Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szefową prezydenckiej administracji została 56-letnia była wicepremier Natalia Kaczanowa, stanowisko jej zastępcy objął 44-letni Maksim Ryżenkow, były doradca Łukaszenki ds. kultury fizycznej, sportu i turystyki.

– Wasza wspólna praca przyniesie dobre rezultaty – mówił prezydent, ogłaszając w środę nowe nominacje.

W warunkach autorytarnego reżimu to nie rząd, a prezydencka administracja jest najważniejszym ośrodkiem władzy w kraju. To właśnie tam wypracowuje się strategię działań i podejmuje najważniejsze decyzje, które później są zatwierdzane i wprowadzane w życie przez rząd. Szef administracji, mając stały kontakt z Łukaszenką, znaczy więcej niż premier.

Zobacz: Deal z Łukaszenką? O polskich inwestycjach i manewrach na Białorusi w 3x3

To nie jedyne zmiany na szczytach władzy. Prezydent zdymisjonował zastępcę szefa administracji Ihara Buzouskiego, który odpowiadał za szerzenie wygodnej dla Łukaszenki propagandy i koordynowanie działań informacyjnych. Jego obowiązki przejęła Natalia Ejsmont, rzeczniczka prasowa głowy państwa. Prezydent zapowiedział dalsze reformy i zmniejszenie ilości urzędników. Głównym zadaniem nowego kierownictwa jest zwiększenie pensji dla Białorusinów.

500 dol. średniej pensji w przyszłym roku! To musi zostać wykonane bez względu na cenę! – powiedział Łukaszenka zwracając się do Kaczanouej.

Reformatorzy Łukaszenki

Natalia Kaczanowa ma opinię osoby nadzwyczaj oddanej Łukaszence. Do 2014 r. była merem Nowopołocka, niespodziewanie awansowała wówczas na wicepremiera. Dynamiczny rozwój kariery zawdzięcza sympatii, jaką darzą ją resorty siłowe.

– To siłowicy rekomendowali jej kandydaturę – przyznał Łukaszenka, opowiadając o kulisach nominacji Kaczanowej na wicepremiera. Przez dwa lata urzędowania wsławiła się bezwzględnym realizowaniem powierzonych jej zadań oraz nawoływaniem Białorusinów do pogodzenia się z niewysokimi pensjami.

Jej nowo mianowany zastępca Maksim Ryżenkow jest zawodowym dyplomatą. W latach 2003-05 był sekretarzem w warszawskiej ambasadzie Białorusi. W ramach „wojny dyplomatycznej”, która wybuchła pomiędzy Warszawą i Mińskiem w 2005 r., z powodu represji, jakim poddano Związek Polaków na Białorusi, Ryżenkowa ogłoszono persona non grata i wrócił na Białoruś. Został później wiceprzewodniczącym Narodowego Komitetu Olimpijskiego i doradcą prezydenta ds. sportu.

Przedstawiając nowe kierownictwo administracji, Łukaszenka wielokrotnie mówił o reformach, jednak zdaniem białoruskiego politologa Aleksandra Kłaskouskiego, szefa projektów analitycznych agencji Biełapan, nie należy się spodziewać żadnych poważnych zmian.

System się nie zmienia, bo Łukaszenka nie chce go zmienić. Mianowane osoby nie są żadnymi reformatorami. Łukaszenka, owszem, coraz częściej używa słowa „reforma”, ale żadnych prawdziwych reform nie robi i robić nie zamierza. Stawia na przykręcanie śruby – mówi „Wyborczej” Kłaskouski.

Jego zdaniem „reformy” oznaczają redukcję etatów oraz zwolnienia wymuszone pogarszającym się stanem gospodarki. Kłaskouski uważa też, że ostatnia fala aresztowań urzędników i kierowników państwowych fabryk oskarżanych o korupcję oraz zmiany kadrowe w najbliższym otoczeniu prezydenta są ze sobą powiązane.

Łukaszenka staje się coraz bardziej nerwowy, gdyż stan gospodarki nadal się pogarsza, a wyjścia z sytuacji nie widać. Dlatego próbuje strachem zmusić urzędników do wysiłku – uważa Kłaskouski.

Łukaszenka mianował również nowego szefa prezydenckiej służby bezpieczeństwa, został nim płk Andrej Pauluczenka. Przedstawiając go, zaznaczył, że Pauluczenkę cechują żelazna dyscyplina i gotowość do realizacji wszelkich poleceń.

– Powinien być przykładem dla wszystkich – zaznaczył prezydent.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.