Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

82-letniej kobiecie grozi kara grzywny bądź do 15 dni aresztu.

"Różyczka" sądu się nie boi

O wszczęciu postępowania administracyjnego Weronika Sebastianowicz została poinformowana pisemnie przez oddział MSW rejonu szczuczyńskiego. - Wróciłam właśnie z Polski; w domu czekało już na mnie oficjalne zawiadomienie, z którego wynika, że zostanę pociągnięta do odpowiedzialności - mówi "Gazecie" Sebastianowicz.

Wiceszef działu ochrony porządku publicznego milicji w Szczuczynie Uładzimir Gwazdouski napisał w nim m.in.: "Obywatelka Sebastianowicz naruszyła ustanowiony porządek, nie mając zezwolenia ze strony miejscowych władz, 12 maja o 15 zorganizowała i przeprowadziła w miejscowości Raczkowszczyzna wiec pamięci żołnierza Armii Krajowej. Odpowiedzialność za popełnienie podobnego czynu jest przewidziana art. 23.34 kodeksu o wykroczeniach administracyjnych Republiki Białoruś".

Sprawę skierowano do sądu rejonu szczuczyńskiego (tam leży Raczkowszczyzna). Nie wiadomo jeszcze, kiedy odbędzie się rozprawa.

12 maja, w 64. rocznicę śmierci ppor. Anatola Radziwonika "Olecha", który razem ze swoim oddziałem poległ w okolicach Raczkowszczyzny, walcząc z NKWD, nie uznawany przez Mińsk Związek Polaków na Białorusi (ZPB) ustawił krzyż.

- Wszystko odbywało się na terenie prywatnym, więc żadne pozwolenie nie było potrzebne - mówi "Gazecie" Grażyna Szałkiewicz, redaktor naczelna wydawanego przez ZPB "Głosu znad Niemna".

Wśród zgromadzonych na uroczystości była też prezes Stowarzyszenia Żołnierzy AK Weronika Sebastianowicz. - Uważam, że postawienie krzyża w miejscu śmierci naszych chłopców to święta sprawa - do dziś nie mają grobów, bo nie wiadomo, gdzie pogrzebali ich enkawudziści. A sądu się nie boję, bo już za Stalina siedziałam w więzieniu - mówi "Gazecie".

Weronika Sebastianowicz pseudonim "Różyczka" do wiosny 1951 r. działała w polskim podziemiu niepodległościowym na Grodzieńszczyźnie, była łączniczką partyzanckiego oddziału. W 1951 r. została ujęta i skazana na 25 lat łagrów. Odsiedziała cztery, zwolniono ją w wyniku amnestii. Za swoją działalność została odznaczona m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Propaganda wie swoje

Oficjalna białoruska historiografia powtarza tezy sowieckiej propagandy, określając AK i podziemie niepodległościowe mianem bandytów. Sądy odmawiają rehabilitacji żołnierzy skazanych w procesach stalinowskich.

Od momentu objęcia władzy przez Aleksandra Łukaszenkę władza konsekwentnie nie pozwala na jakiekolwiek upamiętnienie działalności AK na tych terenach. Jedyny uporządkowany cmentarz wojskowy, na którym spoczywają akowcy polegli w walce z NKWD, znajduje się w Surkontach. Obecnie tuż obok niego powstaje wielkie kołchozowe gospodarstwo hodujące krowy.

Krzyż w Raczkowszczyźnie nadal stoi. Najprawdopodobniej władze nie mają podstaw prawnych do jego usunięcia, gdyż został wzniesiony na terenie prywatnym.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.