Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zagęszcza się atmosfera wokół polskich księży na Białorusi. W zeszły czwartek na konferencji prasowej prezydent Aleksander Łukaszenka oskarżył ich o naruszanie prawa, choć nie skonkretyzował zarzutów.

Równo tydzień wcześniej pełnomocnik białoruskiego rządu ds. religii i narodowości Leanid Gulaka oznajmił, że niektórzy księża z Polski zajmują się polityką. - Nie podoba się im nasz kraj, nasze ustawodawstwo i nasze kierownictwo. W takich wypadkach nie udzielamy zgody na ich dalszy pobyt w naszym kraju - powiedział. Również Gulaka oskarżył polskich księży o naruszanie prawa, jako przykład podając kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu. - Niektórzy w ciągu dziesięciu lat popełnili 12 wykroczeń - powiedział.

Gulaka zarzucił Kościołowi katolickiemu, że nie chce kształcić białoruskich księży i woli zapraszać obcokrajowców. Spośród 430 księży na Białorusi 113 to obcokrajowcy, w większości Polacy.

Dzień po konferencji prasowej Łukaszenki - w piątek - Konferencja Katolickich Biskupów na Białorusi zebrała się na nadzwyczajnym posiedzeniu, po którym wydała oświadczenie: "Z głębokim zaniepokojeniem przyjmujemy te zarzuty, które uznajemy za nieuzasadnione obrażanie Kościoła katolickiego oraz za wzniecanie międzyetnicznej i międzywyznaniowej wrogości".

Biskupi przypomnieli, że w 1989 r. na Białorusi było zaledwie 60 miejscowych księży, a do dziś ich liczba wzrosła niemal sześciokrotnie. "Białoruski Kościół się odradza, ale wciąż jeszcze potrzebuje pomocy księży z zagranicy" - czytamy w oświadczeniu.

Zwracając się personalnie do Leanida Gulaki, biskupi poprosili o podanie konkretnych faktów uzasadniających jego oskarżenia i wyrazili nadzieję, że w przyszłości takie problemy będą omawiane bezpośrednio z episkopatem.

Stosunki reżimu Aleksandra Łukaszenki z Kościołem katolickim w ciągu 20 lat przeszły różne etapy. Na początku rządów Łukaszenka dążył do zacieśnienia współpracy z Rosją i wyraźnie preferował Cerkiew prawosławną, traktując katolicyzm jak wroga i odmawiając pozwoleń na budowę nowych kościołów. W 2007 r. białoruskie władze wypowiedziały otwartą wojnę polskim księżom, ogłaszając, że strategicznym celem Mińska jest pozbycie się wszystkich duchownych z Polski. Ich miejsce mieli zająć Białorusini. Nie udało się tego osiągnąć z powodu niewielkiej liczby powołań na Białorusi, jednak liczba polskich księży konsekwentnie spada.

Stosunek Łukaszenki do Kościoła uległ zmianie w latach 2008-10, kiedy nastąpiła też odwilż w stosunkach z Zachodem. W tym okresie Mińsk prowadził zakulisowe pertraktacje z białoruskim episkopatem. W kwietniu 2009 r., tuż po zniesieniu sankcji wizowych nałożonych na ekipę Łukaszenki przez Unię Europejską, pierwszą wizytę zagraniczną białoruski prezydent złożył w Watykanie. Po niej władze zaczęły udzielać pozwoleń na budowę nowych kościołów. Podjęto też nieukończone do dziś pertraktacje na temat konkordatu.

- Od Watykanu i osobiście od papieża Benedykta XVI oczekujemy bardziej aktywnej obrony naszych interesów, szczególnie na Zachodzie - powiedział Łukaszenka w 2011 r.

Ostre piątkowe oświadczenie Konferencji Katolickich Biskupów wywołało natychmiastową reakcję Mińska - tego samego dnia minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej spotkał się z nuncjuszem apostolskim na Białorusi Claudiem Gugerottim i zapewnił go, że białoruski rząd bardzo sobie ceni rolę i wpływ Watykanu na sytuację na Białorusi. Dodał, że jego ministerstwo jest gotowe do dialogu pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi stronami dla uregulowania kwestii spornych.

Katolicyzm jest drugą po prawosławiu religią na Białorusi. Ocenia się, że katolicy stanowią od 7 do 15 proc. mieszkańców tego kraju.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.