Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białoruski Sąd Najwyższy od kilku miesięcy prowadzi badania na temat stosunku społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości. Jednym z jego elementów jest ankieta zamieszczona na oficjalnej stronie internetowej sądu court.by.

Internautów zapytano czy ufają białoruskiemu sądownictwu. W głosowaniu udział wzięło ponad sześć tys. osób, ponad 95 proc. odpowiedziało przecząco. O sensacyjnych wynikach badania napisały najważniejsze białoruskie media niezależne.

„Od roku Sąd Najwyższy bada stosunek obywateli do pracy sądów. Ankieta na stronie internetowej, to tylko jeden z elementów wszechstronnego badania” – napisała w oświadczeniu rzeczniczka prasowa Sądu Najwyższego Julia Leskowa. Zaznaczyła, że badania ankietowe prowadzono również wśród osób odwiedzających sądy i tylko całościowa analiza wszystkich danych, pozwoli określić rzeczywisty stosunek społeczeństwa do sądownictwa. Leskowa dopytywana o przyczyny fatalnego wyniku internetowej ankiety oświadczyła, że to efekt manipulacji internautów. Urzędnicy nie zdecydowali się jednak na jej usunięcie.

Znany białoruski obrońca praw człowieka i emerytowany sędzia Gary Paganiajła zwraca uwagę, że chociaż internetowa ankieta nie jest dobrym narzędziem badawczym, to ujawnia krytyczny stosunek do wymiaru sprawiedliwości.

Społeczeństwo nie ma zaufania do sądów. Na Białorusi to nie jest organ, który wymierza sprawiedliwość, tylko prowadzi walkę z przestępczością. Zwykły obywatel zdaje sobie sprawę, że sąd jest częścią systemu i w wypadku konfliktu z państwem, czy jakimś urzędnikiem nie można liczyć na jego bezstronność – mówi „Wyborczej” Paganiajła.

Sędziowie są mianowani przez prezydenta, który ma również prawo wszczęcia wobec nich postępowania karnego. To głowa państwa decyduje o personalnym i ilościowym składzie sądów. Przewodniczącym Sądu Najwyższego od 19 lat jest Walancin Sukało. 74-letni sędzia jest urzędnikiem, który najdłużej piastuje swoje stanowisko w całym kraju.

Zgodnie z oficjalną statystyką w pierwszym półroczu 2016 r. w sprawach karnych skazano ponad 22 tys. osób. W tym samym czasie uniewinniono zaledwie 44. Białoruskie sądy mają nie tylko najmniejszy procent uniewinniających wyroków wśród sąsiednich państw, ale pod tym względem wyprzedzają nawet sowieckie sądownictwo. Ilość uniewinniających wyroków w skali roku waha się w granicach 0,2-0,4 proc., w ZSRR było to 10 proc.

– Uniewinnienie jest traktowane jak nadzwyczajne wydarzenie. Co oczywiście wpływa na zdecydowaną niechęć sędziów do wydawania podobnych wyroków – przyznał Paganiajła. Jego zdaniem obecna władza nie jest zainteresowana powstaniem niezależnych sądów, bo chce mieć posłuszny instrument realizacji swojej polityki. Dlatego nie widzi żadnych szans na poprawę wizerunku sądów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.