Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Wielu polityków w Rosji myśli w sposób imperialny i uważa, że Białoruś powinna być północno-zachodnią prowincją Rosji - powiedział białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka w wywiadzie dla amerykańskiej agencji Bloomberg. Dodał jednak, że sam prezydent Rosji Władimir Putin nigdy nie proponował mu, by Białoruś zrezygnowała z niepodległości.

Łukaszenka oświadczył, że rok po rosyjskich wyborach prezydenckich rozmawiał z Putinem. - On powiedział, a było to jeszcze przed konfliktem na Ukrainie: "Nie mamy potrzeby, by okupować jakikolwiek kraj, w tym Białoruś. To przecież normalny środkowoeuropejski kraj, który się rozwija i pozostaje z nami w przyjaznych stosunkach. Absolutnie nie dążycie do tego, by szkodzić interesom Federacji Rosyjskiej" - zacytował Łukaszenka słowa przywódcy Rosji.

Zdaniem Łukaszenki Putin nie zamierza zdobywać nowych terytoriów.

- Na Zachodzie dominuje przekonanie, że on chce odbudować imperium. W rzeczywistości jemu nie o to chodzi. Jeżeli jednak ktoś będzie Rosji grozić palcem albo wymachiwać w jej stronę kijem, to Rosja na to odpowie. Nie tylko Putin, wszyscy Rosjanie mają taką mentalność - zaznaczył Łukaszenka.

Jego zdaniem Moskwa na Ukrainie broni swoich interesów.

- Rosja ma ważne interesy w Gruzji i w innych republikach ościennych. Takie zachowanie jest typowe dla wszystkich dużych państw. Z jakiegoś powodu one uważają, że aby pozostać gigantycznymi państwami i realizować swoje interesy, muszą wywierać presję na innych. Dlatego nie warto robić Rosji wyrzutów z tego powodu - powiedział Łukaszenka i dodał, że w podobny sposób zachowują się również USA.

Łukaszenka twierdzi, że w konflikcie na Ukrainie nie uczestniczą regularne wojska rosyjskie: - Rosjanie nie są głupcami, by wysyłać tam swoje regularne wojska. Są tysiące wojskowych, którzy przeszli przeszkolenie i są gotowi walczyć albo za pieniądze, albo dla idei.

Białoruski prezydent przyznał jednak, że wbrew swej woli Rosja już została wciągnięta w konflikt ukraiński.

Zdaniem Łukaszenki klucz do rozwiązania problemu Ukrainy mają Stany Zjednoczone i jeżeli Waszyngton zaangażuje się w proces pokojowy, to uda się ugasić ten konflikt.

Przywódca Białorusi zwraca uwagę, że w ostatnim czasie jego stosunki z Zachodem znacznie się poprawiły: - Są dyktatorzy gorsi ode mnie, prawda? Dziś jestem mniejszym złem.

Zadeklarował jednak, że jeżeli ktokolwiek spróbowałby narzucić Białorusi swoją wolę, Białorusini będą bronić swej ziemi.

- 100 proc. Białorusinów chce żyć na swojej ziemi, w swoim państwie i jeśli będzie trzeba, staną w jego obronie. (...) Będziemy walczyć z Europejczykami, Amerykanami, Rosjanami, z każdym, kto spróbuje zagarnąć choćby skrawek ziemi, na której żyją Białorusini - oświadczył.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.