Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wicepremier do spraw bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński w czwartek odwiedził Podlasie, by osobiście przyjrzeć się sytuacji na granicy z Białorusią. Podczas tej wizyty prezes PiS zapowiedział, że na granicy powstanie "bardzo poważna zapora, którą będzie bardzo trudno sforsować".

Kaczyński twierdzi, że model zapory i firmy, które ją wybudują zostały już w zasadzie wybrane. Mocne zabezpieczenie ma być trwalsze niż dotychczasowy płot, a stać ma wzdłuż granicy z Białorusią - na odcinku, który nie przebiega na Bugu.

Kamiński: bariera nie do przejścia

O tym, że nowa zapora na granicy z Białorusią ma być trwalsza niż dotychczasowe zasieki, już kilka dni temu mówił minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. - Będzie bariera, bariera solidna. To, co mamy w tej chwili, to są tymczasowe zasieki. Będzie to bariera nie tylko fizyczna, niezwykle solidna, ale będzie tam nowoczesna elektronika, nowoczesny sprzęt. To będzie nowoczesna granica nie do przejścia. Całe systemy elektroniczne też będą zamontowane - mówił Kamiński w Sejmie.

Wiceminister obrony narodowej Marcin Ociepa precyzuje, że zapora ma mieć formę muru. - Będziemy budować trwałe ogrodzenie na wschodniej granicy Polski. To będzie jakaś forma muru. Granica będzie zabezpieczona znacznie bardziej, niż to miało miejsce do tej pory - mówi Ociepa. 

Jak dowiedział się portal Money.pl, zapowiadana przez rząd PiS zapora na granicy ma być dużo wyższa od obecnego płotu i przypominać mur na grecko-tureckiej granicy. Potwierdził to zresztą w czwartek sam Kaczyński: - Doświadczenie Grecji pokazuje, że jest to jedyna skuteczna metoda - mówił na Podlasiu wicepremier ds. bezpieczeństwa.

Grecko-turecki mur ma wysokość 5 metrów i rozciąga się na odcinku 40 kilometrów. Jego budowa kosztowała 63 mln euro, czyli ok. 288 mln zł. 

Mur na granicy może kosztować prawie miliard

Zakładając, że mur zastąpi obecny 130-kilometrowy płot, koszt tej inwestycji może wynieść ok. 900 mln zł. Money.pl rozmawiało z fachowcami, którzy wyliczyli, że 150-kilometrowy mur to koszt ok. 750 mln zł, ale do tego trzeba jeszcze doliczyć wydatki związane z montażem elektroniki i systemów zabezpieczających, tj. czujniki ruchu czy kamery termowizyjne. 

Decyzja o budowie muru to spełnienie przez rząd PiS postulatów Straży Narodowej i Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, którzy apelowali o budowę muru, „który zabezpieczy nas przed nachodźcami". O murze na granicy głośno w Sejmie mówiła też Konfederacja. - Jest tylko jedna metoda, jak skutecznie powstrzymać napływ i ten napór na nasze granice. To jest wybudować tam ogrodzenie. Wybudować mur z prawdziwego zdarzenia, który będzie chronił szczelnie naszą granicę - domagał się poseł Robert Winnicki.

Kacper Kępiński z branżowego pisma "Architektura i Biznes" zwraca uwagę, że płot czy mur to "infrastruktura wykluczenia, która zamyka kraj »Solidarności« na osoby, które wykorzystywane są w bieżącej walce politycznej". Jego zdaniem zapora na granicy to przemocowe rozwiązanie, która odciska swoje piętno nie tylko na ludziach, ale też na zwierzętach czy krajobrazie. - "To symbol bezsilności silniejszego państwa i całej Unii Europejskiej wobec niewielkiej jeszcze grupy migrantów" - uważa Kępiński. Podaje też przykłady współczesnej "infrastruktury wykluczenia" z całego świata. To m.in. mur na granicy USA i Meksyku czy drut kolczasty w porcie Calais, wzdłuż autostrady prowadzącej do tunelu pod kanałem La Manche.

"Europejska forteca"

"The New York Times", opisując ostatnio sytuację na granicy Polski i Białorusi, pisze o "europejskiej fortecy", w której montowanie zasieków na granicy stało się nową normą. "NYT" podaje przykłady różnych form płotów i murów postawionych w Austrii, na Węgrzech, Litwie czy Bułgarii i przypomina, że kraje Unii Europejskiej zdecydowały się wesprzeć finansowo sąsiadów Afganistanu, aby uniemożliwić ludziom uciekającym przed talibami przyjazd do Europy. Amerykański dziennik cytuje też słowa nieżyjącego polskiego socjologa Zbigniewa Baumana z książki "Obcy u naszych drzwi", napisanej podczas kryzysu uchodźczego w latach 2014-16. Bauman przekonywał w niej, że zmilitaryzowane granice są błędną odpowiedzią na nieproszonych gości. Jedynym sposobem na strach, pisał, jest zastąpienie wrogości gościnnością, okazywaniem form solidarności, które uznają naszą współzależność jako gatunku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.