Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mimo skandalu politycznego, jaki wybuchł w ostatnich dniach w Mińsku, kandydatka opozycyjnego ruchu Mów Prawdę! Tacciana Karatkiewicz jednak wystartuje w białoruskich wyborach prezydenckich 11 października.

Karatkiewicz nie potrafiła przedstawić kserokopii list poparcia z zebranymi podpisami obywateli, więc inne ugrupowania opozycyjne zarzuciły jej sfałszowanie tych podpisów. Komentatorzy w Mińsku mówili też o tworzeniu przez reżim Łukaszenki pałacowej pseudoopozycji.

We wtorek centralna komisja wyborcza poinformowała, że zarejestrowała czterech kandydatów w wyborach. Karatkiewicz jest wśród nich.

Według CKW najwięcej - ponad 1,7 mln - podpisów zebrał urzędujący prezydent Aleksander Łukaszenka. Jego konkurentami w wyborach będą lider prorządowej Partii Liberalno-Demokratycznej Siarhiej Hajdukiewicz (139 tys. podpisów), Mikałaj Ułachowicz - lider prorządowej Białoruskiej Partii Patriotycznej, powiązany też z prorosyjskim ruchem kozackim (149 tys. podpisów) i właśnie Tacciana Karatkiewicz (105 tys. podpisów).

Zdecydowanym faworytem w wyborach jest Aleksander Łukaszenka, który niezmiennie rządzi Białorusią od 21 lat. Nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek z konkurentów był w stanie przeszkodzić mu w objęciu stanowiska prezydenta po raz piąty.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.