Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na eksporcie mieszanek bitumicznych w ciągu ośmiu pierwszych miesięcy br. Białoruś zarobiła 310 mln dol. To 95 razy więcej niż w tym samym okresie ub.r. Głównym odbiorcą mieszanek są kraje Unii Europejskiej. Niebywały wzrost eksportu wykazuje m.in. Naftobitumna Fabryka w Czerwieni, której właścicielem jest białoruski oligarcha Mikałaj Warabiej.

Niezależny białoruski tygodnik "Biełarusy i Rynok" zwraca uwagę, że z oficjalnych danych wynika, iż Białoruś wyeksportowała dwukrotnie więcej mieszanek bitumicznych, niż wyprodukowała. "Mieszanki bitumiczne mogą wystąpić jako przykrywka dla takich towarów jak ropa i jej produkty pochodne" - ostrożnie pisze tygodnik.

Zgodnie z umową pomiędzy Rosją a Białorusią, eksportując produkty wytworzone z rosyjskiej ropy, białoruskie przedsiębiorstwa muszą zwracać do rosyjskiego budżetu cła wywozowe. Jednak na mieszanki bitumiczne nie ma cła.

- To afera - pod przykrywką mieszanek są eksportowane surowce energetyczne. Białoruś staje się krajem przemytniczym. Z jednej strony przemyca do UE surowce energetyczne, z drugiej strony przemyca do Rosji europejskie towary, na które nałożone są rosyjskie sankcje - powiedział "Wyborczej" rosyjski politolog Andriej Suzdalcew z moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomii.

Według agencji Biełapan w Rosji ma zostać powołana specjalna komisja, która zbada sprawę.

To nie pierwsza afera związaną z nazwiskiem Mikałaja Warabieja. Ten oligarcha jest na tyle tajemniczy, że do niedawna nie było nawet wiadomo, jak wygląda, a w mediach zastanawiano się, czy w ogóle istnieje.

Z jego nazwiskiem jest związana jedna z najgłośniejszych afer ostatnich lat. W 2012 roku gwałtownie rósł eksport do UE rozpuszczalników produkowanych w jego przedsiębiorstwach. Okazało się, do benzyny dodawano śladowe ilości barwnika i ogłaszano, że to rozpuszczalnik, za który nie trzeba płacić Moskwie cła wywozowego. Prezydent Dmitrij Miedwiediew osobiście zażądał od Białorusi zwrotu 1,5 mld dol. i pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Bez skutku.

- Rosja unika publicznej awantury z Łukaszenką, ale podejmie działania, by ukrócić przemytnicze biznesy Mińska - prognozuje Suzdalcew.

Białoruski ekonomista Leanid Zaika, szef Analitycznego Centrum "Strategia", zwraca uwagę, że biznes naftowy jest kontrolowany przez biznesmenów związanych z Łukaszenką: - Przypadkowych ludzi tam nie ma. Jednak święte oburzenie Rosji jest fałszywe. Tam też są "swoi biznesmeni", którzy robią przewały na ropie. Dlatego Białorusini, nazywając benzynę rozpuszczalnikiem czy olej napędowy mieszanką bitumiczną, czują się pewni swego - mówi Zaika.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.