Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W minioną sobotę Komunistyczna Partia Białorusi (KPB) zainicjowała akcję selfie z Leninem. Kilkudziesięciu jej zwolenników zebrało się przy pomniku wodza rewolucji w Mińsku, tuż obok fabryki MTZ (został odsłonięty 7 listopada przez pierwszego sekretarza partii Ihara Karpienkę). Aktywiści komunistycznej młodzieżówki trzymali w rękach plakaty „Ja ZSRR” i robili selfie z pomnikiem, by po chwili wrzucić je do internetu.

– Akcja ma symbolizować szacunek dla osiągnięć ZSRR – tłumaczyli mediom jej organizatorzy.

Młodzi białoruscy komuniści, z których większość urodziła się już po rozpadzie Związku Radzieckiego, twierdzą, że było to potężne państwo; potrafiło pokonać nazistów, wysłać człowieka w kosmos i zadbać o dobrobyt swoich obywateli.

– Dziś, kiedy mówi się o ZSRR, zazwyczaj wspomina się represje, ale te zostały zmyślone – powiedział w wywiadzie dla portalu TUT.BY organizator akcji selfie i lider komunistycznej młodzieżówki 22-letni Anton Łojko.

Sekretarz KPB Georgi Atamanau wręczał pod pomnikiem legitymacje partyjne nowym jej członkom.

W ostatnich miesiącach wpływy komunistów rosną. We wrześniowych wyborach do parlamentu członkowie prołukaszenkowskiej Komunistycznej Partii Białorusi dostali osiem miejsc w liczącej 110 osób izbie reprezentantów (o pięć więcej niż poprzednio) i stanowią największą frakcję partyjną.

Większość deputowanych, podobnie jak sam Aleksander Łukaszenka, nie należy do żadnej partii. Jednak prezydent ma wyraźny sentyment do komunistów. W ubiegłym tygodniu mianował pierwszego sekretarza KPB Ihara Karpienkę ministrem edukacji.

– To bardzo postępowy człowiek – zachwalał go.

Karpienka jest znany jako komunistyczny ortodoks, zwolennik wprowadzenia odpowiedzialności karnej za „rewizjonizm w kwestii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, co w praktyce oznacza, że każdy, kto by podważał sowiecką wersję przebiegu II wojny światowej, może zostać ukarany.

– Nowy minister zapewne będzie kładł nacisk na historię. Podręczniki, które i tak nie są obiektywne, z pewnością jeszcze bardziej będą przekłamywać dzieje – mówi „Wyborczej” politolog Uładzimir Mackiewicz, szef Agencji Humanistycznych Technologii.

Zdaniem Waleryja Karbalewicza z Analitycznego Centrum „Strategia” Karpienka nie jest samodzielną figurą polityczną. – Należy pamiętać, że KPB to przede wszystkim partia popierająca Łukaszenkę; nie krytykowała go nawet wówczas, gdy podwyższano wiek emerytalny czy opłaty za usługi komunalne – mówi Karbalewicz, podkreślając, że nowy minister będzie posłusznym narzędziem w rękach prezydenta.

Komunistyczna Partia Białorusi za datę swoich narodzin uznaje rok 1918, kiedy to w Smoleńsku odbyła się konferencja bolszewików z północno-zachodnich regionów Rosji. KPB opowiada się za integracją z Rosją i ma wyraźną antyzachodnią retorykę. Liczbę jej członków szacuje się na ok. 10 tys. Oprócz ośmiu parlamentarzystów partia ma ponad 200 swoich przedstawicieli w białoruskich samorządach.

Zobacz też: Deal z Łukaszenką? O polskich inwestycjach i manewrach na Białorusi

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.