73-letni biznesmen, który od lutego 2011 r. kierował białoruskim państwowym Belneftechimem, od kilku tygodni znajduje się w więzieniu śledczym, oskarżony o nadużywanie stanowiska. W tle sprawy - wielka polityka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Oficjalnie o całej aferze wiadomo niewiele. 30 czerwca Żylin niespodziewanie został odwołany ze stanowiska generalnego dyrektora Bielneftechimu zajmującego się m.in. przetwarzaniem rosyjskiej ropy na paliwa. Białoruskie władze od początku próbowały utrzymać jego areszt w tajemnicy, ale doniesienia o uwięzieniu Żilina zostały potwierdzone przez ambasadę Rosji w Mińsku. Według informacji niezależnej białoruskiej agencji Biełapan Żylin jest oskarżony o nadużycia służbowe, za co grozi mu do sześciu lat pozbawienia wolności.

Biznesmeni za kratkami - to nie nowina

Biznesmen pojawił się na Białorusi w 2009 r., kiedy niespodziewanie stanął na czele przedsiębiorstwa Grodno Azoty, największego w kraju producenta nawozów azotowych, niemal w 100 proc. należącego do państwa. Zostało to odebrane jako przymiarka do prywatyzacji. Rząd rzeczywiście prowadził na ten temat rozmowy z kilkoma rosyjskimi spółkami, w tym z Gazpromem i Rosnieftju. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Grodno Azoty nadal pozostają w rękach państwa i nadal trwają pertraktacje na temat ich prywatyzacji.

Niespodziewanie Żylin zrobił w międzyczasie karierę (i przyjął białoruskie obywatelstwo): w 2011 r. Łukaszenka mianował go szefem koncernu Bielneftechim, w skład którego wchodzą m.in. dwie największe białoruskie rafinerie - Naftan z Nowopołocka i Mozyrski NPZ z Mozyrza. Wyprodukowane tam paliwa dają ok. 40 proc. białoruskiego eksportu; koncern ma więc dla gospodarki znaczenie strategiczne.

- Ropa to towar specyficzny, trudno ustrzec się tu korupcji, zarówno w Rosji, jak i na Białorusi - mówi "Wyborczej" ekonomista Leanid Zaika, szef Ośrodka Analitycznego "Strategia".

Żylin nie jest pierwszym prezesem koncernu, który trafił za kraty. W 2007 r. ówczesny szef Bielneftechimu Aleksander Barouski został skazany na pięć lat za nadużycia finansowe. W maju osiem lat (za korupcję) dostał zastępca Żilina Uładzimir Wołkau.

Jednak niewykluczone, że sprawa Żilina wcale nie jest powiązana z machinacjami związanymi z ropą czy z korupcją. Według portalu TUT.BY, który ma dobre relacje z władzą, białoruski wymiar sprawiedliwości nie ma żadnych pretensji do Żilina o jego działalnością "służbową", a o wykorzystywanie państwowych funduszy do własnych celów, np. opłacanie z nich wynajmu mieszkania. TUT.BY twierdzi, że Żylin i jego żona dzwonili też w prywatnych sprawach ze służbowej komórki i że rachunek sięgnął 10 tys. dolarów.

- Te oskarżenia są śmieszne - powiedział "Wyborczej" (anonimowo) jeden z byłych podwładnych Żilina.

Sekrety obiecanej prywatyzacji

Zdaniem białoruskiego ekonomisty Jarosława Romańczuka z Naukowo-Badawczego Centrum im. Ludwiga von Misesa, tłem sprawy Żilina jest prywatyzacja należących do Belneftechimu przedsiębiorstw.

W ciągu kilku ostatnich lat Łukaszenka i białoruski rząd wielokrotnie składali obietnice przeprowadzenia prywatyzacji, pertraktowano m.in. z wpływowym rosyjskim biznesmenem Igorem Sieczynem, szefem Rosnieftu. Jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło. Za to Żylin, który miał pilnować interesów Rosjan w tej branży, trafił do więzienia.

- Sądzę że władzom nie chodzi o to, by więzić go przez długie lata, ale jedynie zmusić do zachowania w tajemnicy wszystkiego, co wie o kulisach funkcjonowania białoruskiej gospodarki. Kiedy dojdą do wniosku, że jest dostatecznie nastraszony, mogą go wypuścić - mówi Romańczuk.

Przykład Aleksandra Borouskiego, poprzednika Żilina na stanowisku szefa Belneftechimu, skazanego na pięć lat więzienia i po roku odsiadki ułaskawionego przez Łukaszenkę, pokazuje, że wszystkie scenariusze są możliwe. Borouski został mianowany szefem państwowej fabryki MAZ i nawet odznaczony Orderem Honoru.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem