Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sprostowanie służy jedynie przedstawieniu subiektywnego punktu widzenia przez osobę, która się tego domaga. To argument – może się zdziwicie - mecenasa Macieja Zaborowskiego, pełnomocnika prezesa Orlenu Daniela Obajtka, który zawarł w jednym z pozwów o publikację sprostowania w "Wyborczej". Podkreślam – subiektywny punkt widzenia, nic więcej.

To szczegół, który prezes Obajtek pomija w swoich triumfalnych wpisach w mediach społecznościowych, gdy komentuje nieprawomocne wyroki sądów nakazujące nam publikację sprostowania. Podczas takich rozpraw sąd w ogóle nie zajmuje się oceną zawartych w artykułach faktów. Decyduje jedynie, czy dana osoba może przedstawić na łamach swój subiektywny pogląd na zawarte w tekście informacje. Co więcej, ten subiektywny pogląd może być nawet kłamliwy i wbrew faktom.

Dla prezesa Obajtka i posłusznych PiS mediów najważniejsze jest jednak to, by odpowiedni komunikat poszedł w świat: "Wyborcza" skłamała, musi przeprosić! A że to kłamliwy komunikat? Nieważne, ciemny lud to kupi – jak tłumaczył przed laty Jacek Kurski, dziś prezes TVP, najważniejszej tuby propagandowej obozu władzy.

"Prawda zawsze się obroni! (...) Media mają pełne prawo do krytyki, ale nie mogą perfidnie i świadomie kłamać, żeby zdyskredytować opisywane osoby" – to z kolei wpis na Twitterze prezesa Obajtka. W innym dodał: "Kolejny druzgocący dla wyborcza.pl wyrok sądu. Sąd Okręgowy w Warszawie jednoznacznie stwierdził, że portal musi opublikować sprostowanie nieprawdziwej informacji na temat mojej rzekomej współpracy z grupą Macieja C. Będziemy krok po kroku obalać kłamstwa GW".

To właśnie taktyka „ciemny lud to kupi". Jeszcze raz - sąd w sprawach o sprostowania w ogóle nie bada prawdziwości tez zawartych w artykułach. Co więcej, nie rozstrzyga również, czy oświadczenie prezesa Obajtka jest prawdziwe. Stwierdza jedynie, że "Wyborcza" ma opublikować to, co Obajtek myśli o naszych tekstach. Subiektywny punkt widzenia.

Dorota Kania, naczelna gazet Orlenu, wtóruje prezesowi Obajtkowi

W tej batalii Obajtek nie jest osamotniony. Pomagają mu przyjaciele. Pomagają i – co trzeba napisać wprost - kłamią!

Dorota Kania, która została redaktorką naczelną Polska Press, gdy wykupił ją z niemieckich rąk Orlen prezesa Obajtka, na Twitterze ogłosiła: "Kłamcy z GW muszą przeprosić Daniela Obajtka. Wyrok sądu pokazał, jak prawdziwe są ich >rewelacje<. Pełen pomówień tekst napisał Wojciech Czuchnowski".

Tomasz Sakiewicz, naczelny „Gazety Polskiej" czerpiącej garściami z ogłoszeń Orlenu, również na Twitterze cieszył się: "Wyborcza znów musi przeprosić Daniela Obajtka. Sąd w pełni uznał rację prezesa Orlenu".

W końcu wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Doktor habilitowany nauk prawnych, od 2015 do 2019 r. w rządzie PiS, ale wcześniej, co mało kto pamięta, sejmowy ekspert prawny Ruchu Janusza Palikota.

To nie przeszkadza i jemu skłamać i napisać na Twitterze: "Kłamstwa Gazety Wyborczej obnażone i misternie uknuta intryga, że jakobym miał tworzyć przepis pod wycofanie sprawy z sądu, runęła jak domek z kart." Chodzi o błyskawiczną zmianę przepisów po objęciu władzy przez PiS w 2015 r. tak, by można było wycofać z sądu akt oskarżenia wobec Obajtka i Macieja C., ps. "Prezes", i wyczyścić z niego zarzuty wobec obecnego prezesa Orlenu.

Wszystkim tym osobom napisałem, że mijają się z prawdą. Reakcji brak. Bo też cel tych wpisów był jeden: choćby kłamstwem, ale przekonanie elektoratu do świętości prezesa Orlenu.

Obajtek do szefa sprzedaży TT Plast: Teraz ja się wami zajmuję

Na koniec o tym, co Daniel Obajtek chce oświadczyć na łamach "Wyborczej", a jaka jest rzeczywistość opisana w naszych tekstach. Prezes Orlenu przekonuje, że będąc wójtem Pcimia, nie kierował z tylnego siedzenia spółką TT Plast i nie podejmował żadnych działań na szkodę firmy Elektroplast, należącej do jego krewnych.

Na marginesie: ciekawe, że w oświadczeniu na Twitterze nazywa Romana Lisa wujem, choć jeszcze nie tak dawno wypierał się rodzinnych związków.

I kluczowa informacja: wtedy i dziś łączenia stanowiska wójta z działalnością w biznesie zabraniała i zabrania ustawa o samorządzie.

Oddajmy teraz głos Danielowi Obajtkowi ze słynnych telefonicznych nagrań rozmów z dyrektorem sprzedaży TT Plast o imieniu Szymon z 2009 r.:

ZAPIS ROZMÓW WÓJTA OBAJTKA Z PRACOWNIKIEM TT PLAST

"Pilnuj chłopaków, żeby jeździli i zagęszczali rynek, to bardzo ważne. Wszystkie sprawy do mnie. Tomki się teraz wami nie zajmują, tylko ja".

"Jestem w firmie. Patrzę na tę rurę, chcę powiedzieć, że szukają chuja do dupy. Powiem ci szczerze, że jedynie >37< była trochu cieńsza, ale wizualnie no rura jak rura."

" Skurwysyn. Ten chuj pierdolony, brudna pała. Wkurwia mnie to, wiesz, ale co mam zrobić? Ten pierdolony Elektroplast wiecznie, kurwa, słyszę. No wiesz, od razu, jakby się Lisa… podwyżkę można zastosować taką jakoś pięcio-, sześcioprocentową, człowieku, to by było inaczej, a tak to wiecznie Lis, Lis, już mi to bokiem wychodzi. Stary buc, który na emeryturze powinien siedzieć po sześćdziesiątce, a drugi już, kurwa, koło siedemdziesiątki ma. Ja już tracę, kurwa, siły do myślenia. Ja się nie lubię poddawać. Do was pretensji nie mam, bo widzę, że jeździcie, kurwa, robicie, co można, no kurwa no. (…) Nie damy się, my go i tak weźmiemy. Chuja trypla".

„Posłuchaj, Szymek, więcej nie mogę ci powiedzieć, to, co ci powiem, to ściśle tajne przez poufne. Nie jedź do Rexela [francuski dystrybutor materiałów elektrotechnicznych], nie jedź do żadnych innych sieci. Posłuchaj, przygotuj Tomkowi firmy, sieci, które nie są zdobyte. Przygotuj też sieci, które są zdobyte, ale biorą część towarów tylko od nas".

„Szymek, teraz ja się wami zajmuję. (…) Takie sprawy ustalać ze mną".

To tylko ułamek cytatów z wielogodzinnych nagrań. Daniel Obajtek nie zaprzeczył ich prawdziwości. Przeprosił nawet za użyte przekleństwa, psując tym samym narrację propagandystom z TVP, którzy "k..." i "ch..." tłumaczyli zespołem Tourette'a.

I jeszcze jedno - zeznając w 2014 r. w sądzie, Obajtek zaprzeczał, by jako wójt Pcimia miał bliskie kontakty z TT Plast.

Prokurator: "Obajtek i Maciej C. prowadzili wspólny proceder przestępczy"

A teraz wróćmy do współpracy z grupą przestępczą Macieja C., ps. "Prezes". Sprawa dotyczy aktu oskarżenia z października 2013 r., w którym prokuratura z Ostrowa Wielkopolskiego postawiła zarzuty ośmiu osobom. W większości to ludzie, których źródłem dochodów była m.in. windykacja fikcyjnych długów i wymuszanie haraczy. Grozili przy tym bronią, brutalnie bili. Na ich czele stał właśnie Maciej C., ps. "Prezes".

W akcie oskarżenia znalazł się także Daniel Obajtek, ówczesny wójt Pcimia i wschodząca gwiazda w obozie PiS, bo – według ostrowieckiej prokuratury – miał współdziałać z niektórymi oskarżonymi. Chodziło o oszukiwanie firmy Elektroplast ze Stróży, w której Obajtek był kierownikiem do 2006 r. (zawyżanie wagi granulatu do produkcji rur PCV, na czym miał zarobić na lewo 700 tys. zł) oraz wzięcie 50 tys. zł łapówki od „Prezesa" w 2010 r. za przychylność przy gminnym przetargu.

 W akcie oskarżenia czytamy:

„Obajtek i C. (…) prowadzili wspólny proceder przestępczy polegający na wyłudzaniu znacznych kwot pieniężnych związanych z fikcyjnymi dostawami tzw. granulatu przemiału PCV na szkodę firmy Elektroplast w Stróży".

"Z tych pieniędzy Maciej C. miał dokonywać podziału części dla siebie oraz części dla Daniela Obajtka, który jak mówił - musiał opłacać księgową i magazyniera, którzy poświadczali te fałszywe transakcje".

„Pieniądze [z oszustw na granulacie] miały być podzielone po połowie dla Macieja C. i Obajtka". Pośrednik prezesa „na przekazanie pieniędzy umawiał się z Danielem Obajtkiem osobiście (…). Spotkał się z nim kilkanaście razy w Krakowie i okolicach, w różnych restauracjach m.in. »Ogniem i Mieczem«, »Chłopskie jadło«. Jednorazowo podczas tych spotkań przekazywał Obajtkowi ok. 30-40 tys. zł, czasami na takie spotkania jechała jego dziewczyna i ona też poznała Obajtka".

„Spotkanie miało miejsce w karczmie w okolicach Stróży, po wymianie numerami telefonów doszło do kolejnych spotkań C. i Obajtka".

„Maciej C. i Obajtek nie chcieli puszczać samych pustych faktur (…) Daniel Obajtek nie był z tego powodu zadowolony, gdyż, jak to określił, 'uciekają mu pieniądze'".

Wyrok w tej sprawie nie zapadł, bo – przypomnijmy - PiS po przejęciu władzy zmienił błyskawicznie przepisy, wycofał akt oskarżenia i wyczyścił z niego oskarżenia wobec Daniela Obajtka.

Co więcej, prokuratura pod wodzą Zbigniewa Ziobry, oczyszczając Obajtka, musiała pogrążyć śledczego, który przygotował akt oskarżenia wobec ówczesnego wójta Pcimia i Macieja C. Stwierdziła, że wymuszał on zeznania obciążające Obajtka. A gdy sprawa obecnego prezesa Orlenu została już wyczyszczona, prokuratura uznała, że śledczy jednak zeznań nie wymuszał.

Dlatego słowa „o przytłaczających, straszliwych" czy wręcz „miażdżących" wyrokach sądu w sprawie sprostowań nie zamażą prawdy o Obajtku, bliskim znajomym Macieja C. i obrotnym wójcie Pcimia, który pracę w samorządzie łączył z recenzją rur z PCV.   

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.