Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O pierwszej zidentyfikowanej ofierze zamachu pisze brytyjski "Guardian". To Valentin Ribet , absolwent London School of Economics z ubiegłego roku, magister prawa międzynarodowego. O jego śmierci szkoła poinformowała na Twitterze.

"Nasze serca są przepełnione smutkiem" - napisano na koncie uczelni. Z profilu Ribeta można się dowiedzieć, że pracował w kancelarii Hogan Lovells.

Jeszcze przed potwierdzeniem jego tożsamości znajomi spekulowali na Twitterze, co mogło się z nim stać - wielu z nich wiedziało, że poszedł na koncert do Bataclan. Ribet miał 26 lat.

Modlitwa i gesty solidarności pod ambasadą Francji w Warszawie

"Zginął w moich ramionach"

Kolejną ofiarą jest Nick Alexander , Brytyjczyk, który podczas koncertów Eagles of Death Metal sprzedawał pamiątki związane z zespołem. Jeszcze wczoraj wieczorem rodzina szukała go za pomocą Twittera - wiedziała, że 36-letni Alexander ma być na koncercie w Paryżu.

"Dziś rano obudziła mnie przerażająca wiadomość. Mój dobry przyjaciel Nick Alexander zginął podczas paryskiej tragedii w Bataclan. Był jednym z najwspanialszych ludzi, jakich znałem. Wciąż nie mogę w to uwierzyć" - napisał na Facebooku jeden z jego przyjaciół.

"Telegraph" rozmawiał z przyjaciółką Alexandra, Helen Wilson. Kobieta leży w paryskim szpitalu, ma ranne obie nogi.

- Został postrzelony tuż obok mnie. Próbowałam utrzymać go przy życiu, kiedy leżał na ziemi. Gdy umierał, trzymałam go w ramionach - powiedziała Wilson.

"Była dla mnie przewodnikiem, wsparciem"

W zamachach zginęła też kuzynka piłkarza reprezentacji Francji. Lassana Diarra tego wieczoru grał w meczu towarzyskim z Niemcami na Stade de France.

"Jak już mogliście gdzieś przeczytać, osobiście dotknęły mnie te ataki. Moja kuzynka Asta Diakite była jedną z ofiar jednej z wczorajszych strzelanin - tak jak setki innych niewinnych Francuzów. Była dla mnie przewodnikiem, wsparciem, starszą siostrą... W tej atmosferze terroru ważne jest, byśmy - jako reprezentanci naszego kraju i jego różnorodności - zjednoczyli się w walce z tym horrorem, który nie ma żadnego koloru ani religii. Brońmy miłości, szacunku i pokoju" - zaapelował w opublikowanej w sobotę na Facebooku wiadomości Diarra, który jest muzułmaninem.

Hiszpańska telewizja podała również, że nie żyje 29-letni mieszkaniec Madrytu, Alberto Gonzales Garrido .

Inną ofiarą, której nazwiska nie podano, jest niemiecki architekt pracujący w biurze Renzo Piano. Firma poinformowała "Guardiana", że mężczyzna i jego dwaj koledzy z Meksyku i Irlandii jedli kolację w restauracji Le Petit Cambodge, gdzie strzelanina wybuchła o 21.25. Meksykanin i Irlandczyk przeżyli, są lekko ranni.

Przyjaciele szukają bliskich

Wiadomo też, że wśród ofiar byli: Szwed, Portugalczyk, dwoje Belgów i dwoje Rumunów. Poinformowały o tym rządy ich państw. Nie ma jednak jeszcze o nich żadnej informacji poza tym, że Portugalczyk miał 63 lata. Amerykański Departament Stanu podał z kolei, że wśród rannych są mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Późnym wieczorem zidentyfikowano także jedną amerykańską ofiarę.

Nohemi Gonzalez miała 20 lat i studiowała w Long Beach. Do Paryża przyjechała na zagraniczną wymianę.

- Jestem głęboko wstrząśnięta wiadomością o odejściu Nohemi. Nasze myśli i modlitwy są z nią i jej rodziną w tym smutnym czasie - powiedziała Jane Close Conoley, rektor uczelni.

Po południu "Guardian" i "Le Figaro" poinformowały, że zginęły też dwie obywatelki Tunezji . Miały 34 i 35 lat, mieszkały na wschodzie Francji, w Paryżu świętowały urodziny kolegi.

Na temat innych ofiar nie wiadomo nic albo bardzo niewiele. Dlatego bliscy osób, które były na koncercie, organizują w sieci akcję poszukiwawczą pod hasztagiem #rechercheparis, czyli "poszukiwani w Paryżu". Na Twitterze są już setki wpisów. Internauci zamieszczają zdjęcia osób, które były na koncercie, a które nie dają znaku życia.

Jedną z osób, z którą nie ma kontaktu, jest Franck Pitiot, który brał udział w koncercie.

Poszukiwana jest również Rodica Meyer.

Niektórych udało się już odnaleźć. Poszukiwany Walid Abdel Razzak znalazł się w szpitalu Pampidou. Jest ciężko ranny, ale żyje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.