Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pozostało jeszcze 81 dni - informuje zegar na internetowym portalu reżimowej agencji Bełta, który odmierza czas, jaki pozostał do 9 maja, czyli do pierwszego dnia mistrzostw. Władza nie ukrywa, że wielka sportowa impreza będzie miała propagandowy charakter. Kibice, którzy przyjadą do Mińska, mają zobaczyć nowoczesne, dynamiczne państwo, którym zarządza dobry gospodarz.

- Chcę wszystkich zadziwić. Mistrzostwa świata będą na odpowiednim poziomie - oświadczył niedawno prezydent Aleksander Łukaszenka podczas narady ze swoimi urzędnikami.

Najważniejsze dla niego, by propaganda faktycznie chwyciła. - Gdy ludzie będą wracać do domów, mają o nas mówić, że jesteśmy normalnym krajem, a nie takim, jak to opisują media na świecie - żądał.

Białoruski politolog Juryj Czawusau niczemu się nie dziwi. - Dyktatury zawsze w taki sposób wykorzystują imprezy sportowe. Mistrzostwa mają też poprawić złą atmosferę w stosunkach Białorusi z Europą - mówi.

Władza buduje...

Hokeiści będą walczyć na dwóch gigantycznych stadionach. 15-tysięczna Mińsk Arena, od trzech lat jest główną hokejową placówką kraju, a kibicom oferuje najwyższe standardy. Drugi, Cziżowka Arena wygląda o wiele gorzej. Stadion uroczyście oddano do użytku 7 listopada zeszłego roku, na rocznicę rewolucji październikowej. Jednak dwa tygodnie temu trener drużyny hokejowej Junost-Mińsk Michaił Zacharau po zagraniu tam pierwszego meczu oświadczył, że więcej na tym lodowisku się nie pojawi. Przynajmniej do momentu, aż zaprowadzą na nim porządek. O uster-kach dziennikarzom nie chciał mówić. - Związek hokeju opowiada, że wszystko u nas już niby jest gotowe. A tu jeszcze tyle trzeba zrobić - oświadczył tylko na konferencji. Trener z dziennikarzami musiał się spotkać w szatni. Żadna z sal konferencyjnych nie była bowiem gotowa.

Są też problemy z budową hoteli, które mają pomieścić 20 tys. kibiców. Premier Michaił Miasnikowicz, wyraźnie wystraszony doniesieniami z Soczi, gdzie zagraniczni dziennikarze zauważyli dziesiątki usterek i niedoróbek, odwiedził budowę hotelu Wiktoria-Olimp. Budynek ma zostać oddany do użytku w przededniu mistrzostw. Po wizycie premier nie krył irytacji. - Sytuacja jest nadzwyczaj trudna. Budowlańcy nie czują odpowiedzialności i nie czują "żelaznej ręki" władzy - oznajmił i zażądał, by na budowę natychmiast wysłano więcej robotników.

Władza stara się ze wszystkich sił. W przygotowania do mistrzostw zaangażował się każdy białoruski urząd. Ministerstwo handlu podjęło decyzję, że wszystkie stołeczne restauracje w trak-cie mistrzostw świata mają serwować w swoim menu co najmniej 10 rodzajów narodowych dań. Dotyczy to nawet pizzerii. Ministerstwo informacji ogłosiło konkurs "Dzieci malują hokej", który ma promować wśród młodych Białorusinów postawy patriotyczne. Ministerstwo kultury wybiera hymn mistrzostw świata.

...i czyści krajobraz

Do "tworzenia pozytywnego wizerunku kraju u gości" zapędzono też białoruskie społeczeństwo. Białoruscy sklepikarze, milicjanci masowo zostali skierowani na kursy języka angielskiego. Urzędnicy domagają się też od Białorusinów, by częściej się uśmiechali, gdyż "będzie to sprzyjało formowaniu u obcokrajowców pozytywnych wrażeń z pobytu na Białorusi". - Dopomagajcie państwu! Uśmiechajcie się! - apelował wicepremier Anatol Tozik.

Pomóc mają też ci, którzy zdaniem władz nie pasują do świątecznego krajobrazu. Jak poinformowało Radio Swaboda, mińska milicja obchodzi mieszkania prostytutek, ludzi z wyrokami bądź notowanych alkoholików. Funkcjonariusze dają im do podpisu zobowiązanie, że podczas mistrzostw świata nie będą pojawiać się w miejscach publicznych. Nie wolno im wchodzić do dyskotek, kawiarni i uczestniczyć w imprezach masowych.

W związku z mistrzostwami w zeszłym roku na przymusowe leczenie z alkoholizmu wysłano trzy razy więcej ludzi niż rok wcześniej. Reżimowa agencja Minsk-Nowosti nawet nie próbuje ukryć, że w ten sposób MSW pozbywa się "niewygodnych".

- Władze przesadzają. Mistrzostwa świata w hokeju to nie olimpiada, którą ogląda cały świat - mówi Czawusau.

Opozycja do aresztu?

Propagandowym planom Łukaszenki mogą zagrozić jedynie zagraniczni dziennikarze. Dlatego jeszcze przed początkiem mistrzostw władze próbowały założyć im knebel. Rząd już rok temu zapowiedział, że akredytacje dostaną tylko dziennikarze sportowi i to tylko tacy, którzy nie narazili się Łukaszence. Poza tym na Białorusi będzie im wolno pisać jedynie o hokeju. Władze ustąpiły dopiero wtedy, gdy bojkotem zagroziły skandynawskie media.

Mistrzostwa zamierza również wykorzystać białoruska opozycja, która wcześniej bezskutecznie wzywała do bojkotu imprezy. - Chcemy nagłośnić problem więźniów politycznych - mówi "Wyborczej" Anatol Labiedźka, lider opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.

Jego partia zamierza organizować w trakcie mistrzostw pikiety. To, czy do nich dojdzie, jest jednak wątpliwe. Wcześniej przed ważnymi wydarzeniami władze prewencyjnie aresztowały działaczy opozycji, których potem fałszywie oskarżano o przeklinanie w miejscach publicznych i skazywano na kilkunastodniową odsiadkę. Prawdopodobnie wielu białoruskich działaczy maj spędzi w aresztach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.