Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przez centrum stolicy przedefilowały jednostki wojskowe, przejechały czołgi (od historycznych T-34 do współczesnych T-72b), a niebo przecięły MIGi-29 i szturmowce SU-25. Defiladę przyjmował Aleksander Łukaszenka w wojskowym mundurze.

- Ten dzień z woli Białorusinów związał święte słowa "wolność" i "niepodległość" - oświadczył. - Obserwujemy presję ze strony państw i bloków wojskowych, wtrącanie się w wewnętrzne sprawy suwerennych państw (...) nie tylko siłą, ale także poprzez ekonomiczną presję i wojny informacyjne (...). Jednak jedność, mądrość i siła naszego narodu już niejednokrotnie pokazały, że próby destabilizacji sytuacji u nas nie mają szans powodzenia.

Plac Flagi i Pałac Niepodległości

W tym roku obchody święta narodowego rozciągnęły się na kilka dni. Wczoraj Łukaszenka otworzył w Mińsku nowy plac Flagi Państwowej, który ma się stać nowym centrum stolicy. Uroczystość transmitowały na żywo wszystkie białoruskie stacje telewizyjne. Kulminacyjnym momentem było złożenie przysięgi na wierność fladze; jej tekst odczytywało jednocześnie kilka tysięcy wybranych Białorusinów, w tym elita rządowa, znani sportowcy i gwiazdy pop.

- Musimy stworzyć prawdziwy kult państwowych symboli - oznajmił Łukaszenka.

W centrum Mińska powstaje też Pałac Niepodległości - nowa rezydencja prezydenta. Właśnie trwają prace wykończeniowe.

Retoryka dla zachowania władzy

Dzień Niepodległości 3 lipca obchodzony jest z inicjatywy Łukaszenki od 1996 r. To on zaproponował, by święto państwowe z 27 lipca (data proklamowaniem niepodległości Białorusi w 1990 r.) przenieść na dzień upamiętniający wyzwolenie Mińska od nazistów.

W 1996 r. Łukaszenka otwarcie deklarował potrzebę odbudowy ZSRR i dążył do integracji z Rosją. Dlatego nie pasowało mu, że główne święto państwowe jest związane z rozpadem ZSRR. Początkowo święto 3 lipca nazywano Dniem Republiki i przeciwstawiano obchodzonemu przez opozycję Dniowi Niepodległości. Jednak w ciągu ostatnich lat - zwłaszcza po serii konfliktów z Kremlem, które doprowadziły do ograniczenia przez Rosję gospodarczego wsparcia dla Białorusi - Łukaszenka coraz częściej wykorzystuje niepodległościową retorykę.

- Przełomem stało się dojście w Rosji do władzy Władimira Putina. Łukaszenka zdaje sobie sprawę, że ciągłość jego władzy i przekazanie jej następcy jest możliwe tylko wówczas, jeśli Białoruś pozostanie niepodległa - mówi "Gazecie" politolog Aleś Lahviniec z Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego. Jego zdaniem tworząc kult flagi i głosząc niepodległościowe hasła, Łukaszenka chce wzmocnić w społeczeństwie niepodległościowe nastroje, gdyż wie, że to właśnie one są gwarancją zachowania państwa, a co za tym idzie - jego władzy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.