Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej tłumaczył konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego sytuacją na granicy. - Sytuacja jest wciąż kryzysowa, napięta, a to z tego względu, że reżim Łukaszenki postanowił, poprzez przetransportowanie ludzi głównie z Iraku, wypchnąć tych ludzi na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. Po to, by wprowadzić element destabilizujący na terenie naszych krajów - mówił.

CZYTAJ TEŻ>> Stan wyjątkowy na wschodniej granicy. "Czy to celowy ruch, by nie wpuszczać tam wolontariuszy?"

Odpowiadając na zapowiedź rządu, Lewica niemal natychmiast złożyła wniosek o nadzwyczajne posiedzenie Sejmu. - Chcemy uchylenia wniosku o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w kraju. Naszym zdaniem to chęć ukrycia prawdy o tym, co naprawdę dzieje się na granicy, a także wielki wstyd dla Polski, że właśnie teraz, w 41. rocznicę Porozumień Sierpniowych, wprowadza się stan wyjątkowy w 180 miejscowościach - mówi Krzysztof Gawkowski z Lewicy.

O tym, że takie działania rządu powinny być konsultowane z opozycją, przekonany jest także Jarosław Gowin, szef Porozumienia. - Na razie nie znamy powodów ani argumentów czy jakiegokolwiek uzasadnienia działań rządu - zauważa Gowin. - Skoro jednak rząd chce wprowadzić stan wyjątkowy, bo uważa, że sytuacja jest na tyle poważna, by to zrobić, tym bardziej powinien porozmawiać na ten temat z partiami opozycyjnymi.

Stan wyjątkowy przy granicy. "Działanie motywowane politycznie".

Stanu wyjątkowego w Polsce do tej pory nie było - ani w III Rzeczypospolitej, ani w PRL-u, którego ustrój w ogóle go nie przewidywał (Konstytucja PRL znała jedynie stan wojenny). Przedstawiciele opozycji zauważają, że stan wyjątkowy nie został wprowadzony nawet w czasie szczytów zachorowań w pandemii, co ułatwiłoby zgodne z prawem wprowadzanie ograniczeń. 

- Dziś przy granicy potrzebna jest koordynacja służb i wojska, takiej współpracy wymaga też Unia Europejska. Powinniśmy działać wspólnie w tej sprawie. Jesteśmy w stanie opanować tę sytuację - mówi Miłosz Motyka z PSL. - Jeśli nie było potrzeby wprowadzania stanu wyjątkowego w czasach pandemii, w okresie gdy umierały tysiące osób, najwięcej od II wojny światowej, i ta ponadnormatywna liczba zgonów nie była przesłanką dla PiS, by taki stan wprowadzić, to wprowadzenie go teraz oznacza tylko i wyłącznie to, że te działania są motywowane politycznie.

- Wprowadzenie stanu wyjątkowego to decyzja zaskakująca, bo przesłanki konstytucyjne są bardzo wątpliwe. To decyzja propagandowa, utrzymana w nurcie wykorzystywania sytuacji do zbijania kapitału politycznego - mówi Tomasz Siemoniak. - I taka decyzja będzie długo budziła wątpliwości, bo pamiętamy, że podczas pandemii, gdy umierali ludzie, gdy karetki stały w kilometrowych kolejkach, rządzący takiego stanu nie wprowadzili. Ta decyzja jest też aktem desperacji, braku umiejętności decyzyjnej tego rządu.

"Państwo PiS zdecydowało dziś o odebraniu praw mieszkańcom dwóch województw bez wyczerpania zwykłych środków, bez wytłumaczenia ludziom, co to dla nich faktycznie oznacza" - napisał na Twitterze Szymon Hołownia. A podczas konferencji prasowej dodał: - Domagamy się odpowiedzi na pytanie o to, jakie to środki okazały się niewystarczające, żeby zapewnić bezpieczeństwo Rzeczypospolitej w normalnym trybie? Skoro ma zacząć obowiązywać cenzura, a ludzie mogą być internowani, powinniśmy pilnie poznać odpowiedź na pytanie "dlaczego".

Katalog ograniczeń związanych ze stanem wyjątkowym ma zostać wprowadzony osobnymi rozporządzeniami. 

CZYTAJ TEŻ>> Stan wyjątkowy w części Podlaskiego i Lubelskiego. Rząd chce zakazu "wycieczek, akcji i happeningów"

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.