Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rosjanie postanowili, że od 1 listopada międzynarodowi przewoźnicy działający na Białorusi nie będą mogli wjeżdżać na teren ich kraju od strony zachodniego sąsiada. Za złamanie przepisów ma grozić kara grzywny do 100 euro.

Obcokrajowcy, wysiadać!

– Poinformowano nas, że obcokrajowcy mogą wjeżdżać na teren Rosji tylko przez międzynarodowe przejścia graniczne. Dotyczy to nawet tych kierowców, którzy mają pozwolenie na stały pobyt na Białorusi – mówił w wywiadzie dla agencji Biełapan Paweł Kucenka, dyrektor białoruskiego biura Ecoline, przewoźnika organizującego przejazdy z Mińska do Moskwy i Sankt Petersburga.

Wiesiełowka - Nowe Jurkowicze to jedyne międzynarodowe przejście graniczne, które położone jest na styku granic Białorusi, Rosji i Ukrainy, z dala od głównych tras autobusowych i kolejowych. Kucenka przyznał, że od września zdarzały się już przypadki, gdy rosyjscy pogranicznicy nie pozwalali na wjazd obcokrajowców i nakazywali im opuszczenie autobusów. Teraz będą ich jeszcze karać grzywną. Ecoline wstrzymało sprzedaż biletów osobom z zagranicy na kursy do Rosji.

– Pogranicznicy nie robią nic ponad to, co jest zapisane w rosyjskim prawodawstwie albo wynika z umów międzynarodowych – mówił sekretarz Związku Białorusi i Rosji (ZBiR) Grigorij Rapota.

Czy Moskwa przełamie opór Mińska?

Białoruski ekonomista Leanid Zaika, szef Centrum Analitycznego "Strategia", uważa, że ta decyzja nie przyniesie Białorusi poważnych strat ekonomicznych.

– Jest to cios wizerunkowy dla kraju. Widziałem takie głupie sytuacje, kiedy osoby z zagranicy nie mogły wjechać do Rosji – mówi „Wyborczej” Zaika.

Aby rozwiązać kwestię przejazdu obcokrajowców przez Białoruś do Rosji, Moskwa planuje wprowadzić wspólną rosyjsko-białoruską wizę. Kreml lansuje to rozwiązanie od ponad sześciu lat, ale dotąd spotykało się ono z chłodną reakcją Mińska. W ubiegłym tygodniu w stolicy Białorusi odbyło się posiedzenie rady ministrów ZBiR. Rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew poruszył na nim kwestię wspólnych wiz.

– To bardzo dobre rozwiązanie. Podpisanie umowy oznacza wprowadzenie takiego mini-Schengen dla dwóch państw – mówił Miedwiediew, podkreślając, że taka decyzja nie ograniczy suwerenności Białorusi. Jego zdaniem mocną stroną tego projektu jest uzgodnienie wspólnej listy osób mających zakaz wjazdu na teren ZBiR.

– Ta propozycja ma perspektywę, będziemy o niej dyskutować – dyplomatycznie odpowiedział mu białoruski premier Andrei Kabiakou.

To znacznie bardziej łagodna reakcja Mińska, gdyż wcześniej białoruskie MSZ dementowało doniesienia rosyjskich mediów o rozmowach w sprawie wspólnej wizy i krytycznie oceniało perspektywę wprowadzenia podobnego rozwiązania.

ZBiR chce być sojuszem politycznym

Zdaniem rosyjskiego politologa Kiriła Koktycza z Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych zamieszanie wokół rosyjsko-białoruskiej granicy i wiz jest podyktowane względami bezpieczeństwa.

– Nie ma tu jakiejś większej intrygi. Chodzi o to, że Rosja chce wiedzieć, kto wjeżdża na jej teren – mówi „Wyborczej” Koktycz.

Inaczej sytuację ocenia ekspert Dzianis Mieljancou, politolog z Białoruskiego Instytutu Badań Strategicznych.

– Dla Rosji sprawa wspólnej wizy ma znaczenie polityczne. Moskwa chce pokazać, że integracja postępuje, że ZBiR to jest nie tylko ekonomiczny, ale i polityczny sojusz – mówi „Wyborczej” Meljancou.

Jego zdaniem kwestia wspólnej wizy jest bardzo nieprzyjemna dla białoruskiej strony. Wszystko dzieje się bowiem w czasie, kiedy Mińsk dąży do ocieplenia relacji z Zachodem i próbuje zachować neutralność wobec Moskwy.

– Mińsk nie ma dziś pola manewru i będzie zmuszony porozumieć się z Moskwą w sprawie wiz, by uregulować kwestię tranzytu przez Białoruś – prognozuje Zaika.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.