Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W rozpoczynających się formalnie 10 września rosyjsko-białoruskich ćwiczeniach Zapad 2021, które odbywają się co cztery lata, oficjalnie bierze udział 200 tys. żołnierzy, 290 czołgów, 760 jednostek sprzętu (w tym 240 artylerii lufowej i rakietowej), 80 samolotów i 15 okrętów na poligonach Zachodniego Okręgu Wojskowego. Mają być największe w dziejach rosyjsko-białoruskiej współpracy, a z informacji rosyjskiego MON wynika, że intensywne ćwiczenia trwają już od lipca. 

Zapad'21 ma podsumować pięcioletni cykl modernizacji armii rosyjskiej, przedstawić Zachodowi potęgę militarną państwa Władimira Putina, ale także udokumentować pełne podporządkowanie sił zbrojnych Białorusi oraz przestrzeni operacyjnej tego państwa Federacji Rosyjskiej.

Ma to być także salon wystawowy rosyjskiego uzbrojenia. Nie przez przypadek rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło, że obserwatorami ćwiczeń na poligonie w Niżnym Nowogrodzie będą Indie i Mongolia. W tym roku gwiazdą pokazów, oprócz sprzętu pancernego i rakietowego, ma być wprowadzony w 2019 r. robot Uran-9 na podwoziu gąsienicowym, który przeznaczony jest do zdalnej ochrony obiektów przed atakiem z lądu i powietrza, w tym dronów. 

- Jeśli według szefa sztabu sił zbrojnych Rosji Walerija Gierasimowa, który jest teoretykiem wojny nowej generacji, jej istotą ma być oddziaływanie psychologiczne, tworzenie zamieszania i presji, to ćwiczenie Zapad'21 w dużej części już spełniło swoje zadanie. Wywołało ogromne zaniepokojenie w Polsce i w NATO - mówi "Wyborczej" gen. Mieczysław Bieniek, były wiceszef dowództwa transformacji Sojuszu Północnoatlantyckiego w Norfolk. 

Gen. Bieniek podkreśla, że robiąca wrażenie liczba 200 tys. żołnierzy ma zaszokować opinię publiczną Zachodu, ale bierze pod uwagę wszystkich tych, którzy są np. zaangażowani w przerzut jednostek uczestniczących w ćwiczeniach. Co nie oznacza, że tak potężną siłę należy lekceważyć. 

Faktycznie na czterech poligonach na Białorusi - wedle zapowiedzi rosyjskiego i białoruskiego MON - będą ćwiczyć podobne siły jak w 2017 r.: 12,8 tys. żołnierzy białoruskich, 2 tys. rosyjskich i pół kompanii (50 żołnierzy) z Kazachstanu. 

W "NATO Review" Dave Johnson pisał, że w manewrach Zapad'17 uczestniczyło oficjalnie 12,7 tys. żołnierzy rosyjskich i białoruskich: 10,2 tys. żołnierzy (w tym 2 tys. Rosjan) miało ćwiczyć na Białorusi, a 2,5 tys. na terytorium Rosji. Zaznaczył jednak, że sami rosyjscy wojskowi twierdzili, że te dane są niedoszacowane. Wśród białoruskich poligonów jeden – brzeski - znajduje się bardzo blisko polskiej granicy. 

Rosja: Nasz przeciwnik to Republika Polarna, w tle Polacy

Oficjalnie ćwiczenia Zapad'21 mają charakter defensywny. Rosja i Białoruś zostają zaatakowane, a następnie przystępują do kontrataku. Formalnie w dokumentach przedstawianych przez rosyjski MON nie ma żadnych informacji, kto jest wskazany jako przeciwnik. Strona rosyjska określa go mianem Republiki Polarnej, co łatwo zidentyfikować jako Sojusz Północnoatlantycki.

Jak wskazuje Ośrodek Studiów Wschodnich, scenariusz białoruskich ćwiczeń przedstawił 5 sierpnia białoruski wiceminister obrony Wiktor Gulewicz - posunięcia wojsk białoruskich i rosyjskich oraz ich operacyjne rozwinięcie mają stanowić odpowiedź na prowokacyjne działania NATO. Chodzi o rzekome pojawienie się nielegalnych grup zbrojnych wspieranych przez miejscową ludność o nastawieniu separatystycznym.

Oddziały obu krajów przedstawiono jako należące do Państwa Związkowego Republiki Polesia i Federacji Centralnej (odwołanie do Państwa Związkowego Rosji i Białorusi, istniejącego formalnie od lat 90.). Umownym przeciwnikiem jest sojusz Wilii, Pomorza i Republiki Polarnej, a także organizacje terrorystyczne. W tym scenariuszu główna przyczyna pogorszenia się sytuacji w regionie to próby destabilizacji Republiki Polesia i zmiany tamtejszej władzy (nawiązanie do zeszłorocznego kryzysu na Białorusi) oraz oderwania części jej terytorium (odwołanie do wielokrotnie formułowanych przez Aleksandra Łukaszenkę oskarżeń o możliwość sformowania na Białorusi tzw. V kolumny złożonej m.in. z Polaków). 

Dr Sławomir Dębski, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, wskazuje, że to, co budzi największe zaniepokojenie ze strony Polski, to przedstawianie przez stronę białoruską scenariusza, w którym to nasz kraj i Polacy - obywatele Białorusi mieliby być źródłem zagrożenia dla państwa Łukaszenki. 

Innym problemem jest to, że manewry Zapad podlegają prawom rosyjskiej "maskirowki", w której tylko niewielka część działań zostaje ujawniana, a i ta ujawniona podlega różnorodnym zniekształceniom. 

- Naszym problemem jest to, że w zasadzie nie znamy scenariusza tych ćwiczeń. Dopóki istniała Rada Rosja – NATO takie scenariusze, przynajmniej w minimalnym zakresie, były przedstawiane, ale po 2014 r. [po agresji Rosji na Ukrainę] to się skończyło - komentuje gen. Bieniek. - Teraz zwykle przebieg tych ćwiczeń rekonstruuje się post factum. 

Podsumowując poprzednie manewry Zapad'17, rzecznik NATO Oana Lungescu stwierdziła: - Ćwiczenia jednoznacznie pozorowały zakrojony na wielką skalę konflikt międzynarodowy. Charakter, skala oraz intensywność rosyjskich manewrów wojskowych we wrześniu 2017 roku były spójne z systemem operacji strategicznych, jakie Rosja przeprowadziłaby w przypadku konfliktu z NATO, skupiając się na zachodnim kierunku strategicznym, jednocześnie prowadząc wspierające działania w całym kraju na wszystkich kierunkach strategicznych, a być może także operacje globalne w przypadku eskalacji konfliktu. Gdyby manewry Zapad 2017 były rzeczywiście przeprowadzone zgodnie z ich oficjalnym opisem, obejmowałyby zaledwie ułamek strategicznych planów Moskwy na potencjalną wojnę z NATO. 

I właśnie ta sytuacja skłania do ostrożności. - W historii zdarzało się, że koncentracja wojsk rosyjskich była wstępem do agresji. Tak stało się w Gruzji w 2008 r. oraz na Ukrainie w 2014 r. Ta sytuacja ma potencjał eskalacyjny. Widać wyraźnie, że Rosja testuje Zachód, starając się analizować jego reakcję - tłumaczy dr Dębski. 

Rosjanie ćwiczą od Arktyki po Ukrainę 

Jak podkreślają w swojej analizie Andrzej Wilk i Piotr Żochowski z Ośrodka Studiów Wschodnich, ćwiczenia Zapad mają charakter kompleksowy. Biorą w nich udział wszystkie rodzaje sił zbrojnych w pasie od Arktyki do granicy z Ukrainą. 

Wśród jednostek uwagę zwraca udział m.in. 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej, silnej jednostki odtworzonej w ostatnich latach, a także 6. Armii Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej oraz dwóch dywizji wojsk powietrzno-desantowych.  

Na stronie rosyjskiego resortu obrony już od końca sierpnia relacjonowane są ćwiczenia desantowe w okręgu kaliningradzkim, śledzenie działań dywersyjnych za pomocą śmigłowców czy zgrywanie młodych załóg czołgów 2. Tamańskiej Dywizji Zmechanizowanej. Wedle scenariusza ćwiczeń Zapad'21 przewidziany jest również desant całego szpitala polowego. 

Na poprzednich manewrach Zapad ćwiczono wystrzeliwanie pocisków balistycznych z okrętów podwodnych na Morzu Arktycznym, a także odpalanie pocisków Toczka i Iskander. Mogą one wykorzystywać głowice nie tylko konwencjonalne, ale także jądrowe, choć w dokumentach dotyczących ćwiczeń Zapad'17 nie było "jądrowego ataku na Warszawę", o czym rozpisywały się niektóre polskie media. 

Armia białoruska już podlega rosyjskiemu sztabowi

Manewry Zapad'21 mają sprawdzić, na ile zmodernizowane w ostatnich latach siły Zachodniego Okręgu Wojskowego mogą się przeciwstawić domniemanemu atakowi NATO. Jest jeszcze aspekt istotny z punktu widzenia Polski. Aleksander Łukaszenka przed tegorocznymi ćwiczeniami deklarował, że jako prezydent Białorusi będzie dowodził manewrami na terenie swojego kraju, a prezydent Władimir Putin - na terenie Rosji. Tyle że tegoroczne manewry faktycznie potwierdzają pełne włączenie Białorusi do rosyjskiego obszaru strategicznego oraz pełne podporządkowanie armii białoruskiej.  

- To stało się zresztą już wcześniej, obecnie trudno mówić o odrębności armii białoruskiej, która podlega zarządowi 10 rosyjskiego sztabu generalnego - podkreśla gen. Bieniek. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.