Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Baćka cieszy się rosnącym poparciem Białorusinów - wynika z najnowszego sondażu niezależnego ośródka NISEPI. We wrześniu 45,2 proc. obywateli było gotowych głosować na niego w wyborach. W czerwcu zwolenników Łukaszenki było 39,8 proc., a rok temu zaledwie 34,8 proc.

- Poparcie dla Łukaszenki zaczęło rosnąć w chwili wybuchu kryzysu ukraińskiego. Krwawe wydarzenia na Majdanie, a później utrata Krymu i wojna spowodowały, że Białorusini zaczęli doceniać to, co mają. W końcu na naszych ulicach nie leje się krew - powiedział "Wyborczej" białoruski politolog Aleksander Kłaskouski.

W ukraińskim konflikcie Łukaszenka próbuje balansować pomiędzy Rosją a Ukrainą. W czwartek w wywiadzie dla telewizji Euronews zapowiedział, że może wysłać białoruskie wojska na Ukrainę jako siły pokojowe: - Byłbym gotów wykorzystać nasze siły zbrojne, by rozdzielić strony konfliktu - zakomunikował.

Ukraiński MSZ odpowiedział w piątek, że Ukraina nie potrzebuje sił pokojowych i że jest w stanie samodzielnie zaprowadzić porządek, jeśli tylko obce wojska opuszczą jej terytorium. Niemniej, pokojowe inicjatywy Łukaszenki najwyraźniej bardzo się Białorusinom podobają.

Poparcie dla Aleksandra Łukaszenki rośnie mimo pogarszania się sytuacji materialnej Białorusinów i narastania kryzysu gospodarczego. Od początku roku mięso na Białorusi podrożało o 32 proc., cukier o 22,4 proc., alkohol o 21 proc. W tym czasie nawet oficjalny urząd statystyczny zaczął przyznawać, że średnia pensja spada - w sierpniu jej wysokość wyniosła równowartość 600 dol. i w porównaniu z lipcem spadła o 1,4 proc.

A poparcie dla Łukaszenki systematycznie wzrasta. Politolog Walery Karbalewicz z Centrum Analitycznego "Strategia" nazywa ten proces "konserwatywną kontrrewolucją": - Ukraińskie wydarzenia obnażyły stare fobie Białorusinów - "oby tylko nie było wojny"; do głosu doszły instynkt przetrwania i potrzeba bezpieczeństwa - uważa Karbalewicz.

W przyszłym roku na Białorusi mają się odbyć wybory prezydenckie. Dla Łukaszenki, który stoi na czele państwa od 1994 r., będzie to już 5. kampania prezydencka. I na razie wszystko wskazuje, że może być dla niego najłatwiejsza.

- Poparcia społecznego całkiem wystarczy, by mógł spokojnie wygrać, zwłaszcza że opozycja jest podzielona i zupełnie się nie odnalazła w nowych warunkach - podsumowuje Kłaskouski. Jego zdaniem jedyną przeszkodą na drodze do triumfalnego zwycięstwa Łukaszenki może stać się gospodarka.

- Jest ona mocno powiązana z gospodarką rosyjską. Zachodnie sankcje są w Rosji coraz bardziej odczuwalne i jeżeli dojdzie tam do załamania, to rykoszetem oberwie również Białoruś; wtedy "ukraińskiego paliwa" może nie starczyć - uważa Kłaskouski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.