Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dom Łukaszewicza przy ul. Jesienina, choć stoi na obrzeżach, jest dobrze znany mieszkańcom Brześcia. Jego ściany, płot i stojący obok garaż od lat zdobią napisy o charakterze politycznym. Swoje przemyślenia Łukaszewicz wypisuje farbami, cały czas domalowuje nowe "posty". Notuje swoje przemyślenia na temat władzy, korupcji i systemu sądowniczego Białorusi.

Miejscowe władze przez blisko dekadę szukały sposobu, by zmusić niepokornego mieszkańca do usunięcia napisów godzących, zdaniem tychże władz, w dobre imię Białorusi. Jednak ani groźby, ani prośby nie pomagały. Postanowiono więc wykorzystać ostatnią możliwość i postraszyć mężczyznę więzieniem.

W grudniu białoruscy śledczy wszczęli postępowanie przeciwko Łukaszewiczowi. Zarzucają mu zniesławienie prezydenta, za co w Białorusi grozi 5 lat więzienia. Komitet śledczy zbadał dokładnie płot Łukaszewicza i stwierdził, że brześcianin faktycznie mógł popełnić przestępstwo. Śledczy znaleźli bowiem wśród wymalowanych zdań "krytyczne wypowiedzi wyrażone w formie oszczerstw w stosunku do władz, służb mundurowych i prezydenta Białorusi".

Jako pierwsza historię brześcianina opowiedziała telewizja Biełsat.

Farba i siedem pędzli

Pod koniec grudnia w domu Łukaszewicza odbyło się przesłuchanie. Jako dowody rzeczowe milicja zabezpieczyła farby i siedem pędzli.

Co takiego pisał na płocie Białorusin? Oto kilka cytatów. "Władza chyba obżarła się narkotyków, bo jak oszalała rzuca się na ludzi z pistoletami, młotami, kajdanami". "Sędzia Tiunowa bierze prezenty(...), sędzia Urbanowicz krzyczy, że musi bronić państwa i fakty, ale prawdę, prawo i ekspertyzę odrzuca". "Dzięki rozporządzeniu prezydenta, milicja okrada lepiej od bandytów, siłą wymusza łapówki za przyzwoleniem prokuratury".

Jak informuje Biełsat, Łukaszewicz odmawia współpracy ze śledczymi. Z tego powodu już parokrotnie zatrzymywano go na kilka dni.

Siedzieć może na pójdzie, ale wyląduje w psychuszce

Z dziennikarzami mężczyzna także rozmawiać nie chce, ale zwrócił się po pomoc do obrońców praw człowieka.

Jeden z nich, Władimir Malej, powiedział Biełsatowi, że wzmożone działania władz w sprawie Łukaszewicza mogą być związane ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, które odbędą się w 2015 roku. W tym też roku Łukaszenka obchodzi 20-lecie piastowania swojego urzędu. - Wybory to zawsze dobry powód, ale nie sądzę, by ostatecznie Łukaszewicza sądzono z paragrafu "zniesławienie prezydenta". Najprawdopodobniej zostanie przeprowadzona ekspertyza medyczna, która wykaże, że jest niepoczytalny, w związku z czym sąd wyśle go na dwuletnie przymusowe leczenie - przypuszcza Malej.

Póki co, mimo toczącego się śledztwa, napisy wymalowane przez brześcianina z płotu nie zniknęły. Nie wiadomo, ile jest w nich prawdy, ale wspomniani w "postach" sędziowie, jak pisze Biełsat, są powiązani z represjami wobec przedstawicieli białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego i dziennikarzy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.