Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Prowadzą ją media podporządkowane Putinowi, ale nieprawdziwe informacje pojawiają się także na portalach ukraińskich. Rosyjska agencja ITAR-TASS podała, iż granicę z Ukrainy do Rosji przekroczyło od początku roku 675 tys. osób. Dodała, że rosyjskie władze wieszczą "katastrofę humanitarną".

Portal Ukraińska Prawda wykrył manipulację pierwszego kanału Telewizji Rosyjskiej, który materiał o uciekinierach z Ukrainy do Rosji okrasił obrazkami z przejścia na granicy... ukraińsko-polskiej w Medyce. Internauci nie mieli wątpliwości, że Kreml chce w ten sposób przekonać własnych obywateli o panice ukraińskich Rosjan. By czasem nie protestowali na placu Czerwonym w Moskwie przeciw interwencji Putina na Krymie.

Szefowa Rady Federacji Walentyna Matwijenko, po tym jak rosyjscy senatorzy udzielili Władimirowi Putinowi zgodę na użycie rosyjskiej armii, mówiła, jakoby na Krymie były "ofiary wśród Rosjan". Cytowały ją obficie rosyjskie media.

W sobotę dementował te informacje Andriej Jurow, członek Rady ds. Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka przy prezydencie Rosji. - Dodzwoniłem się do rosyjskiego konsula Wiaczesława Swietlicza. Powiedział mi, że żadnych ofiar wśród Rosjan nie ma. Było jakieś siłowe starcie w krymskim MSW, ale nie ma mowy ani o żadnych ofiarach, ani o żadnych wydarzeniach na poważną skalę - mówił Jurow cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

Tę ostatnią informację dementowali jednak Ukraińcy. - Informacja o rzekomej próbie zajęcia przez uzbrojonych ludzi siedziby ministerstwa spraw wewnętrznych Autonomicznej Republiki Krymu nie odpowiada prawdzie - oświadczyło w sobotę dowództwo wojsk MSW Ukrainy na Krymie. - Na stronach internetowych pojawiła się informacja z powołaniem się na MSZ Federacji Rosyjskiej, że w nocy z 28 lutego na 1 marca nieznani uzbrojeni osobnicy wysłani z Kijowa podjęli jakoby próbę zajęcia budynku MSW Autonomicznej Republiki Krymu, a w wyniku tej perfidnej prowokacji są poszkodowani. Oficjalnie oświadczamy, że ta informacja całkowicie nie odpowiada rzeczywistości.

Rosyjskie media podchwyciły też szybko nieprawdziwe, jak się okazało, informacje, powołując się na ukraińską agencję UNN, że była premier Julia Tymoszenko wybiera się w poniedziałek do Moskwy na rozmowy o Krymie. Według rosyjskiej ITAR-TASS mieli jej towarzyszyć premier Arsenij Jaceniuk i p.o. prezydenta Ołeksandr Turczynow.

Tymoszenko, która leczy się w Niemczech, musiała te rewelacje dementować na swojej stronie internetowej. Być może w tej kaczce dziennikarskiej chodziło o przekonanie Ukraińców, że Tymoszenko jest gotowa na ustępstwa, a nawet oddanie Krymu.

Podczas debaty, poprzedzającej decyzje Rady Federacji Rosji o zgodzie na interwencję armii na Ukrainie, pojawiły się głosy senatorów, że jak ta "dżuma" z Kijowa rozprzestrzeni się na Krym, Ukraina wypowie umowy dotyczące Floty Czarnomorskiej.

Już w niedzielę portal Ukraińska Prawda zamieścił apel, rzekomo podpisany przez byłych prezydentów Ukrainy, by wypowiedzieć tzw. umowy charkowskie (chodzi o umowy z 2010 r. podpisane przez ówczesnych prezydentów Rosji Dmitrija Miedwiediewa i Ukrainy Wiktora Janukowycza przedłużające pobyt Floty Czarnomorskiej na Ukrainie o 25 lat z możliwością kolejnego przedłużenia do 2047 r. W zamian Kijów dostał wtedy od Moskwy 30-proc. zniżkę na gaz).

Od razu pojawiło się dementi: "Były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma nie wzywa do zerwania umów ws. Floty Czarnomorskiej - oświadczyło w niedzielę jego biuro prasowe. - Zwracamy uwagę, że prezydent sam wypowiada się na aktualne tematy lub też jego punkt widzenia przedstawia służba prasowa czy strona prezydenckiej fundacji Ukraina. W ten jak nigdy trudny czas od wszystkich, w tym mediów, wymagana jest wstrzemięźliwość i wiarygodność w relacjonowaniu wydarzeń oraz faktów i niedopuszczalne jest eskalowanie napięcia" - napisało biuro prasowe Kuczmy.

Tymczasem międzynarodowej sieci hakerów Anonymous udało się włamać na stronę angielskojęzycznej telewizji Russia Today, oficjalny kanał Kremla, i powstawiać w tytuły słowo "Nazi". I wyszło: "Rosyjscy senatorowie głosują za użyciem Nazi wojsk na terytorium Ukrainy" czy "Putin: Nazi obywatele, zagrożone na Ukrainie wojsko potrzebują ochrony sił zbrojnych".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.