Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Roman Imielski: Polska jest członkiem NATO. Co powinien zrobić Sojusz Północnoatlantycki wobec prowokacji reżimu Aleksandra Łukaszenki z imigrantami na granicy Polski i Litwy? Zwłaszcza że Mińsk eskaluje swoje działania.

Gen. Jarosław Stróżyk, były zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu sztabu wojskowego NATO, były attaché w USA: Kwatera Główna NATO potępia w komunikatach działania Łukaszenki, ale rzeczywistego wsparcia brakuje. Mogłoby ono polegać na uruchomieniu środków rozpoznawczych, jakimi dysponuje Sojusz w Europie. To może być kilka śmigłowców do pomocy na granicy, bardzo nowoczesny system rozpoznania z powietrza AGS, wreszcie wysłanie samolotów AWACS do monitorowania sytuacji na wschodniej flance NATO.

Brakuje mi też wspólnych wystąpień polityków polskich i z Sojuszu Północnoatlantyckiego. Słowem: umiędzynarodowienia kryzysu, i to nie tylko w ramach NATO, ale też UE.

Gen. Jarosław StróżykGen. Jarosław Stróżyk MECHNO SIMION

Dzisiaj szef PO Donald Tusk, a wcześniej inni politycy opozycji wezwali do uruchomienia art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. Jest dosyć ogólny: „Strony będą się konsultowały, ilekroć zdaniem którejkolwiek z nich zagrożona będzie integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze stron". Co w praktyce miałoby to oznaczać?

- Zdecydowanie trzeba rozpocząć konsultacje w ramach NATO. Zapewniłoby to gotowość do działań w sytuacji, gdyby konflikt eskalował. Chodzi np. o zlecenie konkretnych działań dla dowództwa operacyjnego Sojuszu. W skrajnym przypadku znacząco skróciłoby to drogę do uruchomienia art. 5 Traktatu [mówi on, że w przypadku agresji na jednego z członków Sojuszu inne państwa członkowskie muszą przyjść mu z pomocą].

Uruchomienie art. 4 oznacza stałe konsultacje, tak by wszystkie państwa Sojuszu wiedziały na bieżąco, co dokładnie dzieje się na naszej granicy. To powinny być nawet codzienne spotkania, a nie cotygodniowe odprawy.

Brakuje mi też wspólnego mocnego przekazu publicznego w kwestii kryzysu migracyjnego. Koalicyjne działania są dużo skuteczniejsze niż samodzielne operacje. To byłby skuteczny element odstraszania, którego jestem zwolennikiem, a nie straszenia.

Odstraszania, czyli wysłania dodatkowych sił NATO do naszego kraju? Na przykład dwóch kolejnych batalionów na stałe ćwiczenia?

- Dokładnie, bo to jest element odstraszania. Właśnie to zrobiło NATO po agresji Rosji na Ukrainę w 2014 r.: posłało dodatkowe siły na wschodnią flankę, do Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Po ostatnich wydarzeniach czas najwyższy, by to zrobić.

Zresztą nie chodzi tylko o wysłanie dodatkowych wojsk, ale choćby o takie działania jak demonstracyjne przeloty samolotów Sojuszu nad Polską.

Czy Łukaszenka, a za jego plecami Władimir Putin, mogą posunąć się do incydentów granicznych z ostrą bronią? A może nawet dalej – do lokalnego konfliktu zbrojnego?

- Incydenty trzeba brać pod uwagę, bo to element prowokacji. Ale twardego kinetycznego starcia nie przewiduję. Każdy mierzy siły na zamiary, a NATO i państwa Zachodu są silniejsze niż Białoruś i Rosja, nie tylko militarnie. Co więcej, Putin nie potrzebuje otwartego konfliktu, jest mistrzem długofalowej destabilizacji.

Zresztą i Mińsk, i Moskwa swoje cele osiągają. Wywołując kryzys humanitarny, destabilizują sytuację w Polsce, a także wzmagają i tak napięte relacje naszego rządu z Unią. Dlatego potrzebujemy twardej gry przede wszystkim z Putinem, ale to można osiągnąć tylko wspólnie z naszymi partnerami z UE i NATO.

A może kryzys na granicy z Białorusią to przykrywka do dalszej agresji Putina na Ukrainę? Zachodnie służby wywiadowcze informują o gromadzeniu się rosyjskich wojsk właśnie przy granicy z Ukrainą.

- Putin nie potrzebuje przykrywki, by robić tam, co zechce. Prezydent USA Joe Biden mówił o możliwości członkostwa Ukrainy w NATO. Putin chce udowodnić, że Ukraina nie jest stabilnym państwem i myślenie o jej członkostwie w Sojuszu to mrzonki.

Przekaz Putina jest tu jasny: chcecie coś załatwić w tej części świata, musicie rozmawiać ze mną. Bo świat jednobiegunowy, pod dyktando Stanów Zjednoczonych, nie istnieje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.