Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Makary Małachowski został zatrzymany w niedzielę wieczorem przez funkcjonariuszy polskiej policji na wniosek prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. Jak to możliwe? Ponieważ on, jak i wiele innych ofiar białoruskiego reżimu, został dołączony przez Łukaszenkę do tzw. czerwonej listy Interpolu, a tym samym uznany za prawdziwego przestępcę.

Informację o tym, że Małachowski został zatrzymany przez policję, przekazał "Wyborczej" Aleś Zarembiuk, prezes fundacji Białoruski Dom. Okazało się, że nasza policja tłumaczy jego zatrzymanie listem gończym wystawionym na Białorusi.

To nie pierwszy raz, kiedy białoruska władza próbuje w ten sposób ścigać swoich przeciwników za granicą. A nawet nie tyle ścigać, ile nawet uprzykrzyć im życie. W sprawie Białorusina interweniował poseł PO Michał Szczerba.

– Z samego rana podjąłem interwencję poselską na wniosek Domu Białoruskiego w Warszawie. Pierwszym etapem była wycieczka na komendę rejonową w Piasecznie. Policjanci z tej komendy dokonali aresztowania Białorusina. Tam Makary spędził noc. W poniedziałek został przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Warszawie – relacjonuje poseł. Dodaje, że mecenas Agata Bzdyń zgodziła się zostać pełnomocniczką i uczestniczyć we wszelkich czynnościach z udziałem Małachowskiego. 

W prokuraturze zjawiła się też zastępczyni rzeczniczka praw obywatelskich Hanna Machińska, która sprawdziła warunki, w których Małachowski jest przetrzymywany.

– Szybko potwierdziło się to, że umieszczenie Makarego na liście poszukiwanych przez Interpol było działaniem przestępczego reżimu Łukaszenki, a zarzuty wobec niego mają charakter wyłącznie polityczny – podkreśla Michał Szczerba.

Dlaczego na liście znalazł się akurat Małachowski, młody student? – Jest to zemsta Łukaszenki na ludziach, którzy odważyli się po sfałszowanych wyborach protestować, a Makary uczestniczył w jednym z protestów. Został wtedy zatrzymany przez milicję i aresztowany. Spędził trzy dni w areszcie śledczym. Gdy okazało się, że grożą mu zarzuty karne i nawet 10 lat więzienia, zdecydował się uciekać z Białorusi. Najpierw na Ukrainę, następnie do Polski, gdzie otrzymał tzw. wizę humanitarną.

Łukaszenka osiąga swój cel

– To sytuacja bez precedensu i musi stanowić lekcję dla państwa polskiego – mówi "Wyborczej" Szczerba. – Wszyscy Białorusini, którzy są dołączani do listy Interpolu, powinni być weryfikowani na bieżąco. Czy przypadkiem nie są osobami, które np. mają wizę humanitarną, azyl lub poddani są innej ochronie międzynarodowej, bo w ten sposób doprowadzani są do traumy psychicznej, która dziś jest też udziałem Makarego – zauważa poseł.

Małachowski został wypuszczony przez prokuraturę tuż po godz. 18 – opowiada polityk. Podkreśla, że w Polsce jest ok. 10, do nawet 12 tys. osób, które jak on mają wizy humanitarne. Wszystkie te osoby mogą w każdej chwili zostać zgłoszone przez reżim jako osoby poszukiwane, np. mordercy, gwałciciele czy terroryści.

I często tak jest. – W ten sposób Łukaszenka osiąga swój cel, czyli ponownych represji. W tym przypadku wobec młodego człowieka, który nie tylko jest objęty ochroną, ale też został stypendystą programu Konstantego Kalinowskiego i 1 października zaczyna studia na KUL. Powinien się w Polsce czuć bezpiecznie. A tak nie jest, bo Łukaszenka stosuje fortele prawne, by takich jak on nękać.

Michał Szczerba: W tym miejscu chciałbym zaapelować o to do kierownictwa MSW, by odpowiednie służby na bieżąco weryfikowały osoby umieszczane przez białoruski reżim na czerwonej liście Interpolu. Przy każdym Białorusinie powinno się zapalić czerwone światełko – być może mamy do czynienia z ofiarą polityczną, a Łukaszenka chce dodatkowo dopaść tego człowieka w kraju, który udzielił mu schronienia.

Według Szczerby sytuacja taka, jaka zdarzyła się teraz, nigdy nie powinna się zdarzyć. – Nocne wejście do prywatnego mieszkania, skucie kajdankami, noc w komisariacie, interwencje prawników i ostatecznie wypuszczenie człowieka na wolność – opowiada. – Dziś interwencja zakończyła się sukcesem. Mam nadzieję, że nie będę musiał drugi raz interweniować – dodaje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.