Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To państwo dwujęzyczne, z ogromną mniejszością rosyjską oraz licznymi społecznościami Węgrów, Polaków, Rumunów, Greków, Bułgarów i Żydów. Podzielone na proeuropejskie zachód i centrum oraz prorosyjskie wschód i południe. Rosjanie stanowią też większość w Autonomicznej Republice Krymskiej, a w bazie w Sewastopolu stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska.

Problem podziału kraju wykorzystano już w 2004 r.

Podział nie przebiega jednak jasno. Wiece poparcia dla euromajdanu odbyły się nawet w Odessie i Zaporożu na południu kraju. W obwodach wschodnich na dzisiejszą opozycję głosowało 30-40 proc. wyborców, z wyjątkiem obwodów donieckiego i ługańskiego, gdzie Janukowycz zdobył po 90 proc. głosów. To jego twierdza, którą sowicie wynagrodził. "Desant doniecki" - tak określano wejście ludzi z Donbasu na urzędy i do państwowych spółek.

Problem podziału kraju po raz pierwszy wykorzystano w kampanii prezydenckiej z 2004 r. Wówczas rosyjscy stratedzy Partii Regionów opracowali mapę Ukrainy z jej podziałem na trzy części: zachód, centrum z południem i wschód. Miała pokazywać scenariusz rozwoju wydarzeń, gdyby do władzy doszedł Wiktor Juszczenko.

Mapy wykorzystali uczestnicy zjaz-du Partii Regionów w Siewierodoniecku w listopadzie 2004 r., na którym zapowiedzieli utworzenie Autonomicznej Republiki Doniecko-Krzyworoskiej. Miałaby obejmować siedem obwodów południa i wschodu kraju. Inicjatywę zduszono, a przeciwko inicjatorom zjazdu wszczęto postępowanie karne. Umorzono je po rozmowach z udziałem pośredników z UE i Rosji.

Problem nie zniknął, bo gra o podział Ukrainy stała się częścią strategii Władimira Putina. Wypróbował ją w czasie wojny z Gruzją w 2008 r. prowadzoną pod hasłem "obrony ludności Abchazji i Osetii Południowej" - autonomicznych republik Gruzji, których władze "poprosiły" Rosję o "obronę przed gruzińskim terrorem i ludobójstwem".

Ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew ogłosił potem doktrynę bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej z jej "prawem do obrony ludności rosyjskojęzycznej w państwach bliskiej zagranicy". Bliska zagranica to terytorium byłego ZSRR, łącznie z państwami nadbałtyckimi, członkami NATO i UE. Wielu analityków przewidywało, że następnym celem będzie Ukraina.

Ukrainie suwerenność zagwarantowały USA, Wielka Brytania i Rosja

W styczniu gubernator obwodu charkowskiego i mer Charkowa zorganizowali zjazd kół lokalnych Partii Regionów. Powołali Front Ukraiński, który miał wyruszyć na Kijów, by go "uwolnić od okupantów". Okazało się, że to tituszki - dresiarze, którzy na czas rozprawy z protestami otrzymali legitymacje milicji. Najważniejszym celem Frontu jest jednak powołanie "prawdziwie prorosyjskiej partii", żądającej federalizacji Ukrainy. Kreml poparł te plany, zakładając, że potężna partia prorosyjska będzie silniej oddziaływała na politykę Ukrainy niż Janukowycz.

"Głównym zagrożeniem dla Rosji są wydarzenia na Ukrainie. To wymaga pilnego wzmocnienia Floty Czarnomorskiej" - powiedział gen. Jurij Bałujewski, były szef sztabu generalnego armii rosyjskiej. Dalej poszedł szef Autonomicznej Republiki Krymu, który powiedział, że nie wyklucza oddzielenia się od Ukrainy, jeśli "będzie postępowała dezintegracja państwa". Dwa tygodnie temu deputowani parlamentu krymskiego zwrócili się do Putina o obronę.

Na to odpowiedzieli Tatarzy, którzy stanowią ok. 15 proc. mieszkańców półwyspu. "My nigdy do tego nie dopuścimy" - zapowiedzieli. Z kolei w tureckiej prasie pojawiły się artykuły o tym, że w przypadku oderwania się Krymu od Ukrainy o jego przyłączenie wystąpi Turcja, bo "ma do tego historyczne prawa".

Jednak Ukrainie suwerenność w 1994 r. zagwarantowały USA, Wielka Brytania i Rosja. Był to warunek pozbycia się przez Kijów broni atomowej po ZSRR. Traktatu tego nikt nie anulował, zaś Waszyngton zapowiedział, że użyje wszelkich politycznych środków, by nikt nie zagroził integralności Ukrainy. Putin zatem musi pomyśleć dziesięć razy, zanim zechce przejąć Krym.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.