Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotę we Lwowie drużyna Ukrainy wygrała 3:1 z Białorusią w spotkaniu eliminacyjnym do Euro 2016. Jednak mecz od początku budził nie tylko sportowe emocje. Przed spotkaniem ukraińscy i białoruscy kibicie wspólnie przemaszerowali ulicami Lwowa. Na czele kilkutysięcznej kolumny widniał transparent z napisem "Braterstwo sumienia", a tłum skandował "Razem na zawsze!", i wznosił hasła antyputinowskie. Demonstranci nieśli też transparent z napisem "Za wolność waszą i naszą" oraz podobizny ukraińskich liderów nacjonalistycznych, Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. Nad tłumem powiewały flagi narodowe - niebiesko-żółte ukraińskie i biało-czerwono-białe białoruskie.

- Wcześniej z Białorusinami się biliśmy, ale teraz Putin nas zjednoczył. Jedną z pierwszych ofiar poległych na Majdanie był Białorusin [Michała Żynieuski]. Od tej chwili nie mamy już żadnych pretensji do Białorusinów - powiedział w wywiadzie dla radia Swaboda jeden z liderów lwowskich kibiców Taras Pawliw.

We Lwowie białoruscy kibice oddali krew dla ukraińskich żołnierzy rannych w walkach na wschodzie Ukrainy. W trakcie meczu Białorusini rozwinęli w swoim sektorze ogromny transparent "Trzymajcie się, bracia" z tryzubem, godłem narodowym Ukrainy. Białorusini krzyczeli "Sława Ukrainie!", a Ukraińcy odpowiadali "Niech żyje Białoruś!".

Nawet przegrana, która oznaczała, że Białoruś straciła wszelkie szanse na wejście do finałowych rozgrywek Euro-2016, nie zepsuła nastroju.

"Przegraliśmy 3:1, jednak dziś wynik nie był najważniejszy. Gratulujemy Ukrainie zwycięstwa" - napisano w oficjalnym twitterze białoruskich kibiców belutras.by.

"Dziękuję (...) kibicom obu drużyn za nadzwyczaj ciepłą i przyjazną atmosferę na stadionie" - napisał na facebooku prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

Odmiennie zareagowała na lwowskie wydarzenia białoruska opinia publiczna. Chociaż państwowe media starały się zignorować i przemilczeć gesty o charakterze politycznym, to na białoruskich forach internetowych nazywano kibiców politykierami i zarzucono im zdradę swojej drużyny.

"Zamiast oddać krew dla pokojowych ludzi Donbasu oni oddają ją dla morderców. Hańba!", "Komu oni kibicowali? Po prostu pojechali się wykrzyczeć", "Banderowiec nie jest mi bratem", "To nie kibice - to zdrajcy", "Nigdy nie oddam krwi dla kibiców, a jeżeli zdarzy się im jakiś wypadek, niewzruszenie przejdę obok" - pisano na internetowych forach.

Badania opinii publicznej pokazują, że większość Białorusinów popiera stanowisko Rosji w konflikcie na Ukrainie i sympatyzuje z rebeliantami z Doniecka i Ługańska. Według sondażu przeprowadzonego ostatnio przez niezależny ośrodek NISEPI, ok. 60 proc. Białorusinów popiera anektowanie Krymu przez Rosję i pozytywnie ocenia politykę Władimira Putina. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko jest jednym z najbardziej nielubianych polityków. Niechęć do niego deklaruje 67 proc. Białorusinów.

Zdaniem Zmiciera Pankauca, dziennikarza sportowego niezależnego tygodnika "Nasza Niwa", pogłębia się rozdźwięk między szeroką opinią publiczną Białorusi i nastrojami kibiców, w których środowisku daje się zauważyć wyraźny wzrost nastrojów patriotycznych i spadek sympatii do Rosji.

- Ten ruch coraz bardziej się białorutenizuje. Kibice używają narodowych biało-czerwono-białych flag i herbu Pogoń, a nie wprowadzonych przez Łukaszenkę oficjalnych państwowych symboli Białorusi - powiedział "Wyborczej" Pankawiec

Jeszcze w 2008 r. na meczach białorusko-ukraińskich regularnie dochodziło do bijatyk między kibicami, jednak rewolucja Majdanu i udział w niej kibiców ukraińskich odmieniły nastroje wśród ich białoruskich kolegów.

 
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.