Aleksandr Witko, dowódca Floty Czarnomorskiej, postawił ukraińskim żołnierzom ultimatum. Albo poddadzą się do piątej rano we wtorek, albo zacznie się prawdziwy szturm na całym Krymie - straszyli w poniedziałek Ukraińców niżsi rangą rosyjscy wojskowi. Może to tylko plotka, ale Moskwa i bez ultimatum przejęła już niemal pełną kontrolę wojskową nad Krymem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W poniedziałek późnym wieczorem rozmówcy agencji Interfax we Flocie Czarnomorskiej zaprzeczali wiadomościom o ultimatum. A ukraiński MON oficjalnie ani go nie potwierdzał, ani nie zaprzeczał. I nie było pewności, czy ultimatum jest faktem czy plotką. W ostatnich Rosjanie już nieraz przecież grozili żołnierzom Ukrainy na Krymie....

Najświeższe wiadomości o Krymie zobacz w naszej relacji na żywo

Taktyka rosyjskich salw na postrach działa zresztą bardzo dobrze. Dotychczas Rosjanom pełzająca inwazja na Krymie udaje się w zasadzie bez strzałów i być może woleliby utrzymać bezkrwawy charakter swej inwazji. Wprawdzie ukraińscy żołnierze w niektórych jednostkach i posterunkach granicznych na Krymie wciąż opierali się wczoraj żądaniom opuszczenia placówek oraz zdania broni. Ale w wielu innych miejscach oddali Rosjanom pole bez walki. Jak się wydaje, takie mieli rozkazy z Kijowa. Władze Ukrainy były bowiem od początku konfliktu świadome, że nie mogą liczyć na pełną lojalność swych wojskowych na Krymie. Potwierdziła to w niedzielę zaskakująco szybka zdrada nowo mianowanego dowódcy marynarki wojennej Denysa Berezowskiego.

- Nie ma szans na rozwiązanie konfliktu na Krymie w krótkiej perspektywie - przyznał w poniedziałek ukraiński premier Arsenij Jaceniuk.

Nowe władze Ukrainy zdają się teraz pokładać wszelkie nadzieje co do Krymu w misji OBWE, ponoć wynegocjowanej z Putinem przez Angelę Merkel. Taka misja wprawdzie może pomóc w obniżeniu eskalacji na półwyspie, ale raczej na zasadzie "zamrożenia konfliktu".

Ukraina już chyba doczekała się swego odpowiednika mołdawskiego separatystycznego Naddniestrza pod protektoratem Kremla. Krym szykuje się do przejścia na czas moskiewski, a rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew zatwierdził w poniedziałek powołanie spółki do budowy mostu nad Cieśniną Kerczeńską dzielącą Krym od rosyjskiego Półwyspu Tamańskiego.

Dokąd sięgnie Putin?

Kijów żył w poniedziałek pytaniem, czy Putin zatrzyma się na Krymie, czy też zamierza rozszerzyć inwazję na Ukrainę wschodnią.

MSZ alarmował o gromadzeniu przez Rosjan wojskowego sprzętu niedaleko ukraińsko-rosyjskiej granicy w rejonie Doniecczyzny, Charkowszczyzny i obwodu ługańskiego. Ale zarazem premier Jaceniuk uspokajał po południu, że nie ma oznak wskazujących na rychłą wojnę.

Jednak ta wiara nowych władz w Kijowie opierała się bodaj przede wszystkim na ufności w odstraszającą siłę Zachodu.

- Jestem przekonany, że plan Rosji już się zawalił. Nie daliśmy się sprowokować do scenariusza siłowego. Cały świat stanął po naszej stronie i Putin, który szykował błyskawiczne zwycięstwo nad Ukrainą, znalazł się w izolacji. Utrzymamy suwerenność i integralność terytorialną - przekonywał Andrij Parubij, sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony.

Wieczorem ukraińskie media uczepiły się z nadzieją słów przewodniczącego rosyjskiej Dumy Siergieja Naryszkina, który powiedział, że "nie ma na razie konieczności użycia rosyjskich sił zbrojnych na Ukrainie".

Czarny scenariusz na wschodzie?

Jednak w Doniecku realizował się w poniedziałek czarny scenariusz, który - jak ostrzegali kijowscy pesymiści - mógł dać Rosji fałszywy pretekst do interwencji dla, jak ujmuje to Putin, "obrony Rosjan i ludności rosyjskojęzycznej".

Rano ponad dwa tysiące osób z rosyjskimi flagami protestowało przed budynkiem władz obwodowych w Doniecku przeciw mianowaniu nowego szefa obwodu, oligarchy Serhija Taruty. Demonstranci odepchnęli potem żołnierzy, zaczęli wyłamywać drzwi, wybijać okna. Milicja nie interweniowała.

"Rosja, Rosja!","Donbas-Rosja!" - krzyczeli ludzie, którzy ostatecznie zajęli dwie kondygnacje budynku.

Wieczorem ukraińskie media donosiły, że doniecka rada obwodowa "wyraziła poparcie" dla postulatów przeprowadzenia referendum na temat "przyszłości obwodu donieckiego". Jednak nie wiadomo, kto dokładnie i dlaczego tam głosował, bo wcześniej demonstranci uniemożliwiali wchodzenie i wychodzenie z budynku deputowanym i dziennikarzom, wyzywając ich od "banderowców".

Rząd w Kijowie przekonuje, że prowodyrami takich zajść są przyjezdni z Rosji.

W poniedziałek rosyjska flaga pojawiła się także na krótko w Odessie, ale tam lokalny samorząd po raz drugi w ostatnich dniach zdystansował się od "spisków separatystycznych".

Natomiast na razie spokojnie jest w Dniepropietrowsku, gdzie nowe władze Ukrainy mianowały na gubernatora oligarchę Ihora Kołomojskiego.

- Nasza wspólnota jest dumna z decyzji Kołomojskiego, by poświęcić się obronie ojczyzny i rozwojowi naszego regionu. Nowe władze Ukrainy to nie są żadni faszyści, jak kłamie rosyjska propaganda, lecz patrioci - oświadczył dniepropietrowski rabin Szmuel Kaminecki (Kołomojski jest ukraińskim Żydem).

Kijów marzy o Unii

We wtorek przylatuje do Kijowa misja Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by rozpocząć szybkie negocjacje o kredytach pomocowych.

Premier Jaceniuk zapewniał, że Ukraina spełni wszystkie wymogi MFW co do reform, "z tego prostego powodu, że nie mamy innego wyjścia". Jego rząd oficjalnie odwołał też w poniedziałek decyzję poprzednich władz o zawieszeniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE.

Kijów chciałby ją podpisać nawet na marcowym szczycie UE - Ukraina w Brukseli, ale Unia woli odwlec ten moment do wyłonienia nowego prezydenta Ukrainy w wyborach z 25 maja.

Jaceniuk powiedział też, że nie ma wielkiej nadziei na przedłużenie zniżki cen na gaz od Gazpromu, którą Janukowycz dostał od Putina po decyzji o nie podpisywaniu umowy z Unią. Rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew oświadczył w nocy z niedzieli na poniedziałek, że nie uznaje obecnych władz Ukrainy za prawomocne, a Janukowycz pozostaje legalnym prezydentem.

Natomiast szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow powtórzył w poniedziałek apel Rosji o "realizację porozumienia z 21 lutego" między Janukowyczem i ówczesną opozycją z Majdanu (wynegocjowanego przez Radosława Sikorskiego, Franka Waltera Steinmeiera i Laurenta Fabiusa). Oznaczałoby powrót Janukowycza do władzy i wybory nowego prezydenta Ukrainy dopiero jesienią tego roku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Czytaj teraz

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Na naszych oczach Putin rozszarpuje Ukrainę, pluje całemu światu w twarz, a wszyscy udają, że deszcz pada i "jakoś to będzie". Ciekawe niby jak ten świat miałby Putina realnie powstrzymać? Wizy mu do USA nie dadzą? Jak widać, Putin na Krym sobie jedzie bez wizy i zaproszenia, za to czołgiem. moskwasadowa.blox.pl/html
    @moskwasadowa Wiesz, Ryży i Gajowy to nie Kaczor. Nie wsiądą w samolot, nie pociągną za sobą paru innych prezydentów i nie polecą na Ukrainę. Oni sa od ciepłej wody w kranie, nie od robienia historii.
    już oceniałe(a)ś
    3
    5
    @rodzaj_konta a jaką historię masz na myśli, pewnie Powstanie Warszawskie bo przecież nie Grunwald
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Z tych wszystkich nominacji wyłania się ciekawy obraz Ukrainy post-majdanowej. Rząd składający się z ministrów dsygnowanych przez oligarchów i Tymoszenko (która także jest przecież oligarchą), szefami okręgów mianowano innych oligarchów. Jak szybciutko świat zapomniał, że na majdanie ludzie protestowali właśnie przeciwko władzy oligarchów do spółki z Janukowyczem. Oligarchowie tymczasem wykazali się refleksem, zmienili stronę i rządzą nie tylko nadal, ale nawet bardziej bezpośrednio niż przed majdanem. Mówiąc krótko zamienił stryjek siekierkę na kijek, Ukraińcy nie tylko niczego nie osiągnęli majdanem, ale znacząco pogorszyli swoją sytuację. Oligarchowie są jeszcze silniejsi, a za sprawą ruchów Rosji mają jeszcze poparcie całego zachodu. Zachodnia prasa nagle zapomniała o tym, że majdanowcy chcieli obalić właśnie ten oligarchiczny układ. Ta sama prasa, która zachwalała zryw Ukraińców, teraz oligarchów przedstawia jako wzorowych patriotów wiernych Kijowowi. Kiedyś ta cała awantura się skończy. Sytuacja na Ukrainie, z Krymem czy bez, ulegnie normalizacji, emocje okrzepną, a demonstranci rozejdą się do domów. A Ukraińcy nagle odkryją, że zostali brutalnie wydymani przez nową-starą ekipę cwaniaków, którzy nie tylko nadal ich będą doić, ale w dodatku od teraz z namaszczeniem Zachodu. Ot chichot historii.
    już oceniałe(a)ś
    15
    7
    Mam nadzieję, że Ukraina nie zapomni swoim kacapskim obywatelom z Krymu "patriotycznej" postawy
    już oceniałe(a)ś
    5
    4
    Radujcie się krymskie matki! Zaciągną waszych synoczków bić się za Czeczenię.
    już oceniałe(a)ś
    7
    6
    Ciekawe, czy i ew. jak Ukraina podziękuje swym kacapskim obywatelom z Krymu za patriotyczną, propaństwową postawę?
    już oceniałe(a)ś
    4
    4
    Putler kaput
    już oceniałe(a)ś
    1
    2
    “Majdany” i “anty-Majdany" czyli fatalne skutki uprawiania polityki na ulicy. * "Ten sprawuje rzeczywistą władzę, kto rządzi ulicą"... – Joseph Goebbels * Oto rezultaty robienia polityki na ulicy. Drodzy redaktorzy GW a moze zaprezentujecie procent ludności rosyjskojęzycznej na Ukrainie. Może warto przypomnieć powyższe mapy we wszystkich polskich publikatorach/mediach. Najbardziej dziwi mnie to, że zapomnieli o nich organizatorzy "kijowskiego Majdanu", tym samym oddając Panu Putinowi iście "niedźwiedzią" przysługę. To, czy zostaną oni bohaterami narodowymi (nomen omen wielonarodowościowej Ukrainy) czy też "pożytecznymi idiotami" pokaże najbliższa przyszłość. Majdan może i miał szlachetne cele ale niechcący… a moze chcący otworzył puszkę pandory nacjonalizmu, który podzieli /podzielił obywateli Ukrainy. Tak oto mamy scenariusz "jugosłowiański" w całej swój ohydnej, zakrapianej krwią geopolitycznej brzydocie. "Majdanowa rewolucja" skończy się dokładnie jak popierana przez Zachód ( i nasze media) tzw. "Wiosna Arabska"... Ghadafich i Mubaraków zastąpiły inne satrapy ... albo jeszcze gorzej... muzułmańscy fundamentaliści. Panie Obama ...i Pan, Panie Sikorski też, dlaczego nie poprzecie Panowie "Majdanu" na głównym placu w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej - naszego wiernego sojusznika, który walcząc z terroryzmem, w przerwach regularnie dokonuje egzekucji (oczywiście wyłącznie kobiet) za "niewierność małżeńską"? A może zorganizujce, Panowie, powtórkę na Placu Tienanmen w totalitarnych, łamiących prawa człowieka i nadal rządzonych przez komunistów - Chinach. Radzę naszym politykom zachować neutralność i daleko posunięty pragmatyzm w sprawach kraju, którego sytuacja polityczna nie odbiega już od tej panującej w republikach bananowych. Proponuję nie popierać żadnych "Majdanów" i "anty-Majdanów". Wtrącanie się w konflikt między rosyjsko i ukraińskojezycznymi obywatelami post-sowieckiej wielonarodowościowej/wielokulturowej Ukrainy nie jest w naszym interesie. Więcej na tym stracimy niż zyskamy. Panowie politycy, jeżeli macie odmienne zdanie powołujcie pod broń i prowadzcie na Kijów czy inny Krym swoich synów... Na wiecu na Majdanie zaprezentowano kandydatów, którzy wejdą do nowego, naprędce skleconego rządu Ukrainy. Jak myślicie ilu z nich reprezentuje wschodnie regiony Ukrainy? Paradoksem a może raczej tragikomizmem całej sytuacji jest to, że wszyscy członkowie widocznego nowego rządu reprezentują partie, które przegrały ostanie legalne i uznane przez tzw. Zachodnie demokracje wybory. A dla was drodzy amatorzy od uprawiania brukowej polityki, zarówno "majdanowcy" jak i "anty-majdanowcy" - mam proste przesłanie: problemy polityczne rozwiązywane są na forum parlamentu. To taki budynek gdzie wybrani przez naród posłowie... albo bardziej po waszemu delegaci zbierają się, polemizują i drogą demokratycznego głosowania uchwalają - umożliwiające normalne funkcjonowanie państwa - ustawy. Jako przedstawiciel narodu, który między innymi za sprawą swojej krótkwzroczności doświadczył kilku rozbiorów - póki nie jest jeszcze za późno - od serca, po bratersku radzę Wam spojrzeć na załączone do artykułu mapy i nie śpiesząc się z ogłaszaniem dyskryminacyjnych ustaw o języku zasiąść do wszech-ukraińskiego obywatelskiego "okrągłego stołu". W przeciwnym razie sprzątaniem waszego (na razie z lekka) ociekającego krwią i rozpadającego sie chlewika na dobre… a raczej na złe zajmą się uzbrojeni po zęby “fachowcy” - co gorsza - nie posiadający obywatelstwa Waszego Kraju. Wówczas nie pomogą wam nawet tysiące braci Kliczków. - portal Eioba - autor youngcontrarian
    już oceniałe(a)ś
    7
    8
    Coś w tym jest kiedy proponowali Polaków zmianę herbu z orła na kangura.
    @argutus CHODZI O TO ŻE MAJA PUSTE TORBY A PODSKAKUJĄ ?
    już oceniałe(a)ś
    7
    7
    @argutus Trochę szacunku dla przodków. Wiele rzeczy nam proponowano, a my wciąż w tym samym miejscu, w centrum Europy od kilkunastu wieków.
    już oceniałe(a)ś
    2
    2