Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Planujemy ustanowienie opłaty, którą trzeba będzie wnosić raz do roku. Na razie wynosi ona 2,6 mln rubli (ok. 880 zł) - mówiła w parlamencie Swietłana Kretowa z białoruskiego ministerstwa finansów.

Nowy podatek ma zostać wprowadzony jeszcze przed końcem tego roku.

Niski poziom bezrobocia - według oficjalnych statystyk 0,6 proc. - jest od lat prezentowany przez władze jako dowód na sukces gospodarczy kraju. Współczynnik ten jest jednak obliczany w zupełnie inny sposób, niż przyjęły to kraje członkowskie Międzynarodowej Organizacji Pracy (do której Białoruś też należy): za bezrobotnego jest uznawana tylko ta osoba, która zarejestruje się w urzędzie pracy.

Władze przyznały jednak teraz, że osób, które nie pracują i nie płacą podatków, jest ponad 500 tys. (ok. 5 proc. społeczeństwa).

- Formalnie nigdzie nie pracują, ale korzystają z dobrodziejstw socjalnych, które są finansowane z budżetu państwa. To się musi zmienić - zapowiedziała Kretowa.

- Nigdzie w świecie nie ma czegoś podobnego jak podatek od bezrobocia. Mamy do czynienia z kolejnym wynalazkiem, który na poważnie mogą rozpatrywać jedynie osoby mające zaburzenia umysłowe - mówi "Gazecie" Aleksander Sanou, były minister pracy i opieki socjalnej.

Zdaniem ekonomisty Jewgienija Prejgermana z białoruskiego Klubu Liberalnego w rzeczywistości podatek jest wprowadzany z myślą o osobach pracujących na czarno albo sezonowo za granicą.

- Korzeni takich decyzji należy szukać w sowieckiej przeszłości. Tak myśli władza; nie chce wziąć pod uwagę tego, że szarą strefę można zwalczać za pomocą mechanizmów rynkowych, prościej jest wprowadzić nowy podatek - powiedział "Gazecie" Prejgerman.

Niezależni eksperci wskazują też, że źródłem takich pomysłów może być kryzys gospodarczy. W ostatnich miesiącach topnieją państwowe rezerwy złota i walut. Według Narodowego Banku Białorusi tylko w październiku zmalały one o 575 mln dol. Ulica plotkuje o szykowanej kolejnej dewaluacji rubla, a ludzie masowo wykupują w kantorach dewizy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.