Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Władze twierdzą, że przekazywał pieniądze i przedmioty osobie oskarżonej o szpiegostwo na rzecz innego państwa - poinformowała catholic.by, oficjalna strona Kościoła katolickiego na Białorusi. Grozi za to od 7 do 15 lat pozbawienia wolności. Jak informuje catholic.by, hierarchia kościelna, po długich staraniach, została wreszcie poinformowana o jego losie.

Ksiądz Władysław Łazar, proboszcz parafii Zesłania Ducha Świętego w Borysewie, został aresztowany 27 maja. Jest przetrzymywany w więzieniu śledczym KGB. Jednak opinia publiczna dowiedziała się o sprawie dopiero dwa miesiące później, kiedy oznajmił to prezydent Aleksander Łukaszenka: - Nie tak dawno zatrzymaliśmy jednego ze zdrajców, który służył w służbach specjalnych i poprzez przedstawicieli Kościoła katolickiego był powiązany z obcymi państwami. W wyniku jego działań ucierpieli ludzie, którzy pracowali za granicą.

KGB oskarżyło o tę działalność właśnie Łazara - obywatela Białorusi posiadającego Kartę Polaka. Ksiądz wielokrotnie wyjeżdżał do Polski w sprawach kościelnych. Jak twierdzą jego krewni, innych państw nie odwiedzał.

Na razie służby specjalne nie ujawniły, szpiegowi jakiej narodowości miał pomagać ksiądz. Władze obiecują, że już wkrótce będzie mógł się z nim spotkać nuncjusz apostolski na Białorusi Claudio Gugerotti.

Ksiądz Łazar to pierwszy w najnowszej historii kraju duchowny wtrącony do więzienia KGB. Sprawa budzi więc duże emocje, w wielu kościołach odbywają się msze w jego intencji. Zdaniem niezależnych mediów, mógł paść ofiarą prowokacji białoruskich służb specjalnych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.