Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Sprawy uchodźców powinny być nam, Polakom - jak żadnemu innemu narodowi na świecie - szczególnie bliskie. Od 200 lat w każdym pokoleniu tysiące naszych rodaków zmuszonych było wybrać los uchodźcy. Żołnierze przegranych powstań, działacze niepodległościowi opuszczali kraj w obawie przed represjami i terrorem ze strony zaborców, okupantów czy ostatnio - w obawie przed komunistyczną dyktaturą. Wolny świat nigdy nie odmówił im pomocy. Dziś, kiedy żyjemy w niepodległym państwie, zdajemy trudny egzamin z naszej przyzwoitości. Czy potrafimy okazać elementarną ludzką solidarność i współczucie ofiarom reżimów, dyktatur i brudnych wojen?" - dziś doprawdy trudno jest uwierzyć w to, że słowa te wypowiedział z mównicy sejmowej odpowiedzialny za politykę migracyjną obecny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński.

Jego słowa z czerwca 2002 przypomniał serwis Uchodzcy.info.

Mariusz Kamiński dawniej bronił uchodźców

Dziś uchodźcy chcący schronić się w Polsce są po przekroczeniu granicy łapani i wywożeni z powrotem, wypychani za druty. Oficjalnie nazywa się to „zawracaniem". Robi się tak, mimo iż polskie służby posiadają wiedzę, że białoruscy pogranicznicy nie dadzą im już wrócić do domu. Rodziny z małymi dziećmi będą albo koczować tygodniami w pasie granicznym, albo kryć się po polskich lasach, skazani na mróz, choroby, brak dachu nad głową, pożywienia i wody.

Kamiński w swoim wystąpieniu bez litości rozprawiał się z ówczesną strategię polityczną: "Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy cudzoziemcy ubiegający się o status uchodźcy powinni ten status otrzymać. Nie może być jednak tak, że cała machina urzędnicza nastawiona jest na wykazanie, iż uchodźca jest oszustem, który chce wyłudzić od naszego państwa jakieś wyimaginowane przywileje" - mówił.

Maciej Sandecki przypomina w "Wyborczej" słowa prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, która ujawniła, że dzwonił do niej minister Michał Dworczyk z pytaniem, czy Gdańsk przyjmie kilka rodzin z Afganistanu, które sprowadził polski rząd. Tak samo na to pytanie mieli zareagować samorządowcy z całej Polski. Jednak na telefonach się skończyło. Dziś Kamiński i reszta rządu woli zbijać kapitał polityczny na straszeniu uchodźcami i wydawaniu milionów na budowę muru.

Wróćmy do Kamińskiego, który obnażał w Sejmie obojętność, bezczynność i bierność polityków. "W 2001 r. o status uchodźcy wystąpiło w Polsce około 4,5 tys. cudzoziemców, około 3 tys. otrzymało odpowiedź negatywną, status uchodźcy nadano zaledwie 291 osobom. 40-milionowy naród rękami swych urzędników łaskawie zezwolił 291 osobom na przebywanie wśród nas. Byliśmy tak szczodrzy, że osoby te dostawać będą przez pewien czas niewielkie i z reguły nieregularnie wypłacane zasiłki, a niektórzy szczęśliwcy otrzymają za sprawą organizacji pozarządowych na kilka miesięcy mieszkania rotacyjne"- mówił.

Siedem zgonów na granicy polsko-białoruskiej

Na granicy doszło już do co najmniej siedmiu zgonów po obu stronach. Szóstą ofiarą był 16-latek z Iraku, który wraz z rodziną 24 września miał się przedostać na polską stronę, ale cała grupa została wypchnięta przez pograniczników na Białoruś. Chłopiec źle się czuł, wymiotował krwią, zmarł w nocy. W przypadku siódmej ofiary wszczęto śledztwo.

Ciało zmarłego zabrano do Zakładu Medycyny Sądowej celem wykonania sekcji zwłok, która pozwoli ustalić przyczynę śmierci.

Niecałe 20 lat wcześniej człowiek, który dziś buduje 150-kilometrowy mur za 16 mld złotych, by odgrodzić się od uchodźców, mówił: "Polacy - naród uchodźców - mają szczególne zobowiązania moralne wobec tych, którzy uciekają dziś ze swych krajów przed wojną, więzieniem i torturami. My nie mamy prawa demonstrować obojętności i cynizmu, bo zbyt wiele otrzymaliśmy w przeszłości, aby dziś, zasłaniając się skromnymi możliwościami budżetowymi, dawać tak mało".

Na społecznościowych stronach Uchodźcy.info zastanawiają się, "co takiego wydarzyło się przez te 19 lat. Czy Mariusz Kamiński faktycznie przeszedł tak drastyczną zmianę, jeśli chodzi o wyznawane wartości? A może po prostu doszedł do wniosku, że bardziej niż przyzwoitość opłacalny jest cynizm i strategia zarządzania strachem?" - pytają?

Mariusz Kamiński w Sejmie, 2004 r.Mariusz Kamiński w Sejmie, 2004 r. Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Stenogram przemówienia Mariusza Kamińskiego z 2002 roku

4. kadencja, 24. posiedzenie, 3. dzień (21.06.2002), 33. punkt porządku dziennego:

Informacja ministra spraw wewnętrznych i administracji o stosowaniu w 2001 r. ustawy o cudzoziemcach w zakresie realizacji zobowiązań Rzeczypospolitej Polskiej wynikających z Konwencji Genewskiej i Protokołu Nowojorskiego (druk nr 361) oraz sprawozdanie z działalności Rady do Spraw Uchodźców w roku 2001 (druk nr 406) wraz ze stanowiskiem Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych (druk nr 490). 

Poseł Mariusz Kamiński:

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Sprawy uchodźców powinny być nam, Polakom - jak żadnemu innemu narodowi na świecie - szczególnie bliskie. Od 200 lat w każdym pokoleniu tysiące naszych rodaków zmuszonych było wybrać los uchodźcy. Żołnierze przegranych powstań, działacze niepodległościowi opuszczali kraj w obawie przed represjami i terrorem ze strony zaborców, okupantów czy ostatnio - w obawie przed komunistyczną dyktaturą. Wolny świat nigdy nie odmówił im pomocy. Dziś, kiedy żyjemy w niepodległym państwie, zdajemy trudny egzamin z naszej przyzwoitości. Czy potrafimy okazać elementarną ludzką solidarność i współczucie ofiarom reżimów, dyktatur i brudnych wojen? Niech odpowiedzią będą fakty. W 2001 r. o status uchodźcy wystąpiło w Polsce około 4,5 tys. cudzoziemców, około 3 tys. otrzymało odpowiedź negatywną, status uchodźcy nadano zaledwie 291 osobom. 40-milionowy naród rękami swych urzędników łaskawie zezwolił 291 osobom na przebywanie wśród nas. Byliśmy tak szczodrzy, że osoby te dostawać będą przez pewien czas niewielkie i z reguły nieregularnie wypłacane zasiłki, a niektórzy szczęśliwcy otrzymają za sprawą organizacji pozarządowych na kilka miesięcy mieszkania rotacyjne.

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy cudzoziemcy ubiegający się o status uchodźcy powinni ten status otrzymać. Nie może być jednak tak, że cała machina urzędnicza nastawiona jest na wykazanie, iż uchodźca jest oszustem, który chce wyłudzić od naszego państwa jakieś wyimaginowane przywileje.

    Szczególnie niepokoić musi bezduszność urzędnicza wobec najliczniejszej w chwili obecnej grupy uchodźców narodowości czeczeńskiej. Trwająca kolejny rok wojna w Czeczenii poraża swą bezwzględnością. Ofiarami zdemoralizowanego postsowieckiego żołdactwa pada przede wszystkim ludność cywilna. Nie ma tygodnia, aby nie docierały do nas kolejne informacje o gwałtach, zbrodniach i torturach w obozach filtracyjnych, jakim poddawani są mieszkańcy Czeczenii. Prześladowani są z tego powodu, że są Czeczenami, muzułmanami, mają ciemną karnację i zdecydowana większość z nich wyraża polityczny pogląd, że Czeczenia ma prawo do niepodległości.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przyjęta w naszym kraju interpretacja Konwencji Genewskiej zakłada, iż obawa przed represjami musi być uzasadniona i zindywidualizowana. I tu kryje się pole do urzędniczych nadużyć.

    Podam konkretny przykład odmowy przyznania statusu uchodźcy osobie narodowości czeczeńskiej, która, moim zdaniem, narusza postanowienia Konwencji Genewskiej. Uchodźca udowodnił, że w latach 1994-1996 był uczestnikiem wojny rosyjsko-czeczeńskiej, przedstawiając między innymi zaświadczenie, wydane przez Państwową Komisję przy Prezydencie Czeczeńskiej Republiki Iczkeria. W uzasadnieniu decyzji odmawiającej mu przyznania statusu uchodźcy napisano, cytuję: udowodniony fakt udziału w wojnie w latach 1994-1996 nie oznacza automatycznego zakwalifikowania strony jako zagrożonej represjami.

    W związku z powyższym chciałbym zapytać pana ministra Stachańczyka: czy naprawdę uważa pan i chce, żebyśmy my uwierzyli, że ktoś, kto przez kilka lat walczył z bronią w ręku o niepodległość Czeczenii z armią rosyjską, nie jest z tego powodu zagrożony represjami? Przyjmując tak niewiarygodne kryteria, należy spodziewać się, że większość Czeczenów w Polsce statutu uchodźcy nie otrzyma. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z autentycznymi uchodźcami wojennymi, których deportować nie wolno.

    W związku z powyższym Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość domaga się, aby zgodnie z przepisami rozdz. 6a ustawy o cudzoziemcach rząd wydał rozporządzenie o przyznaniu uchodźcom czeczeńskim ochrony czasowej na terytorium Polski do zakończenia konfliktu. W przeszłości taką ochronę przyznano uchodźcom albańskim z Kosowa. Od 2001 r. Czeczeni korzystają z ochrony czasowej na terytorium Czech. Niech to będzie dobrym przykładem dla Polski.

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Polacy - naród uchodźców - mają szczególne zobowiązania moralne wobec tych, którzy uciekają dziś ze swych krajów przed wojną, więzieniem i torturami. My nie mamy prawa demonstrować obojętności i cynizmu, bo zbyt wiele otrzymaliśmy w przeszłości, aby dziś, zasłaniając się skromnymi możliwościami budżetowymi, dawać tak mało. Dziękuję.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.