Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak przed 22 zaczęli relacjonować internauci, w pobliżu Stade de France było słychać dwa lub trzy wybuchy. Przy kilku bramach prowadzących do narodowego stadionu Francji wybuchło kilka bomb lub granatów.

W internecie szybko opublikowany został filmik, na którym zarejestrowano moment jednej z eksplozji.

Na trybunie honorowej przebywał francuski prezydent Francois Hollande. Po wybuchu został natychmiast ewakuowany. Stadion policja otoczyła kordonem, a tysiące widzów wpadło w panikę.

Jak relacjonuje z Paryża korespondent "Wyborczej" Piotr Moszyński, kibice, którzy próbowali opuścić stadion, byli zatrzymywali przez mierzących do nich z broni policjantów. Zamiast zawrócić na swoje miejsca, kibice zeszli na murawę.

Twitter zaroił się od zdjęć zszokowanych ludzi, którzy czekają na płycie boiska na rozwój sytuacji.

W końcu ludzie powoli zaczęli opuszczać Stade de France. Byli ewakuowani przez trybuny południową, północną i zachodnią.

>> Najnowsze informacje na temat wydarzeń w Paryżu [RELACJA NA ŻYWO]

W piątek rano w paryskim hotelu, w którym zatrzymali się niemieccy piłkarze, przeprowadzono ewakuację z powodu alarmu bombowego. Pracownicy hotelu podali, że w otrzymali anonimowy telefon z informacją o bombie. Mecz zakończył się zwycięstwem Francji 2:0.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.