Amerykanie przystępują do dyplomatycznej ofensywy, choć nieoficjalnie przyznają, że Krym może już być dla Ukrainy stracony. Najważniejsze, żeby Rosja nie posunęła się dalej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wydaje się, że Waszyngton otrząsnął się po szoku wywołanym zuchwałą akcją Władimira Putina. Kompletne zaskoczenie i nieprzygotowanie widać było szczególnie w sobotę - siły rosyjskie zajmowały lotniska i budynki lokalnych władz na Krymie, a Putin dostał od parlamentu zgodę na użycie sił zbrojnych na Ukrainie - tymczasem rząd USA milczał jak grób. Naturalnie za kulisami coś się działo: w Białym Domu zebrali się najbliżsi doradcy prezydenta, Obama dzwonił do Putina i rozmawiał z nim 90 minut. Jednak brak zdecydowanej reakcji - w ogóle jakiejkolwiek publicznej reakcji - był zdumiewający.

W niedzielę to wrażenie próbował zatrzeć sekretarz stanu John Kerry, który udzielił wywiadów w trzech telewizjach i nie przebierał w słowach. - W XXI w. nie będziemy tolerować zachowań rodem z XIX w., czyli najazdu na sąsiedni kraj pod pretekstem zupełnie wyssanym z palca - mówił. Groził już nie tylko anulowaniem szczytu G8 w Soczi i w ogóle wyrzuceniem Rosji z G8, ale również zamrożeniem kont bankowych rosyjskich dygnitarzy i anulowaniem ich wiz.

Wkrótce potem wszystkie państwa G8, naturalnie poza Rosją, ogłosiły, że zawieszają przygotowania do szczytu w Soczi. Amerykanie zapowiedzieli, że Kerry we wtorek będzie w Kijowie. W poniedziałek z Moskwy nadeszły doniesienia, że rubel i rosyjska giełda mocno spadają. A w Nowym Jorku na sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ, kiedy przedstawiciel Rosji mówił, że "Moskwa prowadzi na Krymie akcję humanitaną i broni rodaków", reprezentująca USA Samantha Power odparła: - Zagrożenie dla krymskich Rosjan jest wyimaginowane. To nie jest żadna akcja humanitarna, tylko agresja!

Wszystko to razem sprawia wrażenie, że Ameryka przechodzi do ofensywy, a Rosja nie jest całkowicie bezkarna. Choć oczywiście sedno sprawy pozostaje bez zmian. "Rosjanie mają pełną kontrolę nad Krymem, wysłali tam 6 tys. komandosów, ciągle dosyłają samolotami nowych" - mówi w "Wall Street Journal" wysoki rangą urzędnik administracji Obamy.

Mimo to absolutnie wszyscy w Waszyngtonie przyznają, że nie ma mowy o zaangażowaniu militarnym Ameryki. Jeszcze w sobotę spekulowano, że Obama może wysłać okręty na Morze Czarne, ale nie poparliby tego nawet niektórzy republikanie. - Szczerze mówiąc, uważam się za jastrzębia, ale jeśli nie mamy zamiaru użyć tych okrętów, to lepiej w ogóle ich nie wysyłajmy - stwierdził kongresmen Mike Rogers, przewodniczący komisji ds. wywiadu.

Wszakże jego koledzy zarzucają Obamie brak zdecydowania. Senator Marco Rubio, republikanin, uważany za poważnego kandydata na prezydenta w wyborach 2016 r., wzywa, żeby wrócić do planów budowy tarczy antyrakietowej (miała być w Polsce i Czechach, ale Obama ją anulował w ramach "resetu" z Rosją). Jego zdaniem zagrożony jest cały porządek świata ustanowiony po zimnej wojnie.

Prawicowi publicyści lamentują, że "miękki" Obama, profesor konstytucjonalista z Uniwersytetu w Chicago, nie umie sobie radzić z bezwzględnym kagiebistą Putinem. Ten drugi, co gorsza, wydaje się całkowicie oderwany od rzeczywistości - tak podobno miała powiedzieć Obamie kanclerz Niemiec Angela Merkel po rozmowie z Putinem w niedzielę (donosi o tym, powołując się na anonimowe źródła, "New York Times").

W sobotę Obama zaproponował Putinowi przez telefon, żeby wysłać na Krym międzynarodowych obserwatorów, którzy dopilnowaliby, by prawa rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy nie były naruszane. W takim przypadku, argumentował Obama, wojska rosyjskie nie byłyby potrzebne.

W poniedziałek Obama wygłosił krótkie oświadczenie dla mediów, w którym powtórzył tę propozycję. - Jeśli naprawdę chodzi o prawa Rosjan, to Rosja zgodzi się na obserwatorów. Ale jeśli będzie szła tą drogą co dotąd, to z czasem zapłaci dużą cenę. Głosy potępienia z całego świata są dowodem, że Rosja jest po złej stronie historii - mówił prezydent.

W nieoficjalnych rozmowach urzędnicy i doradcy Białego Domu przyznają, że Krym jest - przynajmniej na razie - stracony. Najważniejsze, żeby powstrzymać Putina przed czymś znacznie gorszym, czyli wejściem do wschodnich prowincji Ukrainy.

Nieoficjalnie mówi się, że w Białym Domu rozważane są sankcje nie tylko przeciwko konkretnym ludziom władzy w Rosji, ale także przeciwko rosyjskim firmom państwowym lub związanym z państwem. Takie sankcje okazały się skuteczne w przypadku Iranu. Tyle że, niestety, zanim zaczęły działać, minęło kilka lat. Obama musiałby skłonić europejskich sojuszników do współdziałania, bo wymiana handlowa Ameryki z Rosją jest znikoma (1 proc. amerykańskiego handlu zagranicznego).

O ile karanie Rosji może być operacją długotrwałą, o tyle akcja ratowania gospodarki Ukrainy musi być szybka. W poniedziałek Obama wezwał kongresmenów, żeby przegłosowali pakiet pomocy finansowej dla Ukrainy (dotąd USA obiecały nowemu rządowi w Kijowie miliard dolarów).

Wydarzenia ostatnich dni ożywiły w Waszyngtonie debatę o budżecie obronnym, który od dwóch lat jest systematycznie zmniejszany. W zeszłym tygodniu sekretarz obrony Chuck Hagel ogłosił, że liczba żołnierzy zostanie zredukowana z 520 tys. do 440 tys., a może nawet do 420 tys. w 2017 r. Tak małą armię Ameryka miała ostatnio w 1940 r., czyli przed atakiem Japończyków na Pearl Harbor.

Wprawdzie wszystko, co decyduje i będzie decydować o amerykańskiej potędze - np. 11 lotniskowców - zostaje, ale wielu republikanów uważa, ze komunikat wysyłany w świat nie jest właściwy. - Putin nie jest głupkiem. Widzi, że Ameryka obcina wydatki na wojsko, i dlatego myśli, że może nas przycisnąć - twierdzi republikański kongresmen Buck McKeon, szef kongresowej komisji ds. sił zbrojnych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
przegadane po próżnicy Monachium 1938/2014
już oceniałe(a)ś
40
8
Jak do tej pory wszystkie działania USA to pozory. Mam wrażenie, że Prezydent Obama nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i nie wie co robić.
już oceniałe(a)ś
38
15
To jest najważniejszy i najtrudniejszy test nie tylko Obamy, ale chyba także dla Putina, w dotychczasowym funkcjonowaniu ich obu na stanowiskach liderów USA i Rosji. Kagebista Putin zdaje się nie liczyć z niczym ani z nikim, wierząc w całkowitą bezkarność swych poczynań, niezależnie od tego, jak dalece się posunie szantażując Ukrainę, a wraz z nią Europę i cały świat, ekspedycją swych wojsk w rejon konfliktu, pozornie tylko o Krym. A jeśli rację mają amerykańscy eksperci sugerując, iż Krym jest już dla Ukrainy stracony, to Putin, rozochocony takim ewentualnie rozwojem wypadków, nie zrezygnuje łatwo ze swych roszczeń wobec Kijowa. I coraz trudniej będzie wówczas komukolwiek, łącznie z USA i UE, powstrzymać przed rozszerzeniem agresji. Wtedy mógłby okazać się całkowicie nieobliczalny.
już oceniałe(a)ś
25
10
SENSACJA!!! Przygotowania Rosji do aneksji Alaski Polski wywiad przechwycił rosyjskie materiały dywersyjno-propagandowe. Świadczą one niezbicie o dalece zaawansowanych przygotowaniach Putina do kolejnej agresji; tym razem na naszego wiernego sojusznika - Stany Zjednoczone. (Tłumaczenie elektroniczne.) Oto ich wstrząsająca treść: "Mieszkańcy Alaski, Kolonialno-imperialistyczna i rasistowska klika Obamy wciągnowszy Was w awanturystyczny konflikt z Rosją przewalił się. Reżim Obamy okazał się bezsilny rządzić krajem i zorganizować obronu. Okupacyjna administracja Obamy na Alasce schwyciła nagrabione imi złoto, tchórzliwie uciekła pozostawiając amerykański korpus ekspedycyjny i cały lud Alaski na wolę losu. Korpus Amerykański na Alasce pocierpiał surową porażkę, od którego on oprawić w stanie się. Wam waszym żonom, dzieciam, braciam i siostram ugraża głodna śmierć i zniszczenie. W te ciężkie dni dla Was potężna Rosja wyciąga Wam ręce braterskiej pomocy. Nie przeciwcie się narodno-oswobodzicielskiej Armii Rosyjskiej. Wasze przeciewenie bez kożysci i przerzeczono na całą zgubę. My idziemy do Was nie jako zdobywcy, a jako Wasi braci, jako Wasi wyzwoleńcy od ucisku imperialistów, kolonialistów i rasistów. Wielka i niezwyciężona Armia Rosyjska niesie na swoich sztandarach demokrację, równość, braterstwo i szczęśliwe życie. Żołnierze korpusu ekspedycyjnego wojsk amerykańskich na Alasce! Nie proliwajcie daremnie krwi za cudze wam interesy neokonów i międzynarodowych finansistów. Was przymuszają uciskać Eskimosów, Indian i Murzynów. Rządzący reżim Obamy sieje rasową różność między Eskimosami, Indianami i Murzynami. Pamiętajcie! Nie może być swobodny naród, uciskające drugie narody i rasy. Eskimosi, Indianie i Murzyni to nie wrogi. Razem z nimi budujcie szczęśliwe dorobkowe życie. Rzucajcie broń! Przechodźcie na stronę Armii Rosyjskiej. Wam zabezpieczona swoboda i szczęśliwe życie. Naczelny Dowódca Zapolarno-Podbiegunowego frontu komandarm drugiej rangi, Свистослав Вивертиевич Матимев-Муголь 1-ое Апреля, 2014, Губерня Аляска" * Z OSTATNIEJ CHWILI - STOP PRESS Prezydent Obama został niezwłocznie wezwany do Warszawy na konsultacje. Podczas tajnej audiencji u prezydenta Komorowskiego otrzymał on zapewnienia pełnego poparcia polskiej dyplomacji. Prezydent Komorowski zadeklarował całkowite wywiązanie się Polski z sojuszniczych zobowiazań... a w sytuacji krytycznej czynne i bezpośrednie wojskowo-logistyczne wsparcie ze strony Polskich Sił Zbrojnych oraz wszechstronną pomoc materialną. (W świetle nieuniknionej agresji rosyjskich rewizjonistów na Alaskę problem bezwizowego wjazdu do Polski dla obywateli USA odsunięto na bliżej nieokreśloną przyszłość.) Już w przyszłym tygodniu oczekuje się w Polsce ogłoszenia pełnej mobilizacji i wprowadzenia najwyższego stanu gotowości bojowej. Wszystkie jednostki polskiej marynarki wojennej prewencyjnie skierowano w kierunku Cieśniny Beringa. Na doraźną prośbę Senatu Stanów Zjednoczonych Rząd Polski wydelegował już do USA naszych doradców i ekspertów wojskowych, którzy mają przedyskutować kwestię lokalizacji polskich baz doborowych jednostek strzelców podhalańskich na Zachodnim Wybrzeżu. - artykul z Portalu Eioba - autor youngcontrarian
@tow_rydzyk ha ha ha.. cześć.. świetne.. podziwiam Cię że jeszcze ci się chce..
już oceniałe(a)ś
6
0
Obama ma jasny cel, przekonać wszystkich że świat ma być zorganizowany tak jak życzy sobie Ameryka. Jedyną pzeszkodą na drodze to tego jest Rosja, nie Chiny, nie Azja, tam rządzi dolar a w wykorzystywaniu jego siły Amerykanie są mistrzami. Wszelkie interwencje zbrojne Ameryki przedstawiane są jako słuszne bo powadzą do tego celu. Ponieważ świat stał się globalną wioską trudno tak po prostu wysłać wojska do krnąbrnego kraju, ostatnim razem były to Irak i Afganistan zmodyfikowano metody interwencji lub wpływania na rozwój wydarzeń. Organizuje się "opozycje" wewnątrz krajów na celowniku i próbuje się destabilizować kraje od wewnątrz a we właściwym momencie rozpętuje się kampanię propagandową w obronie "łamanych" praw tejże opozycji. Taki scenariusz sprawdził się w Libii i na Ukrainie, nie sprawdził się na Białorusi i w Syrii. Osobiście wolałbym żeby świat był bardziej różnorodny niż wg. wzoru amerykńskiego dlatego to co mówi Obama traktuję jako kolejną próbę realizacji globalnych celów Ameryki. A to wcale dla naszego kraju nie musi być korzystne.
@alakyr skierdalaj - teraz mamy na tapecie agresję Rosji, więc agencie nam tu nie mydl oczu
już oceniałe(a)ś
0
7
@q-ku jesteś mistrzem ciętej riposty :)
już oceniałe(a)ś
3
0
@q-ku A jaką agresję? coś zajęli? kogoś zastrzelili? Na tapecie to jest, ale stan twojego zdrowia psychicznego.
już oceniałe(a)ś
3
0
@alakyr " Jedyną pzeszkodą na drodze to tego jest Rosja, nie Chiny, nie Azja, tam rządzi dolar a w wykorzystywaniu jego siły Amerykanie są mistrzami." Bzdura, Rosja nikogo nie powstrzyma. Drugim a może i pierwszym supermocarstwem, o ile się nie poślizgną, będą Chiny. Może nie na zawsze , ale będą. Gdyby Pekin zechciał, jedno słowo Xi Jinpinga, sprawiłoby że Krym by opustoszał.
już oceniałe(a)ś
0
3
Może mi ktoś wyjaśnić,czym różni się interwencja USA w Grenadzie od tej na Krymie? "Inwazja na Grenadę - operacja wojskowa armii Stanów Zjednoczonych dokonana 25 października 1983 siłami 7 300 żołnierzy na karaibskie państwo wyspiarskie Grenada. Interwencja wojskowa USA, Jamajki i kilku mniejszych państw karaibskich była wywołana wojskowym zamachem stanu na Grenadzie i obawą o życie amerykańskich studentów przebywających wówczas na wyspie. Ponadto rząd Stanów Zjednoczonych dążył do usunięcia lewicowego rządu i likwidacji kubańskich wpływów."
@mortimer55 tym że USA nie rządzą na Grenadzie... a Rosja co raz połknie to uważa za swoje... Jak powiedział Ukrainiec z Krymu...gdzie stanie noga Rosjanina tam potem rosyjska odwieczna ziemia....
już oceniałe(a)ś
4
4
@rafikzabki Nie rządzą powiadasz? A wiesz kto obecnie kontroluje gospodarkę Grenady? Ano amerykańskie koncerny. USA mają odmienną filozofię podboju niż Rosja. Rosja podbija terytorialnie, USA gospodarczo. Kto na tym lepiej wychodzi widać po wyniku zimnej wojny. Ziemie podbite przez Rosjan pozostają pod ich kontrolą oficjalnie i otwarcie, w ramach aneksji, bądź przez utworzenie państw satelickich. Ziemie podbite przez USA po zazwyczaj dość krótkiej okupacji, zostają oddane nowo wybranym demokratycznym rządom, a więc formalnie Ameryka nie utrzymuje swojego władztwa nad nimi. Jednak w międzyczasie gospodarka tych krajów zostaje zdominowana przez amerykańskie firmy i układy polityczne, a samo państwo zazwyczaj pozostaje już w strefie wpływów USA. W obu przypadkach chodzi o to samo: ekspansję. Tyle, że ekspansja Ameryki daje ludziom pozory wolności i samostanowienia, a Rosjanie o takie pozory nie dbają. Ludzie jednak zazwyczaj zadowalają się owymi pozorami, dlatego miażdżąca większość wybrałaby życie w amerykańskiej, a nie rosyjskiej strefie wpływów. Tym bardziej, że pod amerykańskim butem ludziom o niebo więcej wolno, a żyje się im po prostu lepiej i dostatniej. Amerykanie wymyślili najdoskonalszą formułę ekspansji w historii. Nikt nigdy nie budował imperium w taki sposób, wszyscy upierali się aby okupować podbite kraje i sprawować w nich formalną władzę. Dlatego wszystkie dotychczas istniejące imperia upadały. Amerykanie wyciągnęli wnioski z historii i stworzyli system, w którym ludy podbite nie czują się podbite. Dlatego właśnie to oni wygrali zimną wojnę i dlatego zawsze ostatecznie wygrają każdy możliwy wyścig z Rosją.
już oceniałe(a)ś
6
1
Obama w polityce międzynarodowej jest kompletnym dyletantem, w dodatku pozbawionym zmysłu oceny ludzi. Putin to normalny bandyta, a Obama jeszcze dokładnie tego nie widzi. Nawet ociężały umysłowo Bush (syn) lepiej się sprawdzał na stanowisku.
już oceniałe(a)ś
15
6
Zabawnie brzmi w ustach sekretarza stanu USA twierdzenie jak to nie można tolerować najazdu na inny kraj pod pretekstem wyssanym z palca. Aż człowiekowi staje przed oczami przykład najazdu USA na Irak pod pretekstem posiadania przez Husajna broni masowego rażenia. Jak się okazało był to pretekst nie tylko wyssany z palca, ale w dodatku poparty sfałszowanymi przez CIA "dowodami". Ale to była Ameryka, Rosja to co innego. Gdy na inny kraj napada USA wszystko jest z definicji w porządku. Podobnie było w porządku gdy Libię bombardowali Francuzi. Tylko gdy to robią kraje nie będące sojusznikami USA, jest to bandytyzm. Jedne czego nie rozumiem to dlaczego świat nie widzi tego potwornego zakłamania i wciąż ulega tej samej propagandzie. Putina należy powstrzymywać wszystkimi sposobami, bo jest niebezpieczny a coraz silniejsza Rosja jest zagrożeniem dla interesów Zachodu. To wiedzą wszyscy i w tym zakresie na Zachodzie panuje jednomyślność. Po co jednak opowiadać ociekające hipokryzją głodne kawałki o obronie demokracji, prawach człowieka, integralności terytorialnej Ukrainy i tak dalej? Czy Amerykanie naprawdę sądzą, że ludzie są aż tak durni aby w to wierzyć?
@quant34 Bardzo poprawny komentarz, nie zapomnjijmy Serbie i Kosovo, Macedonie i Grecje.......Avganistan..........i......
już oceniałe(a)ś
1
1