Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Taki mundur wkładam co roku na 9 maja [obchodzony w Rosji i na Białorusi dzień zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami w II wojnie światowej]. Moja żona też ubiera się wtedy w wojskowy mundur z tamtych czasów – powiedział Szuniewicz w niedawnym wywiadzie dla gazety „Sowietskaja Biełorussija”, podkreślając, że w takim umundurowaniu milicja walczyła po wojnie z bandami, broniła ludzi przed kryminalistami i nazistowskimi kolaborantami. – Jestem dumny, że posiadam absolutnie doskonale wykonaną kopię tego umundurowania. Chcę pokazać, że pamięć o tych ludziach jest ciągle żywa.

W garażu MSW stoi zaś samochód z 1947 r. – To prawdziwy muzealny eksponat – mówi Szuniewicz. – Po defiladzie wsiadamy do niego i jedziemy ulicami Mińska, wyrażając w ten sposób poszanowanie dla wszystkich pracowników organów spraw wewnętrznych, którzy walczyli, ginęli i byli okaleczeni przez wojnę.

Po raz pierwszy Szuniewicz wystąpił publicznie w mundurze NKWD na defiladzie z okazji dnia zwycięstwa w maju 2015 r.

Szefem MSW jest od 2012 r. Znalazłszy się na tym stanowisku, zapoczątkował odradzanie się kultu NKWD. Na centralnym gmachu ministerstwa pojawiła się tablica ku czci Siergieja Bielczenki, szefa NKWD Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Terenowe komisariaty MSW zostały zobowiązane do zaopiekowania się mogiłami enkawudzistów, którzy zginęli w walkach z antykomunistycznym podziemiem; na wszystkich budynkach MSW odnowiono tablice ku ich czci. Szuniewicz osobiście odsłaniał taką tablicę w Lidzie, gdzie w latach 1944-45 działał sztab specjalnej grupy NKWD zwalczającej polskie podziemie niepodległościowe.

– Białoruskie społeczeństwo od lat jest podzielone: większość stanowią zwolennicy władzy, mniejszość – jej przeciwnicy. Wśród zwolenników Aleksandra Łukaszenki działania ministra nie wywołają kontrowersji; ci ludzie często pozytywnie oceniają ZSRR. Za to przebieranie się w mundur NKWD negatywnie oceniają osoby krytyczne wobec prezydenta – mówi „Wyborczej” socjolog Siergiej Nikoluk z pracowni NISEPI. Według niego badania opinii publicznej od lat pokazują też słaby poziom wiedzy Białorusinów na temat komunistycznych represji.

– Na przykład gdy w ubiegły roku pytaliśmy o stosunek do paktu Ribbentrop-Mołotow, 44 proc. ankietowanych nic o nim nie wiedziało. To rezultat polityki historycznej. W szkole kładzie się akcent na zwycięstwo w II wojnie światowej i na pozytywne elementy historii, represjom nie poświęca się tyle uwagi i w rezultacie spora część społeczeństwa po prostu nie ma na ten temat zdania – uważa Nikoluk

Likwidując Biełsat chowamy własną flagę - Paweł Kowal w 3x3

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.