następnych dniach w różnych miastach zatrzymano kolejnych kilku współpracowników stacji. 31 marca milicjanci przeszukali biura telewizji w Mińsku. Skonfiskowano komputery. Przebywający w biurze dziennikarz został przewieziony na komisariat i oskarżony o przeklinanie.

Kilka dni temu szefowa stacji Agnieszka Romaszewska zainicjowała zbiórkę pieniędzy na pomoc dziennikarzom. Chodzi zarówno o spłacenie przez nich wysokich kar, jak i sfinansowanie pomocy adwokackiej. „Wszystkie pieniądze, które nazbieramy powyżej koniecznej sumy grzywien, odłożymy na żelazny fundusz, który będzie czekał na koleją podobną sytuację, która niestety znów łatwo może się zdarzyć. W momencie założenia fundacji Biełsatu pomagającej dziennikarzom, pieniądze zostaną przekazane tej Fundacji” - zapewniła Romaszewska na swoim Facebooku.

17 lutego na Białorusi rozpoczęły się protesty przeciwko podatkowi od bezrobocia, wprowadzonemu dekretem Aleksandra Łukaszenki (każdy obywatel, który w ciągu roku przepracował mniej niż 183 dni, miałby zapłacić równowartość 800 zł). Mimo że jakiś czas temu prezydent zawiesił obowiązywanie dekretu na rok, oburzeni jego rządami ludzie wciąż wychodzą na ulice. Protesty odbyły się już nie tylko we wszystkich najważniejszych miastach, ale również na tradycyjnie lojalnej Łukaszence prowincji. Władza zareagowała brutalnie. Według danych Centrum Obrony Praw Człowieka na terenie całego kraju grzywną bądź aresztami ukarano ponad 900 osób.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Czy Adrian byl juz u Oleksandra czy czeka w sieni na pozwolenie od prezesa?
już oceniałe(a)ś
0
0
Czemuż to usunięto? ........Dziennikarze są oskarżani m.in. o wykonywanie pracy bez białoruskiej akredytacji, udział w nielegalnym zgromadzeniu i niepodporządkowanie się poleceniom milicjantów........ A to nieprawda? Zdaje się że za niektóre z zarzutów karze się również w Niemczech, Francji czy Anglii. Tyle że tam to normalna praktyka, a na Białorusi to przemoc demokratycznie wybranego "reżimu".
już oceniałe(a)ś
0
0