Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jako pierwsza o „układzie z białoruskim dyktatorem” poinformowała w ubiegłym tygodniu niemiecka gazeta „Tageszeitung”. Według niej w latach 2017-20 Unia Europejska przeznaczy 7 mln dol. na wybudowanie bądź zmodernizowanie już istniejących ośrodków dla uchodźców na Białorusi. Będą one przyjmować uchodźców wydalanych z UE.

„Ośrodki będą spełniać najlepsze europejskie i międzynarodowe standardy” – pisze „Tageszeitung”.

Dokładna liczba nowych placówek nie jest znana. Mają powstać zarówno ośrodki otwarte, przeznaczone dla osób, które dobrowolnie zgodziły się opuścić teren UE, jak i zamknięte, dla tych, którzy zostali przymusowo deportowani. Migranci mają w nich przebywać do czasu, aż dobrowolnie zgodzą się opuścić Białoruś. Ich budową ma zarządzać Międzynarodowa Organizacja na rzecz Migracji (IOM).

Wedle „Tageszeitung” w nowo powstałych ośrodkach przyjmowani będą uchodźcy z Syrii, Ukrainy, a także obywatele Rosji, którzy próbują się dostać na teren UE.

Białoruś na szlaku uchodźców do UE

Białoruskie MSZ potwierdziło w sobotę informacje niemieckiej gazety.

– To nasz wspólny projekt z białoruskim przedstawicielstwem IOM realizowany w ramach unijnego programu „Partnerstwo dla mobilności” – powiedział w wywiadzie dla rosyjskiego „Sputnika” rzecznik prasowy MSZ Dźmitry Mirończyk.

Decyzja Mińska o rozmieszczeniu u siebie uchodźców jest krytykowana przez rosyjskie media.

„Łukaszenka zgodził się przyjąć u siebie Syryjczyków, by zadowolić Zachód” – pisze rosyjski portal Wzlgad. Jego zdaniem decyzja Mińska jest elementem trwającego od ponad roku ocieplenia relacji Aleksandra Łukaszenki z Zachodem.

Białoruskie władze przekonują jednak, że nie mają planów rozmieszczania u siebie uchodźców, którzy przybyli do Unii Europejskiej z Azji lub Afryki i mają być dzieleni w ramach kwot pomiędzy państwami UE. Mińsk jest gotowy przyjąć tylko tych, którzy wjechali na teren Unii przez Białoruś. To popularny szlak przerzutowy przede wszystkim dla obywateli byłych sowieckich republik.

Wedle statystyk polskiego Urzędu ds. Cudzoziemców w latach 2014-16 o udzielenie azylu zwróciło się ponad 23 tys. osób. Większość z nich przybyła na teren Polski z Białorusi. Popularność tego szlaku stale wzrasta. W 2014 r. 53 proc. osób ubiegających się o azyl w Polsce dotarło na jej obszar z Białorusi, w 2015 r. było to już 71 proc., a w 2016 r. – 76 proc. Od lat najliczniejszą grupę stanowią obywatele Rosji, przede wszystkim Czeczeni. Mniej liczni są Ukraińcy i uciekający przez dyktaturą oraz represjami Tadżykowie.

– W nowo powstałych ośrodkach nie będą mogli przebywać rosyjscy obywatele, gdyż tworzymy z Rosją państwo związkowe. Rosjanie mogą legalnie przebywać na Białorusi. Ośrodki będą przeznaczone tylko dla osób, które nielegalnie przebywają na terenie naszego kraju – powiedział Aleksiej Biegun, szef departamentu ds. obywatelstwa i migracji białoruskiego MSW.

Układ jak z Turcją?

Zdaniem lidera opozycyjnego ruchu O Wolność Jurija Hubarewicza białoruskie władze są gotowe zawrzeć porozumienie z UE w sprawie przyjmowania uchodźców przede wszystkim z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej.

– Łukaszenka poszukuje wsparcia finansowego i inwestycji. Budowa ośrodków i przyjmowanie uchodźców, jeżeli zapłaci za nie Zachód, interesuje go jako możliwość przyciągnięcia dodatkowych pieniędzy – mówi „Wyborczej” Hubarewicz.

Unia Europejska zawarła wiosną 2016 r. podobne porozumienie z Turcją, udzieliła jej finansowego wsparcia w wysokości 3 mld euro na pomoc dla uchodźców, którzy nie zostali wpuszczeni bądź zostali wydaleni z UE.

– Na coś podobnego zapewne liczy białoruska władza – uważa Hubarewicz.

Rosyjska telewizja RT spekuluje, że w zamian za przyjmowanie uchodźców Białoruś może liczyć na poluzowanie przepisów reżimu wizowego UE dla swoich obywateli.

Białoruski politolog Walery Karbalewicz z Analitycznego Centrum Strategia uważa, że finansowanie przez UE budowy ośrodków otwiera drzwi do podpisania przez Mińsk umowy o readmisji z Unią.

– Białoruskie władze odmawiały wcześniej podpisania umowy o readmisji, czyli wzięcia na siebie obowiązku przyjmowania migrantów wydalanych z UE, którzy tam trafili z Białorusi. Tłumaczyli to wydatkami, jakie będą musieli z tego tytułu ponieść. Dziś UE jest gotowa częściowo je sfinansować, dlatego umowa może zostać wkrótce podpisana – mówi „Wyborczej” Karbalewicz.

Brak takiej umowy był główną przeszkodą na drodze do liberalizacji reżimu wizowego UE dla obywateli Białorusi.

– Po uregulowaniu tej kwestii, otrzymanie wiz może rzeczywiście być łatwiejsze – uważa Karbalewicz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.