Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pod koniec lutego do Białorusi miała przyjechać grupa ekspertów z rosyjskiego Rossielchoznadzoru, by skontrolować szereg przedsiębiorstw z branży rolniczej, zajmujących się eksportem żywności na rosyjski rynek. Inspektorzy odwołali jednak wizytę.

– Rossielchoznadzor nie wyśle swoich specjalistów na Białoruś, wielu z nich obawia się prowokacji białoruskiej strony – powiedziała w wywiadzie dla rosyjskiej agencji RIA-Nowosti rzecznik prasowa Rossielchoznadzoru Julia Melano. Rosyjscy inspektorzy poinformowali, że termin ich wizyty zostanie ustalony po ustabilizowaniu relacji z Białorusią.

Łukaszenka chce karać Rossielchoznadzor

W ubiegły piątek Aleksander Łukaszenka zażądał od MSW wszczęcia postępowania wobec szefa Rossielchoznadzoru Siergieja Dankwierta. Prezydent oskarżył go o działanie na szkodę białoruskich przedsiębiorstw, do czego miał się przyczynić bezpodstawnym zamknięciem rosyjskiego rynku dla białoruskich towarów. Ministerstwo poinformowało we wtorek, że wszczęto postępowanie sprawdzające wobec nieokreślonej grupy rosyjskich urzędników. Zarzuca się im dyskredytację białoruskich zakładów państwowych.

„MSW posiada informacje, z których wynika, że wielu urzędników Rossielchoznadzoru prowadzi działalność wykraczającą poza zakres ich obowiązków. Naruszyli prawo międzynarodowe, ograniczając rosyjski rynek dla białoruskich produktów” – poinformowało biuro prasowe MSW. Według ministerialnych urzędników białoruskie firmy straciły na skutek decyzji Rossielchoznadzoru 2,5 mld dol.

Walka z przemytem?

W ostatnich dwóch latach rosyjski Rossielchoznadzor wielokrotnie zamykał rosyjski rynek dla białoruskiej żywności. Rosjanie zgłaszali pretensje do jakości białoruskiego mleka i mięsa. Ponadto białoruskim zakładom zarzucano reeksport zachodnich towarów objętych rosyjskim embargiem. Według rosyjskich służb w 2016 r. odnotowano niebywały wzrost dostaw szeregu warzyw i owoców. Białoruś wyeksportowała 2,6 razy więcej marchwi, półtora raza więcej jabłek, 2,2 razy więcej ziemniaków i 32 razy więcej cebuli w porównaniu z rokiem poprzednim.

„Chcielibyśmy wyjaśnić sytuację dotyczącą gwałtownego wzrostu dostaw określonych produktów” – napisało w oświadczeniu biuro prasowe Rossielchoznadzoru.

– Nerwową reakcję Białorusi na przynajmniej częściowo uzasadnione pretensje Rosji należy tłumaczyć ciężką sytuacja gospodarczą. Eksport żywności jest ważnym źródłem dochodów – powiedział „Wyborczej” białoruski politolog Andrei Jelisiejeu z think tanku EAST. Jak podkreślił, nie zważając na wojownicze deklaracje Mińska Łukaszenka będzie szukał kompromisu z Kremlem, gdyż brakuje mu instrumentów wywierania presji na Moskwę w tej sprawie, a zależy mu na rosyjskim rynku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.