Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Andrzej Poczobut: Prezydent Aleksander Łukaszenka ułaskawił w sobotę więźniów politycznych. W ten sposób zniknęła przeszkoda na drodze normalizacji stosunków Białorusi z Unią Europejską. Wygląda na to, że w najbliższym czasie będziemy świadkami ocieplenia relacji Mińska z Brukselą. Jak zareaguje Rosja? Wiadomo, że kraj jest od niej i ekonomicznie, i politycznie uzależniony.

Andrei Jelisiejau, Białoruski Instytut Badań Strategicznych: W obecnej sytuacje nie sadzę, by Kreml jakoś gwałtownie na to reagował. Białoruś należy wraz z Rosją do Unii Eurazjatyckiej. A dziś celem Mińska jest jedynie polepszenie stosunków z Zachodem, to znaczy zamrożenie sankcji nałożonych na białoruskich urzędników i uzyskanie kredytów z MFW. Nie chodzi o jakieś instytucjonalne związanie się z UE. Moskwa nie widzi w tym żadnego zagrożenia dla swoich interesów. Nie będzie więc miała nic przeciwko temu.

Pierwsza jej reakcja to wypowiedź szefa MSZ Siergieja Ławrowa, który oświadczył, że Rosja jest zainteresowana normalizowaniem przez Białoruś stosunków z Zachodem. To szczere słowa?

- Myślę, że tak.

Kroki podejmowane przez Ukrainę czy Mołdawię w kierunku zacieśnienia współpracy z Unią Europejską spowodowały jednak gwałtowną reakcję Kremla. Dlaczego Moskwa jest tak lojalna wobec Łukaszenki?

- To są zupełnie inne poziomy relacji. Mołdawia i Ukraina zaczęły instytucjonalnie wiązać się z Unią Europejską kosztem stosunków z Rosją. Z Białorusią rzecz ma się zupełnie inaczej. Obecnie gra toczy się o zawieszenie zachodnich sankcji i otrzymanie wsparcia finansowego z Zachodu - w warunkach kryzysu w Rosji, co ogranicza jej możliwości wspierania Białorusinów. Nie oznacza to, że Moskwa nie będzie uważnie obserwowała, jak wyglądają relacje jej sojusznika z Zachodem. Jeśli jednak uzna, że jej własnym interesom coś grozi, że Białoruś może pójść drogą Mołdawii czy Ukrainy - wtedy reakcja będzie ostra.

Czyli w takim wypadku może powtórzyć na Białorusi ukraiński scenariusz?

- Nie sadzę, by było to konieczne. Moskwa może naciskać na Łukaszenkę na wiele sposobów, od kampanii medialnej po instrumenty ekonomiczne, które pozwolą bardzo szybko doprowadzić do kryzysu na Białorusi i ugodzą w wizerunek jej prezydenta.

Aleksander Łukaszenka zawsze wykorzystywał swoje relacje z Zachodem jako narzędzie nacisku na Moskwę. Przekaz był prosty: "Dajcie pieniędzy, bo inaczej pójdę na Zachód, a wy stracicie jedynego sojusznika". Na ile jest możliwy w obecnej sytuacji taki szantaż z jego strony?

- Rzeczywiście elementy szantażu w relacjach Mińska z Moskwą były zawsze obecne, jednak nic nie wskazuje na to, by Łukaszenka był gotowy ryzykować, prowokując Moskwę do jakichś działań.

Jak w tej sytuacji zachowa się Zachód?

- Sądzę, że w najbliższym czasie UE zamrozi sankcje nałożone na białoruskich urzędników. Być może z wyjątkiem szefowej centralnej komisji wyborczej Lidzii Jarmoszynej i czterech urzędników podejrzanych o udział w porwaniach opozycjonistów. Są też spore szanse na to, że Białoruś dostanie kredyt MFW. Warunek - podjęcie reform.

Kraj nie niesie bezpośredniego zagrożenia dla Zachodu, nie ma kwestii imigrantów... Poza regularnymi rosyjsko-białoruskimi manewrami wojskowymi nie stwarza też większych problemów w dziedzinie bezpieczeństwa. Dlatego nie należy się spodziewać wielkich zmian w podejściu UE do Mińska. Unia nadal będzie się domagała od władz większej demokratyzacji i przestrzegania praw człowieka. Jednak nie podejmie radykalnych kroków w tym kierunku. Nic nie wskazuje też na to, by Unia była dziś w stanie sformułować atrakcyjną ofertę dla Białorusi, np. ogłosić, że wraz z innymi postradzieckimi krajami może zostać w przyszłości członkiem UE.

Dziś wszyscy koncentrują się na sprawach bezpieczeństwa i hasła poszerzenia Unii nie znajdują zrozumienia wśród jej obywateli.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.