Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Nadszedł czas, by porozmawiać o perspektywach utworzenia unii walutowej. Pracując ramię w ramię, łatwiej jest reagować na zewnętrzne zagrożenia finansowe i ekonomiczne oraz bronić naszego wspólnego rynku - powiedział w piątek w Astanie Władimir Putin po spotkaniu z prezydentami Białorusi Aleksandrem Łukaszenką i Kazachstanu Nursułtanem Nazarbajewem.

Głównym tematem spotkania, które odbyło się w stolicy Kazachstanu z inicjatywy Putina, była sytuacja gospodarcza Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, sztandarowego integracyjnego projektu Kremla tworzonego przez te trzy państwa oraz Armenię.

Ostatnie miesiące były nadzwyczaj trudne dla Rosji. Spadek cen ropy oraz zachodnie sankcje wymierzone w rosyjską gospodarkę spowodowały osłabienie rubla. To negatywnie wpłynęło na kondycję gospodarki Białorusi i Kazachstanu, dla których Rosja jest głównym partnerem handlowym. Wyjście z tego kryzysu Putin widzi w dalszym zacieśnieniu współpracy.

Kreml od dawna lansuje pomysł utworzenia wspólnej waluty Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, jednak na razie spotyka się ze zdecydowanym sprzeciwem Mińska i Astany. Jednak na konferencji prasowej po piątkowym spotkaniu prezydenci starali się nie ujawniać podziałów i kwestii spornych, poprzestając na ogólnikowych deklaracjach:

- W 70. rocznicą zwycięstwa w II wojnie światowej po prostu powinniśmy być razem - powiedział Łukaszenka.

Nursułtan Nazarbajew mówił z kolei, że trzy państwa wspólnie poszukują sposobów przezwyciężenia kryzysu i już wkrótce wypracują odpowiedni plan. Co będzie zawierać? Nie wiadomo, bo prezydent Kazachstanu nie podał żadnych szczegółów.

- Między uczestnikami Unii Eurazjatyckiej nawarstwiło się mnóstwo problemów. Białoruś i Rosja kłócą się z powodu reeksportu zachodnich towarów na rosyjski rynek, Kazachstan nie może eksportować węgla na Ukrainę, bo sprzeciwia się temu Rosja. To wszystko na tyle zaostrzyło stosunki wewnątrz Unii, że potrzebne było spotkanie, by o tym porozmawiać - powiedział "Wyborczej" kazachski politolog Dosym Satpajew z think tanku Grupa Oceny Ryzyka.

Wydaje się, że na spotkaniu w Astanie, które odbywało się za zamkniętymi drzwiami, nie postanowiono niczego istotnego. Zdaniem Satpajewa żaden z prezydentów nie zamierza rezygnować z udziału w projekcie integracyjnym, jednak w warunkach kryzysu gospodarczego sprzeczności narastają.

Na Białorusi i w Kazachstanie zbliżają się kolejne wybory prezydenckie - w Kazachstanie mają się one odbyć 26 kwietnia, a na Białorusi jesienią.

- To daje Kremlowi możliwość wywierania dodatkowych nacisków. Rosyjskie ugrupowania nacjonalistyczne zaczynają lansować tezę, że północne rejony Kazachstanu i wschodnie Białorusi powinny należeć do Rosji. Po Krymie to jest oceniane jako zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa - powiedział "Wyborczej" białoruski politolog Aleksander Kłaskouski, szef działu analiz agencji Biełapan.

Kłaskouski uważa, że ani Kazachstan, ani Białoruś nie chcą się zgodzić na wprowadzenie wspólnej waluty, gdyż oznaczałoby to poważne ograniczenie ich suwerenności. Zresztą przeżywająca kryzys Rosja też nie spieszy się z dalszą integracją gospodarczą, która oznaczałaby dodatkową pomoc ekonomiczną dla sojuszników.

Prezydenci Białorusi, Kazachstanu i Rosji rozmawiali również o sytuacji na Ukrainie.

- Sytuacja na Ukrainie nie ma wojskowego rozwiązania. Mińskie ustalenia pokojowe muszą być respektowane - powiedział Nazarbajew.

Następne trójstronne spotkanie przywódców Unii Eurazjatyckiej ma się odbyć 8 maja w Moskwie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.