Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Wiele materiałów publikowanych przez ten portal służy rozpalaniu waśni na tle narodowościowym, mówią o wyższości obywateli zależnie od ich narodowej bądź językowej przynależności i są nastawione na gwałtowną zmianę ustroju Białorusi – poinformowała w środę służba prasowa ministerstwa informacji.

Portal Sputnikipogrom.com słynie z rosyjskich nacjonalistycznych poglądów. Na jego łamach pojawiały się artykuły podważające istnienie białoruskiego narodu i nawołujące do zjednoczenia „ziem ruskich”, czyli Rosji, Ukrainy i Białorusi. Autorzy ostro krytykowali prezydenta Aleksandra Łukaszenkę, nazywając go zdrajcą ruskiego świata i oskarżając o chęć oddalenia się od Rosji i zwrócenia się ku Zachodowi.

Medioznawca Pauluk Bykouski zwraca uwagę, że dostęp do Sputnikipogrom.com zablokowano zgodnie z białoruskim prawem.

– Była jakaś publikacja [konkretnych tytułów nie podano], na którą złożono skargę; miński sąd ją rozpatrzył i uznał, że portal propaguje ekstremistyczne treści. Ministerstwo informacji musiało więc zablokować dostęp do witryny – mówi „Wyborczej” Bykouski.

To kolejny krok białoruskich władz w stronę ograniczenia wpływów rosyjskiej propagandy w internecie.

Na początku grudnia białoruski Komitet Śledczy aresztował trzech prorosyjskich publicystów związanych z rosyjską agencją Regnum. Jurij Pauławiec, Dzmitry Alimkin i Siarhiej Szypcienka zostali oskarżeni o rozpalanie waśni na tle narodowościowym i wtrąceni do więzienia. Grozi im od 5 do 12 lat pozbawienia wolności. Powodem stały się krytyczne wobec władz Białorusi publikacje zarzucające Mińskowi zdradę interesów Rosji i dążenie do zbratania się z Zachodem.

– Niektóre rosyjskie media, w tym przede wszystkim Sputnikipogrom.com, prowadziły wojnę informacyjną przeciwko Białorusi. Wobec narastającego konfliktu z Rosją władze uznały, że należy na to zareagować – mówi „Wyborczej” politolog Walery Karbalewicz z Analitycznego Centrum Strategia.

Przypomniał on, że w ciągu ubiegłego roku Mińsk i Moskwa nie potrafiły uzgodnić ceny gazu. W rezultacie Rosja – chcąc wymusić na Białorusi ustępstwa – zmniejszyła dostawy ropy do białoruskich rafinerii. Choć Kreml kilkakrotne zapowiadał, że konflikt da się szybko uregulować, na razie strony nie są w stanie osiągnąć kompromisu.

Zobacz: Deal z Łukaszenką? O polskich inwestycjach i manewrach na Białorusi w 3x3

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.