Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Wczoraj wieczorem przez funkcjonariuszy policji RP na wniosek Łukaszenki był zatrzymany Makary Małachowski, represjonowany obywatel Białorusi. Nie wiemy, dlaczego został zatrzymany", taką informację przekazał "Wyborczej" w poniedziałek przed południem Aleś Zarembiuk, prezes fundacji Białoruski Dom.

Informację udało się potwierdzić „Wyborczej" u partnerki zatrzymanego - Julii. Z jej opowieści wynika, że w niedzielę ok. godz. 22.30 do mieszkania pary Białorusinów, mieszkających od niemal roku w Piasecznie, wtargnęła policja. Funkcjonariusze wykorzystali to, że drzwi były otwarte i - jak relacjonuje Julia - weszli do mieszkania bez pukania. Dziewczyna w rozmowie z „Wyborczą" opowiada, że policja interweniowała jakoby z powodu naruszania ciszy nocnej. Młodzi mieli rzekomo słuchać zbyt głośno muzyki, choć sama dziewczyna zapewnia, że z mieszkania, prócz rozmowy, którą akurat prowadziła z partnerem, nie mogły dobiegać żadne odgłosy.

Po sprawdzeniu paszportów policjanci mieli oświadczyć Małachowskiemu, że ten „ma jakieś problemy u Łukaszenki" i poprowadziła go do radiowozu dla wyjaśnienia sprawy. Dziewczyna chłopaka, mimo poleceń policji, by została w domu, również wyszła z mieszkania. Po ok. 10 minutach funkcjonariusze policji poinformowali parę, że Małachowski, na podstawie listu gończego wystawionego za nim przez białoruską prokuraturę, jest poszukiwany przez Interpol i z tego powodu musi zostać zatrzymany. Skutego w kajdanki chłopaka policjanci przewieźli do komendy w Piasecznie.

Policyjny rzecznik: "Powodem zatrzymania był list gończy"

Ani on, ani jego partnerka nie zostali powiadomieni, na jakiej podstawie mężczyzna został zatrzymany.

W poniedziałek w południe w sprawę zaangażował się poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba, podejmując interwencję poselską. „Komendant policji w Piasecznie poinformował mnie, że policja podjęła standardowe czynności. Potwierdził też, że policja była świadoma posiadania przez mężczyznę wizy humanitarnej. Nie miałem możliwości spotkania się z panem Makarym Małachowskim. 

Na kilkanaście minut przed moim przyjazdem do komendy w Piasecznie zatrzymany chłopak został przewieziony do prokuratury w Warszawie. Dodam, że od momentu zatrzymania Makarego Małachowskiego aż do mojej interwencji mężczyzna nie miał zapewnionego tłumacza ani nie skontaktowano go z adwokatem".

Nadkom. Jarosław Sawicki, rzecznik prasowy komendanta powiatowego policji w Piasecznie, nie chce mówić o powodach zatrzymania Małachowskiego. Mówi, że takie polecenie policjanci otrzymali z wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej. - Powodem zatrzymania był list gończy, który był wydany - to prawda – przez stronę białoruską, ale mężczyzna funkcjonował również w bazie Interpolu – tłumaczy Sawicki. - Zaraz po zatrzymaniu poinformowany został prokurator i w tej chwili mężczyzna jest pod jego nadzorem. Przed południem został przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Według rzecznika zatrzymanie Białorusina odbyło się zgodnie z prawem. - Rozumiem państwa obawy, natomiast nie mnie się odnosić do szczegółów, właściwą osobą jest prokurator – mówi Sawicki. Noc Małachowski spędził w komisariacie. Według rzecznika policjanci nie przesłuchiwali mężczyzny.

Małachowski nie został też jeszcze przesłuchany przez prokuraturę. Jak informuje prok. Marek Skrzetuski z Prokuratury Okręgowej w Warszawie przesłuchanie miało się rozpocząć późnym popołudniem. Jak tłumaczy, powodem opóźnienia było oczekiwanie na pełnomocnika Małachowskiego oraz tłumacza. Prokurator dodaje, że dopiero po przeprowadzeniu tych czynności prokuratura będzie mogła udzielić więcej informacji na temat sprawy. Prawdopodobnie stanie się to dopiero we wtorek.  

Skrzetuski potwierdza, że do Polski dotarła nota z Białorusi w sprawie Małachowskiego, która – jak mówi – była podstawą do zatrzymania i przesłuchania. I zapewnia, że podjęcie przez prokuraturę tych czynności było konieczne.  

Na pytanie, czy wpłynął również wniosek o ekstradycję, prokurator odpowiada, że na ten moment nie ma takich informacji. Dodaje też, że prokuratura kompletuje również informacje o samym zatrzymanym i jego statusie w Polsce, które weźmie pod uwagę w trakcie dalszej analizy sprawy.  

Kim jest Makary Małachowski?

Makary Małachowski, obywatel Białorusi, jest synem Andrieja Małachowskiego, prawosławnego duchownego klasztoru św. Elżbiety w Mińsku. Od listopada ubiegłego roku przebywa w Polsce na podstawie wizy humanitarnej. Otrzymał ją w ambasadzie Polski w Kijowie, dokąd zmuszony był wyjechać po tym, gdy 13 sierpnia 2020 r. w Mińsku zatrzymała go milicja. Chłopak brał wtedy udział w tzw. proteście samochodowym i - jak tysiące Białorusinów - dodawał uczestnikom odwagi, używając samochodowego klaksonu.

Makary MałchowskiMakary Małchowski Fot. Instagram Makary Małchowski

Z relacji jego partnerki wiemy, że podczas zatrzymania OMON zniszczył samochód chłopaka, a jego samego przewiózł do mińskiego aresztu Okrestino, gdzie Małachowski spędził kilka dni. Tydzień później Małachowski miał otrzymać wezwanie do komitetu śledczego w związku z postępowaniem karnym o udział w „masowych zamieszkach". Aby uniknąć aresztu, represji i postępowania karnego, wyjechał na Ukrainę, a stamtąd, po otrzymaniu wizy humanitarnej, do Polski w poszukiwaniu pracy i schronienia. W ramach programu im. Kalinowskiego ma rozpocząć w Polsce studia.

Jak informuje białoruska redakcja Euroradio, przeciwko Makaremu na Białorusi wszczęto postępowanie karne na podstawie art. 364 kodeksu karnego (przemoc lub groźba wobec policjanta).

Aleś Zarembiuk, prezes fundacji Białoruski Dom komentuje dla „Wyborczej":  - Polska stała się miejscem, w którym Białorusini szukają schronienia przed represjami, stosowanymi przez białoruskie władze, nieuznawane przez Polskę. Mimo dużej solidarności Polaków i największej pomocy, jaką Białorusini otrzymali od Polaków obawiamy się, że łukaszenkowska propaganda będzie wykorzystywać tego rodzaju sytuacje i będzie przedstawiać Polskę jako kraj, w którym Białorusini muszą liczyć się z prześladowaniami. Makary Małachowski uciekał do Polski przed prześladowaniami.

Takiego samego zdania jest Centrum Białoruskiej Solidarności, inna organizacja pomagająca prześladowanym Białorusinom. Napisała na Instagramie, że Małachowski już wcześniej zgłaszał się do nich po pomoc prawną. „Jesteśmy pewni, że jego prześladowanie ma wyłącznie charakter polityczny" – czytamy na profilu CBS.

Nie pierwszy taki przypadek

To nie pierwszy przypadek, kiedy białoruskie władze występują o ekstradycję obywateli, którzy wyjechali z kraju z powodu groźby prześladowań za udział w proteście przeciwko dalszym rządom Aleksandra Łukaszenki. Najczęściej wydalani są oni z Rosji. Jednym z najgłośniejszych przypadków stała się ekstradycja mistrza świata w boksie tajskim Aleksieja Kudina, przekazanego Białorusi przez Rosję pomimo zakazu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Kudin został skazany na dwa i pół roku kolonii karnej.

Jak informuje niezależna redakcja Current Time, powołując się na raporty obrońców praw człowieka z Moskiewskiej Grupy Helsińskiej i Komitetu Pomocy Obywatelskiej, w ostatnim czasie doszło do co najmniej kilkunastu przypadków próby ekstradycji z Rosji Białorusinów biorących udział w protestach.

W 2017 roku opisywaliśmy sprawę byłego milicjanta, który uciekł z Białorusi do Polski w związku z prześladowaniami. Wcześniej zatrzymał żonę funkcjonariusza KGB z fałszywymi pieniędzmi, a także odkrył, że funkcjonariusze bezpieki są zamieszani w przemyt sprzętu komputerowego. Mimo nacisków sprawy nie ukręcił.

W odwecie wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne o korupcję. Polska przyznała byłemu milicjantowi ochronę uzupełniającą, ale gdy z Białorusi przyszedł wniosek o jego zatrzymanie i ekstradycję, prokuratura, a później sąd rejonowy poszły KGB na rękę i aresztowali ściganego. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez „Wyborczą" sąd apelacyjny zwolnił mężczyznę z aresztu i uchylił decyzję sądu rejonowego o ekstradycji.

Ekstradycja jest niedopuszczalna, jeśli osoba, której dotyczy, ma w Polsce prawo azylu, grozi jej kara śmierci lub jest obawa, że w państwie żądającym wydania może dojść do naruszenia jej praw i wolności.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.