Pierwszy zmarł chłopak trafiony w głowę. Po godzinie zabitych było już 15 i hol hotelu Ukraina trzeba było podzielić na salę zabiegową i kostnicę - pisze Wacław Radziwinowicz z Kijowa. Czwartek miał być na Ukrainie dniem żałoby po 28 ofiarach starć z wtorku i środy, a przyniósł śmierć ponad 67 osobom. Milicyjni snajperzy zabijali wszystkich, którzy nawinęli im się pod lufy. Mimo tragedii Majdan trwa.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy przed 9 rano wychodziłem z hotelu Ukraina usytuowanego na wzgórzu nad Majdanem, zobaczyłem, że berkutowcy przegrupowują się na prowadzącej na plac ul. Instytuckiej, szykując się do jakiejś akcji. Przodem do Majdanu stały trzy armatki wodne.

Gdzieś po pół godzinie okazało się, że odchodzą. Kordon berkutowców - który od wtorku stał na części Majdanu zajętej przez siły milicyjne - przez nikogo nieatakowany wymaszerował spokojnie na Instytucką.

W tym momencie w jego kierunku pobiegło kilku, może kilkunastu chłopców. Dwaj berkutowcy zaczęli do nich strzelać jeszcze z placu.

Wtedy w stronę ustępującego oddziału pobiegło z Majdanu kilka grup, a w ślad za nimi cały tłum rzucający kamieniami i koktajlami Mołotowa. Pod osłoną armatek wodnych jadących na wstecznym biegu funkcjonariusze wycofali się w zwartym szyku pnącą się stromo ulicą w kierunku dzielnicy rządowej, gdzie znajduje się gmach parlamentu, siedziby administracji prezydenckiej i Rady Ministrów.

Do akcji włączyli się snajperzy "czarnego" Berkutu i Alfy - specjalnej jednostki podporządkowanej Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy. I zaczęła się masakra...

Niespodziewane wycofanie milicji. Błąd czy prowokacja?

Niespodziewane wycofanie się milicji z Majdanu to albo błąd, albo prowokacja. Jeszcze w środę, kiedy prezydent Wiktor Janukowycz zgodził się na tymczasowe "zawieszenie broni", przywódcy opozycji domagali się, by między demonstrantami na Majdanie a siłami milicyjnymi koniecznie stworzyć "strefę neutralną", żeby nie dopuścić do spontanicznego wybuchu starć. Władze się na to nie zgodziły.

Dowódcy Majdanu nie wiedzieli, że Berkut ma odejść, i nie byli w stanie zapobiec temu, by ktoś za nimi pobiegł. Rusłan Koszulinski, wicemarszałek Rady Najwyższej z partii Swoboda, powiedział "Wyborczej", że byli to prowokatorzy podesłani przez milicję na Majdan.

I potwierdza to przebieg wydarzeń. Walki wybuchły akurat w momencie, kiedy ekipy zagranicznych korespondentów, którzy mieszkają w Ukrainie, zaczęły wychodzić z hotelu. I to przed ich kamerami rozegrał się krwawy dramat. Telewizje pokazały "obrazek" dowodzący, że przeciwnicy ukraińskiej władzy to dziki, niebezpieczny motłoch, który można i należy zatrzymać tylko kulami. Tak to właśnie przez cały dzień pokazywały telewizje rosyjskie.

Snajperzy na Instytuckiej i na Hruszewskiego, gdzie manifestanci z Majdanu też poszli za odchodzącym Berkutem, strzelali z karabinów i automatów do każdego, kto im się nawinął pod lufę. Strzelec wyborowy wypuścił kilka kul do człowieka idącego schodami hotelu Ukraina. Nie mógł wiedzieć, w kogo celuje, bo strzelał przez matową szybę i widział tylko poruszającą się za szkłem sylwetkę.

Na Instytuckiej snajperzy ciężko ranili pochylających się nad rannymi sanitariusza i pielęgniarkę ubranych w białe kitle z dobrze widocznymi znakami czerwonego krzyża.

Kostnica w hotelu

Ludzie z ochrony Majdanu - choć strzelcy wyborowi wciąż do nich celowali - zbierali z pola ostrzału rannych kolegów i na drzwiach, tarczach, kocach biegiem nieśli ich do hallu Ukrainy, gdzie powstał prowizoryczny lazaret.

Pierwszy zmarł chłopak trafiony w głowę. Sanitariusze próbowali go reanimować, ale po kilku minutach zakryli jego twarz białym prześcieradłem. Po godzinie zabitych było już 15 i hol trzeba było podzielić na salę zabiegową i kostnicę. Sprzątaczki nie nadążały zmywać z podłogi plam krwi.

Kierująca lazaretem Olga Bogomolec powiedziała: - Zabijali bardzo profesjonalni snajperzy. Trafiali w serca, aorty, skronie. Nie mieliśmy najmniejszej szansy, by uratować tych ludzi.

Do hotelu, idąc pod kulami, dotarli duchowni. Modlili się nad ciałami, udzielali ostatniego namaszczenia umierającym.

- Wszystkie nasze cerkwie powinny rzucić klątwę na Janukowycza, bo zbrodnia, której się dopuścił, nie może być wybaczona - powiedział "Wyborczej" ojciec Symeon z Kościoła greckokatolickiego, dodając, że jedna tylko Cerkiew prawosławna patriarchatu moskiewskiego tego nie zrobi, bo "ona błogosławi Berkut".

Lud Majdanu się nie poddaje

Majdan, w stronę którego z wysokich dachów też strzelali snajperzy, zareagował na poranną tragedię niezwykle. Po południu nie było tu nastroju przygnębienia, żałoby, strachu. Dziesiątki tysięcy ludzi zabrały się do ciężkiej, żmudnej roboty, szykując plac - na którym przeciwnicy Janukowycza trwają już czwarty miesiąc - do odparcia szturmu Berkutu.

Po stromej Instytuckiej niczym mrówki szli ludzie uginający się pod brzemieniem worków z kamieniami, opon, drewnianych belek i metalowych płyt. Nieśli je na budowę barykady wznoszonej w miejscu, gdzie rano stał Berkut.

Na samym placu ludzie wyrywali z ziemi płyty chodnikowe, łupali je na mniejsze, poręczne kawałki, które można miotać w stronę atakujących. Brygady kobiet rozlewały benzynę do butelek, zatykały je lontami.

Między pracującymi ludźmi stale kręciły się dziewczęta i starsze panie rozdające wodę do picia, herbatę, kanapki. Polowe kuchnie gotowały również rozdawaną za darmo kaszę z mięsem.

A jedzenia było dużo. Na Majdan stale szli ludzie, donosząc pracującym w pocie czoła kucharkom torby pełne napojów i żywności.

Na barykadach stoją młodzi, zapalczywi chłopcy, wielu z nich to kibice klubów futbolowych, którym podobają się draki z milicją. Ale zaplecze, które dobrowolnie pracuje dla nich, jest już zupełnie inne. Widzi się tu studentki i panie o wyglądzie księgowych szykujące brukowce czy koktajle Mołotowa. Materiały na budowę barykad znoszą okularnicy zza biurek czy katedr i robotnicy, a nawet emeryci.

Jeśli pojęcie "lud" ma jeszcze jakiś sens, to pasuje właśnie do tych, którzy bronią Majdanu i dlań pracują.

Kijów - mimo tragedii - jest dobrze zorganizowany i zdeterminowany.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Przydatne linki

Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
już robie koktajle mołotowa jak w wyborach wygra pis
już oceniałe(a)ś
4
2
Piechota kozacka słynęła ze skutecznej obrony zwłaszcza w taborze. Jak widać to dziedziczy się w genach.....
@wkkr Gdy nie masz niczego mądrego do powiedzenia po prostu zamilcz.
już oceniałe(a)ś
0
1
Rozumiem, że ofiary po stronie rządowej, to ofiary zawałów, zasłabnięć , samopostrzałów i samozapłonów ? Te koktajle Mołotowa w rękach "pokojowo nastawionych demonstrantów" to zapewne "kaganki pokoju" ?
już oceniałe(a)ś
0
1
Czy tak ochocza popieralibyście "demokratyczne protesty", gdyby to Antek Policmajster (Macierewicz) w towarzystwie PiSowskich Roninów zaatakował policję, zaczął podpalać budynki publiczne i rozbrajał wojsko i robił to wszytsko przeciwko POwskim oligarchom i Tuskowemu reżimowi ?
@hooliveira A ile tobie (celowo z małej litery) ? Myślisz, że jak ktoś zadaje pytanie, którymi pseudomądrale nie zaprzątają sobie głowy, to od razu musi być na "czyimś garnuszku". Wmówiono nam jaki to demokratyczny zryw, a prawda jest taka, że jedna banda skczyła do gardła drugiej. W mediach mainstreamowych nie ma wogóle dyskusji na temat legalności tych "demonstracji". Narzuca się konsumentom mediów jedyny słuszny przekaz Świat nie jest czarno biały.
już oceniałe(a)ś
2
7
Milicyjni snajperzy? Zastrzelili też 10 milicjantów, ponadto strzelali z broni myśliwskiej i sportowej.
@alakyr Protestujacy sami sie zastrzelili. Z procy.
już oceniałe(a)ś
17
4
@dlugpubliczny Twój problem, nie mój czytania ze zrozumieniem, ale wg twojej logiki ci milicjanci też się sami zastrzelili, tak?
już oceniałe(a)ś
0
1
@hooliveira Nudny jesteś. Ludzie, którzy zadają pytania, przynajmniej mają mózgi, których używają. Ty do nich nie nalezysz.
już oceniałe(a)ś
1
0
jak wygra Pis to ja organizuje polski majdan
już oceniałe(a)ś
4
7
"Zbiórka leków dla Ukrainy. Potrzebne są m.in. leki przeciwoparzeniowe - informuje biuro poseł Małgorzaty Gosiewskiej. Leki można przekazać codziennie między godz. 10 a 18. Potrzebne medykamenty można zostawić w biurze poselskim Małgorzaty Gosiewskiej, przy ul. Żelaznej 75 w Warszawie. W sobotę 2 transporty sanitarne pojadą na Ukrainę i zawiozą lekarstwa, tak dziś potrzebne na Ukrainie. " zrodlo: niezalezna.pl
@wiesscar co to za ohydna propaganda wyborcza?
już oceniałe(a)ś
10
2