Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Poprzednie władze Polski jedynie usługiwały Ameryce. W Warszawie panowało przekonanie, że należy mieszać z błotem nasze państwo, gdyż z ich punktu widzenia nie mieliśmy demokracji. Obecna sytuacja jest inna – mówił w wywiadzie dla rosyjskiego Sputnika Hienadź Dawydźka. Odpowiedzialność za złe stosunki między Mińskiem a Warszawą wedle jego opinii ponoszą wyłącznie polskie władze.

– Wcześniej Warszawa demonstracyjnie odwróciła się do nas plecami i wykorzystując swoje media próbowała z Białorusi zrobić postrach dla całej Europy. Idea walki z „ostatnią dyktaturą Europy” przegrała. Wszyscy się przekonali, że nie ma żadnego autorytarnego reżimu. Prysł mit, który był tak wygodny dla odciągnięcia uwagi od swoich wewnętrznych problemów- mówił Dawydźka. Dodał, że decydując się na takie działania Polska ostatecznie poniosła klęskę.

Białoruski propagandysta jest przekonany, że obecne władze w Warszawie interesują się innymi sprawami.

– Pragmatycznie odwrócili się do nas przodem. Jesteśmy z tego zadowoleni, będziemy współpracować – mówił Dawydźka.

Symbolem nowej polskiej polityki wobec Białorusi stał się plan zamknięcia telewizji Biełsat, nadającej swój program z Polski w języku białoruskim.

– Ta telewizja była ofiarą polityki, uprawiano w niej propagandę – stwierdził, ponadto dodał, że głównym zadaniem Biełsatu było dyskredytowanie mińskich władz i zniekształcanie historii kraju. Dawydźka jest przekonany, że jeżeli Warszawa przekształci kanał w projekt kulturalny, kładący nacisk na wspólną historię polsko-białoruską, to telewizja mogłaby istnieć nadal.

Kryzys gospodarczy i ocieplenie relacji

62-letni Hienadź Dawydźka jest znanym białoruskim i radzieckim aktorem. W 2004 r. znalazł się w parlamencie. Jako deputowany zasłynął propozycją legalizacji prostytucji. Od 2010 r. jest szefem państwowego holdingu medialnego Belteleradiokompania, na który składa się siedem telewizji, w tym najważniejsza i najbardziej wpływowa Białoruś 1 i 10 stacji radiowych. Dawydźka został w ten sposób jednym z czołowych propagandystów, który ma istotny wpływ na przekaz medialny w kraju.

– Z wypowiedzi Dawydźki bije triumfalizm, sugerujący, że niby Białoruś zwyciężyła Polskę. To zagrywka, która ma uzasadnić zmianę kursu Mińska wobec Polski i Zachodu – mówi „Wyborczej” Aleś Łahwiniec z opozycyjnego ruchu O wolność. Ponadto przypomina, że przyczyną gotowości Aleksandra Łukaszenki – nadal pozostającego antyzachodnim politykiem – do normalizacji stosunków z Zachodem i Polską jest kryzys gospodarczy.

– Władze nie chcą się do tego przyznać. Należy też pamiętać, że sytuacja może ulec zmianie i wtedy Łukaszenka, a w ślad za nim Dawydźka znowu będą mówili o imperialnej Polsce, która chce oderwać kawałek Białorusi – mówi Łahwiniec.

W ostatnich kilkunastu miesiącach relacje polsko-białoruskie wyraźnie się ociepliły. W marcu 2016 r. minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski spotkał się w Mińsku z Aleksandrem Łukaszenką, w październiku Warszawę odwiedził minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej. Z Łukaszenką spotykali się też wicepremier Mateusz Morawiecki i marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.