Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pod koniec sierpnia do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji ustawy o cudzoziemcach, która ma pozwolić na przyśpieszoną deportację migrantów za wschodnią granicę. Zawiera on zmiany, przed którymi ostrzegają eksperci. Według nich projekt jest próbą zalegalizowania działań, które od dwóch tygodni straż graniczna podejmuje na granicy polsko-białoruskiej wobec grupy m.in. Afgańczyków i Irakijczyków w Usnarzu Górnym. – Zmiany w ustawie mogą być niezgodne z szeregiem aktów prawa Unii Europejskiej, a także prawa międzynarodowego – mówił wtedy "Wyborczej" mec. Daniel Witko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. 

Braun zarzuca łamanie prawa Sterczewskiemu

Podczas środowego posiedzenia Sejmu o godz. 23 przedstawiono sprawozdanie komisji o rządowym projekcie ustawy. Komisja przyjęła projekt, a posłowie opozycji zgłosili poprawki. – Mnie przeraża państwa bezmyślność. Ta ustawa chroni nas także przed nieodpowiedzialnością polityków opozycji – mówił poseł Piotr Kaleta (PiS) do posłów opozycji, którzy podkreślali, że projekt został negatywnie zaopiniowany przez polskie i międzynarodowe organizacje walczące o prawa człowieka. – Koalicja Obywatelska składa poprawki, które pozwolą na przestrzeganie konstytucyjnej zasady godności człowieka. Da się te wartości pogodzić z bezpieczeństwem państwa – zapewniał poseł Mateusz Bochenek (KO).

Poseł Maciej Konieczny z Lewicy przypomniał o sytuacjach, gdy to obywatele Polski byli imigrantami i uchodźcami i otrzymali międzynarodową pomoc. – Mówimy o wartościach zakorzenionych w kulturze europejskiej, tradycji chrześcijańskiej, polskiej gościnności, a rządząca prawica próbuje to teraz zaprzepaścić – stwierdził. Pokazał też posłom zdjęcie 16-letniej Mariam z Afganistanu, najmłodszej koczującej na polsko-białoruskiej granicy.

Marek Biernacki (Koalicja Polska): Ta ustawa – podobnie jak stan wyjątkowy – jest wprowadzana w sposób ekstraordynaryjny, nieprzystający do silnego państwa. Rządzący wydali się sytuacją zaskoczeni, mimo że straż graniczna od pewnego czasu mówiła o wzmożonym ruchu na granicy. Ta ustawa łamie prawo krajowe, prawo europejskie i konwencję genewską.

O tym, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy, opowiadał poseł Franciszek Sterczewski (KO). Wspomniał trzech Afgańczyków, którzy prosili o azyl w Polsce, przedostali się na terytorium naszego kraju, ale "straż graniczna wypchnęła ich przez Puszczę Białowieską na terytorium Białorusi". – Strażnicy mówili do nich: "Idźcie, tam są Niemcy" – opowiadał Sterczewski. Dodał, że mężczyzn udało się odnaleźć i udzielić im pomocy. – Ta ustawa legalizuje takie bestialskie zachowania – podkreślał poseł KO. Chwilę po jego wystąpieniu na mównicę wszedł Grzegorz Braun (Konfederacja), który stwierdził, że Sterczewski przyznał się publicznie do nielegalnego przeprowadzania ludzi przez granicę. Zażądał jego przesłuchania.

Tomasz Zimoch z ruchu Polska 2050 zapewnił, że jego ugrupowanie nie poprze projektu. – Ten projekt odrzuca procedurę uchodźczą. Tym projektem wyrywacie zęby prawom, które mają cudzoziemcy – mówił. Inni posłowie opozycji zwracali uwagę, że projekt właściwie nie pozwala na odwoływanie się cudzoziemców od decyzji straży granicznej, że nie ma w nim procedury odwoływania się do sądu. Przypominali też, że reżim Łukaszenki wypowiedział umowę, która pozwoliłaby na deportację osób, które przedostaną się do Polski, z powrotem na Białoruś. – Skoro nie można na Białoruś odesłać, to gdzie ich odeślecie – pytali posłów PiS.

Kaleta: Od opozycji nic mądrego nie usłyszałem

Piotr Kaleta (PiS): – Miałem nadzieję, że usłyszę coś mądrego od pozycji, ale niestety, nie zawiedliście nas państwo, nic mądrego ani dobrego dla naszego kraju nie usłyszałem. Pytanie, czy ta ustawa byłaby potrzebna, jeśli mielibyśmy inną, mądrzejszą opozycję – stwierdził. Lekceważąco wypowiadał się również o posłach, którzy pojechali do Usnarza Górnego, by przyjrzeć się sytuacji na granicy, mówiąc o "działaniu posłów Franka od Starczewskich i Klaudii od Jachirów".

Na poselskie pytania miał odpowiadać wiceminister w MSWiA Maciej Wąsik, który przypomniał, że według prawa międzynarodowego "uchodźca ma prawo nielegalnie przekroczyć pierwszą granicę, ale tylko pierwszą – każda następna musi być przekraczana zgodnie z przepisami". Zastanawiał się jednak, czy osoby, które znajdują się na granicy polsko-białoruskiej na pewno są uchodźcami. – Bo co grozi Irańczykom w Iranie, co grozi Egipcjanom w Egipcie. Owszem, są tam Afgańczycy, ale to nie są ludzie, którzy uciekali przed talibami na lotnisku w Kabulu, ale wyemigrowali w celach zarobkowych czy socjalnych. Widzimy ich drogę do Polski, samolotami białoruskich linii lotniczych – mówił Wąsik. – Są nieszczęśliwi, bo wpuszczono ich w pułapkę, mówiąc, że Białoruś graniczny z Niemcami. Obiecano im mieszkania w Berlinie. To ludzie oszukani. I oni mówią: odwieźcie nas do Bagdadu, my się już policzymy z tymi, którzy nam sprzedali te bilety. I tak będzie robione – stwierdził.

Projekt ustawy został ponownie skierowany pod obrady komisji, bo zgłoszono nowe poprawki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.