Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O przekazaniu przez KGB szefowi ABW dokumentu poinformował w piątek rzecznik ABW Maciej Karczyński. Ten dokument to kopia rozkazu utworzenia dla polskich jeńców obozów w Orzechowie, Radaszkowiczach, Stołpcach, Tymkowiczach i Żydkowiczach.

- W rozkazie podane są także nazwiska osób, które będą za to odpowiadały - poinformował Karczyński.

Warszawa uznaje przekazanie dokumentu za akt dobrej woli ze strony Mińska i demonstrację chęci współpracy z Polską. Dokument może się okazać pomocny przy ustalaniu losu osób z tzw. białoruskiej listy katyńskiej, czyli 3 tys. 870 polskich obywateli zamordowanych przez NKWD na terenie obecnej Białorusi na podstawie "katyńskiej" tajnej decyzji Biura Politycznego WKP(b) z 5 marca 1940 roku.

Rozmowa z Uładzimirem Mackiewiczem* białoruskim politologiem

Andrzej Poczobut: Dlaczego białoruskie władze zdecydowały się przekazać Polakom ten dokument? Skąd nagle ta dobra wola?

Uładzimir Mackiewicz: To na pewno nie przypadek, takie gesty zawsze są wynikiem pewnych kalkulacji. Sądzę, że ma to być demonstracja świadcząca o tym, że władze Białorusi są bardzo zainteresowane polepszeniem relacji z Zachodem. Dlatego okazują gotowość do ocieplenia stosunków nawet z państwami, z którymi mają trudne relacje, jak na przykład z Polską.

Informacje o przekazaniu dokumentów podała Warszawa. Białoruskie państwowe media o tym nie informują. KGB również milczy. Dlaczego?

- Dla władz Białorusi ta sprawa jest problemem. Nie chcą one opowiadać o tym społeczeństwu, gdyż mit moralnie czystego i zwycięskiego ZSRR jest jedną z podstaw białoruskiej ideologii państwowej. Opowiadając o polskich jeńcach wojennych, trzeba by też opowiedzieć, co naprawdę wydarzyło się w 1939 roku. Trzeba by opowiadać o represjach, o NKWD. To jest dla władz nieprzyjemne. Dlatego wolą milczeć.

Czy możliwe jest dalsze otwieranie archiwów i ustalenie, co się stało z osobami z tzw. białoruskiej listy katyńskiej?

- To będzie zależało także od Rosji. Obecne władze rosyjskie też się odwołują do tradycji ZSRR i taki krok mógłby zostać uznany przez nie za antyrosyjski. Tego białoruskie władze na pewno będą próbowały uniknąć.

Do tego dochodzi kwestia Kuropat - miejsca pod Mińskiem, w którym w latach 1937-41 NKWD wykonywało egzekucje. Gdyby się na przykład okazało, że leżą tam również polscy oficerowie, pojawiłby się problem. W ostatnich 20 latach władze nie robiły nic, by upamiętnić tysiące spoczywających tam Białorusinów. Aleksander Łukaszenka zawsze lekceważył ten problem. Teraz więc musiałby się przyznawać do błędu, a tego nie lubi.

Natomiast za otwarciem archiwów i wyjaśnieniem tej sprawy do końca przemawia to, że Ukraina już otworzyła swoje archiwa. Dokumenty, które znajdują się w Mińsku, są zapewne podobne do tych, które już zostały odtajnione na Ukrainie. Los polskich jeńców w ten sposób powoli przestaje być tajemnicą. Świadomość tego mają również białoruskie władze.

Co może zrobić Polska, by przyspieszyć ten proces?

- W tej sprawie możliwości Warszawy są bardzo ograniczone. Może podziękować, może próbować tworzyć przyjazny klimat sprzyjający kontynuacji dialogu w tej sprawie. To właściwie wszystko.

Myślę, że od kroków dyplomatycznych bardziej owocne mogą być działania podejmowane przez polskie organizacje społeczne, które razem z białoruskimi organizacjami zajmującymi się badaniem historii mogłyby - powołując się na przekazany dokument - podjąć próby upamiętnienia miejsc, gdzie byli więzieni jeńcy. To mogłoby przynieść efekty i skłonić władze w Mińsku do większego otwarcia się na ten problem. Zwłaszcza że część jeńców z polskiej armii, jak na przykład mój dziadek Karp Łazawik więziony w podobnym obozie na terenie Ukrainy, stanowili Białorusini.

*Uładzimir Mackiewicz - ur. 1956 r. białoruski politolog, szef Agencji Humanistycznych Technologii, autor ponad 50 książek z dziedziny politologii i filozofii

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.