Ważny jest człowiek, który właśnie uciekł przed śmiercią. I którego ty możesz przywitać.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Ewą Marią Slaską, pisarką, dziennikarką, blogerką, która jako wolontariuszka pomaga w Berlinie uchodźcom. Uciekinierka polityczna, wyjechała z Polski w styczniu 1985 r., a w 1986 r. otrzymała w Berlinie azyl polityczny.

MAGDALENA PARYS*: Polski rząd wzbrania się przed pomaganiem uchodźcom, wielu rodaków to popiera. A jak reagują Polacy mieszkający w Niemczech?

EWA MARIA SLASKA: W Berlinie i na polsko-niemieckim pograniczu mnóstwo Polek pomaga uciekinierom. Wszystkie mówią to samo: "Teraz trzeba się wstydzić, że się jest Polakiem". Te dziewczyny są wspaniałe. Hania Hakiel zabiera uchodźców do Polski na święta. Magda Więsko zorganizowała zbiórkę rowerów. Ania Alboth wciągnęła pół Polski w akcję zbierania darów. Monika zrobiła wystawę zdjęć z drogi, którą przeszli. Lucy zaprasza na grilla dla uchodźców i mieszkańców swojej przygranicznej wioski... To samo robią Niemcy. Zaraz jadę do wioski, w której wyremontowano domek dla informatyka z Syrii. Mieszkańcy wystąpią jako poręczyciele, by mógł sprowadzić rodzinę. To są wspaniałe akcje. Prawdziwa pomoc to nie tylko dawanie pieniędzy, ale przede wszystkim serce.

Ciekawe, bo we wschodnich Niemczech codziennie płoną schroniska dla uchodźców...

- Wiem, że to do siebie nie pasuje. Nie twierdzę, że tak nie jest, ale sama nie spotkałam się z przemocą. Nawet gdy po moim wykładzie o pomocy uchodźcom protestowali neonaziści, wszystko przebiegło spokojnie.

Powszechnie mówi się, że uchodźcy to młodzi mężczyźni...

- W ośrodku, w którym pracuję jako wolontariuszka, ok. 80 proc. mieszkańców stanowią Syryjczycy i Afgańczycy, głównie rodziny. Mężczyzn jest dużo, ale pamiętajmy, że droga uchodźcy to kilka tysięcy kilometrów na piechotę. Nie każdy chce zabrać żonę w ciąży czy małe dzieci. Ale i ich, niestety, widać na tych niekończących się szlakach.

A komórki i drogie ciuchy, które noszą?

- A co w tym złego? Komórka to zwykły element naszej codzienności. Mało tego, nam mniej potrzebny niż im w drodze do nas. W komórkach są mapy, trasy, drogi. Nawigacja. Jak przejść przez kilkanaście państw bez takiego kompasu? Otrzymują je od tych, którzy organizują im ucieczki. To jest w cenie "usługi". W czasie drugiej wojny światowej komórek nie było, ale gdyby były, Żydzi całowaliby ręce tych, którzy je wymyślili. Przecież dzięki nim mogliby ratować siebie i swoje rodziny od Zagłady. Przez komórkę możesz się skontaktować z pośrednikiem. A potem z pozostawioną gdzieś daleko rodziną.

Nie jesteś podejrzliwa?

- Mój mistrz z Czerwonego Krzyża Nouri Dehkordi, który przed laty w olbrzymim berlińskim schronisku dla uchodźców kierował pracą opiekunów, powtarzał: nie zadawać pytań. Nie jesteśmy policją. Jeżeli chcę się czegoś dowiedzieć, mogę zapytać, ale on ma prawo nie odpowiedzieć.

Kim był Dehkordi?

- Wspaniały człowiek, Kurd z Iranu, członek Komunistycznej Partii Kurdyjskiej (KPK), dwukrotny uchodźca polityczny - uciekał przed policją szacha Rezy Pahlawiego, a potem przed ajatollahem Chomeinim. Zginął w 1992 r. w zamachu irańskich agentów na grecką restaurację Mykonos w Berlinie, gdzie delegacja KPK prowadziła rozmowy z politykami emigracyjnymi. O tym było swego czasu bardzo głośno.

A jak ty trafiłaś teraz do domu uchodźców?

- Przypadkiem. W sierpniu zeszłego roku robiłam materiał o schronisku, a w międzyczasie okazało się, że potrzebne są ręce do roboty.

Z dziennikarki stałaś się wolontariuszką?

- Telefon znajomego przerwał miły wieczór z rodziną: "Przyjeżdżaj, pomóż wydawać kolację". Pracowałam do godz. 23, zamierzałam wracać do domu, ale dotarła nowa grupa, dwieście osób. To było latem zeszłego roku. Kilka miesięcy później zaczęłam regularną pracę w tym ośrodku. Ale w marcu zamieniłam ją na wolontariat - bo wolontariusz może pomagać, a etatowiec tonie w biurokracji. Najgorsza jest przepaść między tym, co na górze - kanclerz Merkel i jej "damy radę" - a tym, jak wygląda opieka nad uchodźcami.

Czyli?

- Biurokracja i jeszcze raz biurokracja. Zamiast uprościć procedury, żąda się wypełniania ton papierów. Do pracy przychodzą ludzie, którzy zachowują się jak trybiki wielkiej maszyny. Byle się nie narazić. Plus niekompetencja, negatywna selekcja, ignorancja. Zdarzyło się, że wyrwałam tłumaczowi list z rąk - bo nie zauważył, że to skierowanie dzieci do szkoły. A Nouri w latach 80. i 90. wspaniale zorganizował pracę opiekunów w berlińskim ośrodku dla uchodźców. Nie przywożono paskudztw w kotłach. Na miejscu była pielęgniarka, lekarz, opieka do dzieci. Oczywiście nie oznaczało to, że ośrodek był rajem na ziemi.

Z kolei teraz szybciej następuje uznanie prawa do azylu lub przyznanie statusu uchodźcy, uciekinier szybciej dostaje zwykły zasiłek, kurs integracyjny, prawo do pracy.

Czyli są i zmiany na lepsze...

- To zależy od miejsca. Wiele czasu pożera stanie w kolejkach do urzędów. Uchodźcy trochę się uczą i pracują na terenie schroniska (wolno im przez 80 godz. miesięcznie). Wykonują proste czynności: gotują, wynoszą śmieci, sortują odzież. Zarabiają euro na godzinę i umieją się z tego cieszyć.

Jacy oni w ogóle są?

- Gdy przyjeżdżają, to - Boże! - tacy zmęczeni! Zmęczeni i kochani jednocześnie. Ledwo żyją, ledwo stoją na nogach, ale dziękują. Jest w nich tyle wdzięczności. Zaprzyjaźniłam się z rodziną, która ujęła mnie już pierwszej nocy - ich synek podszedł do okienka, powiedział "drei Kaffee bitte" i uśmiechnął się.

Nie dość, że pracujesz z uchodźcami, to jeszcze mieszkasz blisko dawnego lotniska Tempelhof, obecnie największego ich skupiska w Berlinie. Nie boisz się?

- Gdy wracam po nocy, trochę się boję. Ale nie ich - uchodźców, tylko - ich, mężczyzn. Jak każda kobieta. Ale nie wolno się bać! I nie wolno słuchać wiadomości! Oczywiście, warto wiedzieć, co się dzieje, ale nie wolno zwracać uwagi na zdania: "Zbliżają się miliony uchodźców". To tylko liczby. Ważny jest człowiek, który właśnie uciekł przed śmiercią. I którego ty możesz przywitać.

Angela Merkel wcześniej też była sceptyczna wobec uchodźców. Pamiętam, jak palestyńska dziewczynka, płacząc przed kamerami, spytała, dlaczego jej rodzina ma być deportowana. Kanclerz odparła: "Niestety, mamy taką politykę".

- Ale krótko potem obiecała, że Niemcy pomogą wszystkim uchodźcom. Od tego czasu bardzo ją polubiłam. Wygrał czynnik ludzki. W Polsce próbuje się go umniejszyć, mówiąc, że pomoc się Niemcom opłaca, bo Unia płaci za uchodźców. Skoro się tak opłaca, dlaczego Polska ich nie bierze? Szefowa miasteczka namiotowego dla uchodźców na pytanie, czy mam zorganizować zbiórkę darów z Polski, odpowiedziała, że nie, bo wtedy Polacy przestaliby mieć wyrzuty sumienia, a nie o to chodzi. "Wy, Polacy - powiedziała - powinniście stanąć na ulicy i wrzeszczeć na ten swój rząd. Pomoc to nasz chrześcijański obowiązek".

* Laureatka Literackiej Nagrody UE za książkę "Magik", za chwilę ukaże się jej najnowsza powieść "Biała Rika".

 

Zobacz też: 60 pisarzy napisało "Gazetę Wyborczą" [wideoreportaż]

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    LUDZIE maja serca...
    już oceniałe(a)ś
    26
    8
    Oczywiście, że powinniśmy stanąć na ulicy i wrzeszczeć na ten tchórzliwy rząd dyletantów, ksenofobów, arogantów i łamaczy prawa obnoszących się swoją faryzejską wersją chrześcijaństwa. Powinniśmy też wrzeszczeć na naszych biskupów, którzy zamiast ratować dusze wiernych owieczek ziejących nienawiścią do bliźnich, zajmują się zarodkami.
    już oceniałe(a)ś
    28
    17
    Polacy stali się narodem nienawistników. Strach przyznać się do ludzkich uczuć.
    już oceniałe(a)ś
    26
    17
    Łatwiej zrozumieć co się stało z Niemcami kilkadziesiąt lat temu gdy się popatrzy na polski naród dzisiaj. Niechęć do innych łączy nas ponad podziałami partyjnymi. Ksenofobia to dzisiaj główne spoiwo narodu, które czyni nas Polakami.
    już oceniałe(a)ś
    19
    12
    Aż dziwi, że pisowcy i ich zwolennicy jawią się prawdziwymi i jedynymi katolikami. A wystarczy być tylko chrześcijaninem i człowiekiem, by pokazać, że ma się serce i uczucia empatii do drugiego człowieka.
    @obiat Pis to nie katolicy to jest patologia !
    już oceniałe(a)ś
    6
    1
    @obiat Demoniczna sekta zła, a nie katolicy.
    już oceniałe(a)ś
    3
    5
    "Zaraz jadę do wioski, w której wyremontowano domek dla informatyka z Syrii." Czy biedny syryjski informatyk znajdzie domek dla siebie także w Polsce? Ciąg dalszy w następnym odcinku sitcomu Wyborczej "Mój przyjaciel Ahmed".
    @darpodinio Owszem, znajedzie. Ma Pan zapewne bardzo male wyobrazenie o niemieckim regionie Uckermark. Przed paru laty zaczeli sie tam sprowadzac Polacy i kupowac tam za bezcen opuszczne domki, po mieszkancach, ktorzy z tej zapadlej prowincji wyjezdzali do miast i na Zachod. Tanszy byl dom tam, niz male mieszkanko w Szczecinie. Gwarantuje, ze znajdzie sie domek, czy mieszkanie na zapadlej, popeegeroskiej wsi na Podlasiu, Warmii, czy Mazurach.
    już oceniałe(a)ś
    3
    3
    Dzięki Pani Ewo! Okazanie i opisanie serca dla uchodźców jest budujące. W Niemczech taka postawa właściwie pokrywa się z obecną linią polityczną rządu i w środkach przekazu dużo się pisze i mówi na ten temat. W Polsce linia rządu i większości mediów jest przeciwna przyjmowaniu Syryjczyków i dlatego ceniź Pani głos w tej sprawie.
    już oceniałe(a)ś
    12
    9
    mlodzi Niemcy sa ludzmi wychowanymi w duchu demokracji, tolerancji, filantropii itp - i to jest wiekszosc! ci mlodzi Niemcy i ci troszeczke starsi obejmuja odpowiedzialnosc za siebie i innych i pomoc innym, uciekinierom,dzielenie sie to jest credo ich postepowania i wizji na zycie! Oni nie sa katolikami, wiekszosc z nich to nie wierzacy lub protestanci!
    @doktor1152 U Niemców dalej pokutuje myślenie jak podczas ww2 - tylko że teraz nikt się poza domem tym nie chwali.
    już oceniałe(a)ś
    3
    5