Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Nagrodę dostaną ci, którzy przyczynią się do ujawnienia korupcji: przekażą informacje bądź dowody przestępstwa, ujawnią miejsce ukrywania się poszukiwanego bądź przechowywania przezeń majątku pochodzącego z korupcji. Nagradzane też będą inne formy udzielenia pomocy organom ścigania - informuje biuro prasowe rządu.

Zgodnie z nowym rozporządzeniem można będzie się również ubiegać o rekompensatę wydatków poniesionych w trakcie tropienia przestępstwa - do ok. 100 dol., przy czym należy je udokumentować. Decyzje o wypłacie nagrody każdorazowo ma podejmować prokuratura na wniosek organów ścigania - Komitetu Śledczego lub KGB.

- Podobne mechanizmy włączania społeczeństwa w walkę z korupcją funkcjonują też w innych państwach i są skuteczne. Jednak w naszych warunkach, bez niezawisłych sądów, może się to przekształcić w "polowanie na czarownice" - mówi "Wyborczej" Jury Hubarewicz, jeden z liderów opozycyjnego ruchu O Wolność. Jego zdaniem w sytuacji narastającego kryzysu gospodarczego i spadku dochodów oferta służb może zostać uznana przez część społeczeństwa za atrakcyjną metodę wzbogacenia się.

- Grozi to powrotem do czasów stalinowskich, kiedy ludzie donosili na sąsiadów - uważa Hubarewicz.

W ciągu 21 lat rządów Aleksandra Łukaszenki walka z korupcją była dla niego jednym z priorytetów. Służby stosowały różne metody: od pokazowych aresztowań przekupionych osób na wysokich stanowiskach do wychowawczych wycieczek po więzieniach dla urzędników. Wyprawa za kraty miała uzmysłowić, co czeka przyłapanych na korupcji. Pomimo wielu prób prezydent nie odniósł sukcesu na tym polu.

- Łukaszenka zbudował system administracyjny, w którym wszystko zależy od dobrej woli urzędnika; obywatel jest na przegranej pozycji, co rodzi pokusy. Przypomina to sytuację z mitologii, gdzie w miejsce ściętej głowy potwora wyrastają nowe - po aresztowaniu przekupnego urzędnika pojawiają się dwaj nowi - mówi "Wyborczej" politolog Aleksander Kłaskouski, analityk agencji informacyjnej Biełapan.

W badaniach poziomu korupcji na świecie przeprowadzonych w 2015 r. przez Transparency International na 168 państwach Białoruś zajęła 107. miejsce. W wynikach sąsiaduje z Ekwadorem, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Argentyną.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.