Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W przeddzień 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej, która ma być szczególnie uroczyście świętowana w Moskwie i Mińsku, pojawia się coraz więcej sygnałów, że władze Białorusi chcą nadać "prawomyślnej ideologii historycznej" rangę ustawy i ustanowić kary za jej łamanie.

- Warto wprowadzić odpowiedzialność karną za fałszowanie historii II wojny światowej i Wielkiej Wojny Ojczyźnianej - oświadczył w czasie marcowej wizyty w Moskwie lider prorządowej Komunistycznej Partii Białorusi (KPB) Ihar Karpienka. Uważa on, że za próbami zmiany historycznych ocen II wojny światowej stoi Zachód, zainteresowany obaleniem władzy na Białorusi.

- W naszej republice podnosi głowę popierana przez Zachód "piąta kolumna", która chce wykorzystać jesienne wybory prezydenckie do zmiany kursu naszego kraju. Ale partia komunistyczna i naród Białorusi nie pozwolą na to - oświadczył Karpienka. Jego zdaniem wprowadzenie kar za "fałszowanie historii wojny" będzie pierwszym krokiem w walce, którą Białoruś i Rosja wspólnie wypowiedzą antysowietyzmowi.

KPB ma w białoruskim parlamencie zaledwie 6 deputowanych i nie zdoła samodzielnie przeforsować kar za historyczną nieprawomyślność. Jednak jej lider jest jednocześnie wicemerem Mińska i odpowiada w stolicy Białorusi za kwestie ideologiczne.

- Komuniści nie są samodzielną siłą polityczną - mówi "Wyborczej" Aleś Lahwiniec, wiceprzewodniczący opozycyjnego ruchu O Wolność. - To marionetkowa partia, która wykonuje polecenia władz, więc wypowiedź Karpienki należy traktować jako inicjatywę władz.

Na początku marca prezydent Aleksander Łukaszenka zwrócił się do białoruskich uczonych, by aktywnie przeciwdziałali próbom fałszowania historii.

- Kto by mógł pomyśleć, że na obszarach byłego ZSRR, gdzie narody razem walczyły przeciw wspólnemu wrogowi, pojawią się ludzie, którzy nie znają i nie rozumieją historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Teraz musimy wspólnie bronić wyników wojny i nie dopuszczać do fałszowania historii - oświadczył Łukaszenka.

Także w marcu prezydencka gazeta "Sowieckaja Biełorussija" wydrukowała apel o wzmocnieniu działań broniących "historycznej prawdy".

"Trzeba pilnie tworzyć ludowe drużyny obrońców prawdy i pamięci o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. W ich szeregach powinni się znaleźć uczniowie starszych klas, studenci oraz młodzież pracująca" - napisała gazeta. Zadaniem takich grup miałoby być wspieranie działań MSW oraz ochrona miejsc pochówku żołnierzy Armii Czerwonej.

9 maja Białoruś, podobnie jak Rosja, będzie uroczyście obchodzić 70. rocznicę zwycięstwa w II wojnie światowej. W Mińsku, tak samo jak w Moskwie, odbędzie się wielka defilada wojskowa. Dzień zwycięstwa 9 maja po objęciu przez Łukaszenkę władzy stał się na Białorusi jednym z najważniejszych świąt państwowych i jedną z podstaw lansowanej przez władze ideologii państwowej.

- Nadal obowiązuje u nas sowiecki punkt widzenia. Tematami zakazanymi są rola Stalina w wybuchu II wojny światowej, represje lat 1939-41 na terenach Polski przyłączonych do ZSRR, w tym białoruska lista katyńska, przyczyny klęsk wojsk Armii Czerwonej latem 1941 roku, kolaboracja - powiedział "Wyborczej" białoruski historyk Mikałaj Kuźniecou, dodając, że od kilkunastu lat każdy z białoruskich historyków, który wprowadzał do obiegu naukowego jakieś nowe dane w tych kwestiach, był oskarżany przez władze o fałszowanie historii i oczernianie bohaterskiej postawy narodu sowieckiego.

Jego zdaniem, jeśli władze rzeczywiście wprowadzą kary za "fałszowanie historii", białoruska historiografia zostanie jeszcze bardziej zakonserwowana, a naukowcy stracą jakąkolwiek możliwość prowadzenia badań historii II wojny światowej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.